MACIERZYŃSTWO

MAGIA MACIERZYŃSTWA.

Mama Kubusia14 comments235 views

Bo jest taki dzień i każdy tak ma…

WP_20150504_004

Zdarzają się takie dni, kiedy budzi Cię dudniący dźwięk metalowych cymbałek, a Twoja głowa automatycznie zaczyna pulsować od nadmiaru hałasu. Minionego wieczoru zaplanowałaś już sobie wspólną wyprawę na plac zabaw, dłuższy spacer na zakupy i malowanie kredą po chodniku. Przebierasz dziecko, włączasz mu Peppę i prosisz, by zachowywało się możliwie najciszej- w końcu G śpi po nocce; po czym lecisz do kuchni, włączasz czajnik, a do ulubionego kubka wsypujesz porcję kawy i cukru. Po chwili dolewasz mleka, siadasz na krześle i odpalasz papierosa. Spoglądasz przez kuchenne okno i już wiesz, że to będzie zły dzień. Strugi deszczu polewają ulice, a jego uderzające o dach krople dudnią Ci w uszach. Do tego wszystkiego boli Cię brzuch, masz napady duszności, Twoje ciało na przemian staje się raz ciepłe, a raz zimne- a Ty wiesz, że to wina szalejących hormonów i jedynym co możesz zrobić jest głupie zaciśnięcie pięści i tupnięcie nogą. Próbujesz zachować spokój, kiedy Twoje dziecko zaczyna krzyczeć i złościć się, ponieważ nie może złączyć ze sobą dwóch elementów pociągu. Po jakimś czasie walki z nerwami i wyjątkowo nieznośnym tego dnia dzieckiem- ubierasz siebie, ubierasz malucha i lecicie na zakupy. Po powrocie do domu znów upominasz dziecko, by nie krzyczało, a ono zachowuje się tak, jakby nie rozumiało najprostszych poleceń. Doprowadza Cię to do szału, bo oboje doskonale wiecie, że dziecko świetnie rozumie sens wypowiadanych przez Ciebie zdań i dodatkowo dokleja sobie do twarzy ten głupkowaty, złośliwy uśmiech. Próbujesz ugotować obiad, napominając co chwilę dziecko, by nie dotykało gorącego garnka, w którym gotują się brokuły. Prosisz, by nie rozsypywało po stole bułki tartej, którą umieściłaś w głębszym talerzu. Prosisz, jednak bezskutecznie…

Z godziny na godzinę Twoja złość urasta na sile, a fizycznie czujesz się coraz gorzej. Dochodzi do tego, że znów masz duszności, a z lewej dziurki Twojego nosa ulewa się niewielka ilość krwi. Wtulasz się w ukochanego i jedyne o czym w tym momencie marzysz jest totalny reset organizmu. Nie wiesz na jakiej zasadzie miałoby się to odbyć, ponieważ na sen w tym momencie nie możesz sobie pozwolić. Zaciskasz oczy, wewnętrznie zaciskasz całą siebie i czekasz… Twoje dziecko oczywiście nie daje za wygraną i z każdą minutą robi się coraz bardziej marudne. Zmienia zdanie co kilka sekund i samo nie wie już czego chce.

WP_20150504_035

WP_20150504_024

Ubierasz się w nerwach, potem ubierasz dziecko i szybko odprowadzasz ukochanego do pracy. Szybki buziak i czas się zatrzymuje. Znów robi Ci się gorąco, więc zmęczona maksymalnie zwalniasz tempo i pchasz wózek z prędkością małego ślimaka. Oddychasz spokojnie i Twoje dziecko na chwilę wreszcie milknie. Zaabsorbowane stojącym na przystanku autobusem uśmiecha się od ucha do ucha i radośnie opowiada o jego kolorze.

Chcąc utrzymać uśmiech na tej małej twarzy zrywasz dmuchawca i widząc iskierki w oczach dziecka ponownie czujesz, że czas się zatrzymuje. Słysząc radosny śmiech zapominasz o tym, jak ciężki dzień masz za sobą i jak bardzo to szczęśliwe dziecko dało Ci dzisiaj w kość. Zapominasz o tym jak ze złości leciały Ci łzy, a w głowie wirowały Ci same niecenzuralne słowa. Zapominasz o tym jak bardzo źle się czujesz i nagle robi się po prostu lepiej. Robicie wspólnie szybkie zakupy i odwiedzacie ukochanego w pracy, po czym wracacie do domu, gdzie zmęczone już dziecko znów daje Ci w kość… A kiedy wreszcie zaśnie- mogłabyś na nie patrzeć, patrzeć i patrzeć…

WP_20150504_018

WP_20150504_021

I to właśnie ta słynna magia macierzyństwa. Choćby nie wiem co się działo i jak ciężki miałabyś dzień- wystarczy słodki uśmiech Twojego dziecka, by wszystko wróciło do normy. Wystarczy szczery buziak i wyciągnięte w Twoją stronę małe ręce- abyś zapomniała o złu całego świata. Czasem jednak są takie dni, że chwila złośliwości potrafi z kolei przekreślić cudownie mijający dzień. Zamiast uśmiechu na Twojej twarzy pojawia się złość, kiedy Twoje dziecko wreszcie usnęło.

Mimo wszystko i tak zawsze będziesz kochać je najbardziej na świecie. I to jest właśnie magia. Magia macierzyństwa.

WP_20150504_013

A na koniec wpisu zrobię coś, czego nie robiłam już jakiś czas i gorąco zaproszę Was do zapoznania się z najnowszą, promocyjną gazetką, do której doprowadzi Was poniższa grafika i gdzie znajdziecie bombastyczne ceny, które obowiązywać będą już za tydzień! :)
s3_viewer_small_Lidler_01

  • Ania

    Super swieta racja, a moze kiedys opowiesz o tym jak poznalas swojego G , gdzie pracuje, ile ma lat, jak jego rodzina zaakceptowala ciebie I Kube itp. :-)

    • G poznałam siedem, albo i osiem lat temu. Nie tyle my wszyscy się poakceptowaliśmy, co i nasi rodzice świetnie się dogadują. I jest super. Tyle powinno wystarczyć. Od nowego roku postanowiłam totalnie nie mieszać spraw prywatnych z blogowymi i to z całą pewnością się nie zmieni. ;)

  • W niesamowicie przyjemny sposób opisałaś każdą z nas – bo przecież każdej z nas czasem wystarczy iskierka, by wybuchł potężny pożar lub kropka, by go ugasić. Myślę, że ten post powinna przeczytać każda kobieta, która waha się nad poczęciem dziecka. Piękne. Pozdrawiam! :)

  • heh skąd ja to znam;))))) wiele takich dni miewam;))))

  • Oj dają nam te maluchy popalić ale faktycznie mają taką cudowną moc, że po jednym ich uśmiechu złość mija i rozpływamy się z miłości :) wiedzą jak nas podejść łobuziaki :)

  • Dominika

    Warto czasem nie czekać na chwilę kiedy to właśnie dziecko uśmiechie się i sprawi ze nagle wszystko przemija. W wirze obowiązków i pędu samemu zatrzymać się na chwilę włączyć stop i spojrzeć na małego rozrabiajacego spokojem i uśmiechem. Zostawić na chwilę wszystko i dacu troszeczkę swojej uwagi. Nagle wyjść i dmuchać słuchawce i nie będZie trzeba czekać aż to dZiecko zrobi ten krok :-) Wiem ze nie zawsze się tak da ale spróbujcie.

    • Zdecydowanie się z Tobą zgadzam. Jednak ja to akurat mam tak, że jak mam paskudny dzień, to z każdą minutą nakręcam się coraz bardziej. ;P

  • Dominika

    Warto czasem nie czekać na chwilę kiedy to właśnie dziecko uśmiechie się i sprawi ze nagle wszystko przemija. W wirze obowiązków i pędu samemu zatrzymać się na chwilę włączyć stop i spojrzeć na małego rozrabiajacego spokojem i uśmiechem. Zostawić na chwilę wszystko i dac troszeczkę swojej uwagi. Nagle wyjść i dmuchać dmuchawce i nie będZie trzeba czekać aż to dZiecko zrobi ten krok :-) Wiem ze nie zawsze się tak da ale spróbujcie.

  • Dominika

    I właśnie w takich właśnie momentach pomyśleć o dziecku i nakręcić się pozytywnie :-) ja dzisiaj zawalone dosłownie wszystkim do tego Cezary nie chcący jeść i buntują się na wszystko. Włączyłam stop i poszliśmy na dmuchawce i tak jak przestałem się złościć a on byl najszczesliwszy na świecie warto było. A jutro czeka mnie to co dziś zostało na drugim planie :-)

  • Katarzyna

    palisz przy dziecku? nieładnie

  • Anonim

    „Po chwili dolewasz mleka, siadasz na krześle i odpalasz papierosa.” to cytat, jak rozumiem dziecka w mieszkaniu nie ma? wątpię zwłaszcza, że ogląda bajkę… a więc palisz przy dziecku…

    • Nie wydaje mi się, tym bardziej, jeśli pomieszczenie posiada świetną wentylację- podczas gdy dziecko znajduje się za grubymi drzwiami pokoju.