MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Nie mam czasu na myślenie o pieskach w schroniskach, czy zabijanych krówkach i świnkach.

Mama Kubusia3 comments252 views

I to wbrew pozorom nie oznacza, że zamiast serca mam zimny głaz. To kwestia priorytetów.

Kiedy byłam jeszcze nastolatką cholernie poruszały mną zamieszczane w sieci opowieści dotyczące zwierząt w schroniskach. Właściwie to pamiętam jak jeszcze w podstawówce odwiedziliśmy jedno z nich podczas szkolnej wycieczki w góry. Wszystkim nam nagle było żal psów w schroniskach- przecież bezdomne, samotne, często porzucone i z traumą z przeszłości. Przecież tak być nie powinno, a jednak było i dla dzieciaka z podstawówki było to po prostu nie do pojęcia. Pamiętam jak kilka lat temu natrafiłam gdzieś w sieci na filmik obrazujący traktowanie zwierząt przerabianych na jedzenie. Wiecie- drób, krówki, świnki i tym podobne. Początkowo nawet mną to wstrząsnęło, ale po chwili uświadomiłam sobie, że nie przykładam do tego ręki, ponieważ nie jem takich rzeczy i zapomniałam o sprawie.

Kilka tygodni temu do moich drzwi zapukał koleś z Animalsów, nie pamiętam już w jakiej sprawie, ale bodajże z sprawie Rysiów. Opowiadał o tym jak to ich mało i jak pomóc trzeba. Miał niezwykłe szczęście w nieszczęściu- ładnie wyglądałam, ale akurat spieszyłam się do wyjścia z domu. Więc opowiada mi koleś na szybko o akcji i sugeruje, że powinnam się do niej przyłączyć. Początkowo myślałam, że chodzi o jakąś promocję akcji w sieci, czy innych miejscach i od razu wiedziałam, że to nie mój klimat. Pozwoliłam mu jednak dokończyć i okazało się, że marzy mu się, abym co miesiąc zasilała ich konto na rzecz rysiów. Przemilczałam chyba tę kwestię, bo po chwili spytano mnie o wiek i stwierdzono, że ładnie wyglądam. Czy coś w tym stylu. Tylko co do tego mają rysie?

Nie mam czasu użalać się nad czymś, na co i tak nie mam wpływu. Nie mam czasu płakać nad ginącymi gatunkami zwierząt, nad torturami w ubojni. Mięso zjadam raz na milion dni, więc jako konsumentka nie przykładam do tego swojej ręki. Sumienie mam czyste i to mi wystarczy. Oczywiście nie oznacza to, że się z tym zgadzam, bo takie rzeczy nie powinny mieć miejsca. Ale inne też nie powinny i jakoś nikt o tym nie mówi.

Czy wiecie ile dziennie dzieci w Afryce ginie z powodu głodu? Dlaczego takich danych nie podają w telewizji, zamiast informacji o tym, co powiedział jakiś durny polityk jeszcze głupszemu od siebie? Dlaczego nikt nie puka mi do drzwi i nie prosi o pomoc dla biednych rodzin, gdzie naprawdę nie ma co jeść- a zawraca mi się głowę jakimiś rysiami, które tak czy siak wyginą?

Chcemy być tak bardzo empatyczni, tak cholernie życzliwi i dobroduszni na pokaz, że nie zastanawiamy się nad tym, czego naprawdę powinno być nam żal. Ja przykładowo cholernie żałuję tego, że ostatnimi czasy bardzo robię sobie zaległości w pracy i później siedzę przed laptopem godzinami nadrabiając zaległości. Jest to jednak coś na co mam wpływ i mogę coś z tym zrobić, kiedyś pewnie zrobię. Żałuję, że tak często dni umykają mi między palcami, że często nie czerpię z nich tyle ile powinnam. Żałuję, że tak szybko denerwuję się na swoje dziecko i że tak rzadko przejmuję się swoim zdrowiem. Żałuję czasami, że niektóre znajomości mi w życiu poleciały na łeb na szyję i nic nie da się już z tym zrobić. Żałuję też, że nie wstawiłam prania dzisiaj, bo byłoby już z głowy i tego, że nie kupiłam sobie mlecznej czekolady, na którą właśnie poczułam ogromne zapotrzebowanie. I żałuję, że nie mogę zdecydować się konkretnie na żaden kolor włosów, bo to co mam na głowie też mi się już znudziło. Żałuję, że nie mogę pomóc dzieciom, które są notorycznie tłuczone i poniżane przez swoich rodziców. Żałuję, że mogę w takiej sytuacji jedynie obejrzeć kolejny popieprzony filmik obrazujący ludzkie skurwysyństwo i popłakać sobie w kącie, a potem żałować sytuacji kiedy w nerwach krzyczę. Żałuję, że nie mogę niektórym ludziom uzmysłowić jak ważną rolę odgrywają foteliki samochodowe i jak cholernie drażni mnie fakt, że mimo obecnego dostępu do rzetelnej wiedzy rodzice nadal źle przewożą swoje dzieci narażając je swoją głupotą na niebezpieczeństwo. I drażni mnie, że tania drukarka fiskalna leży i gdzieś tam się kurzy. I za przeproszeniem wkurwia mnie fala antyszczepionkowców, których wciąż przybywa i którzy będą mi krzyczeć, że jestem popieprzona i gdyby Kuba miał objawy poszczepienne to śpiewałabym inaczej. Szkoda tylko, że mało kto wie o tym, że Kuba chorował mi po każdej szczepionce, po dwóch miał biegunki i wysokie gorączki. A mimo to szczepiłam go nadal. Różnica jest między typowym NOPem, a zbiegiem okoliczności jest zdecydowana, ale przecież łatwiej zgonić wszystko na szczepionki i lekarzy, czy pielęgniarkę dokonującą zabiegu. Ale mniejsza, nie chcę tu kolejnej gównoburzy o nic.

I takich rzeczy może być mi żal. Rzeczy, które mogą mieć jakikolwiek wpływ na życie moje i moich najbliższych. Mogę martwić się o rzeczy, które mogą mieć na nie wpływ. I mogę martwić się o skurwysyństwo wobec małych dzieci, ponieważ ich rodzice niestety nie dopełniają swojego podstawowego obowiązku wobec dziecka jakim jest miłość. Dlatego nie mam czasu martwić się o pieski. Nie mam czasu rozmyślać nad losem kury, czy konia.

  • Jestem u Ciebie pierwszy raz, nie wiem ile masz lat, ale z treści można wychwycić Twoją niedojrzałość. Z pewnością za kilka lat zmienisz swoje poglądy. Mówiąc, że nie masz wpływu na wiele rzeczy, bardzo się mylisz. Masz ogromny wpływ! Po pierwsze możesz dać dobry przykład dziecku – inwestycja na lata, która „opłaci się” nie tylko nieszczęsnym rysiom, ale i Tobie. Po drugie, jeśli wszyscy w ten sposób będą myśleć, to nasze dzieci będą dojrzewać w bardzo złym świecie. Czasem drobny gest może zmienić czyjeś istnienie… Dla mnie nie ma znaczenia czy cierpi małe dziecko, człowiek chory czy bezbronny zwierzak. Każdy odczuwa ból, cierpi… A swoją obojętnością dajemy na to przyzwolenie :-(

    • Droga Sylwio, zdecydowania wolę wykazywać brak obojętności w innych sprawach niż obrona biednych zwierzątek. Wolę dać dobry przykład dziecku w kwestii szacunku do drugiego człowieka i miłości do własnych dzieci, co z pewnością również rzutować będzie na jego przyszłość. Jeśli mam wybierać między ratowaniem zwierząt, na co przeznaczane są spore pieniądze, podczas gdy nasze polskie dzieci umierają, bo nie ma dla nich lekarstw- to sorry…..

  • Ola

    Najlepiej będzie jeśli nauczysz swoje dziecko zarówno szacunku do ludzi jak i do zwierząt. Nie wyobrażam sobie szanować kogoś, kto da do skarbonki na WOŚP piątaka, a za rogiem kopnie psa. To słabe.