MACIERZYŃSTWOPARENTING

PĘPOWINA.

Mama Kubusia2 comments191 views

Kto by pomyślał, że to ja zaplanowaną rozłąkę znosić będę gorzej, niżeli sam Kuba?

Tą opcję planowałyśmy z mamą już od dłuższego czasu. Moja mama- po za Grześkiem- jest jedyną osobą na świecie, z którą zostawiłabym na noc swojego syna. Więc jako, że ma urlop, a oboje tęsknią za sobą z powodu naszej przeprowadzki uznałyśmy, że Kuba spędzi u niej kilka dni beze mnie. Miałam odpocząć i nadrobić zaległości w zleceniach, miałam nie myśleć tak intensywnie o dziecku, miałam się nie denerwować. I naprawdę byłam pewna, że tak właśnie będzie. Nie minęła nawet doba odkąd się pożegnaliśmy, a ja? Już tęsknię.

Jest po trzeciej na ranem, Grzesiek ma nockę, a ja powinnam spać. Zamiast tego przeglądam stare zdjęcia, a na nich roześmianego Kubę. Przeglądam fotografie, na których wyraźnie widać, jak oboje świetnie spędzamy czas. Ostatnimi czasy brakowało mi cierpliwości do wielu rzeczy, więc taka kilkudniowa rozłąka zdawała się być idealnym rozwiązaniem. Ja zdążyłabym odpocząć i z całą pewnością zatęsknić, a Kuba i moja mama nacieszyliby się wzajemnie sobą. I oni się cieszą, oboje, bardzo. Mi napłynęły łzy do oczu już kiedy zamykałam drzwi od mieszkania rodziców. Punkt kulminacyjny miał miejsce, kiedy stałam na przystanku, z którego zawsze oboje odjeżdżaliśmy w kierunku Gdańska. Całą podróż do nowego mieszkania spędziłam praktycznie na rozmyślaniu o tym, że każdy kolejny metr oddala mnie do mojego dziecka. A tak nie było jeszcze nigdy. Podczas jazdy autobusem, a później komunikacją miejską- moja mama zdążyła kilkakrotnie zadzwonić i dopytać o kilka rzeczy. Kuba przez ten czas świetnie się bawił. Oboje nie mieli nawet problemu z jego zaśnięciem. Wtulił się w swoją ukochaną babcię i mimo wcześniejszego wstępnego protestu- po prostu zasnął. Kiedy ja dojechałam do domu wewnętrzny żal nieco ucichł, kiedy zobaczyłam Grześka. Ot tak, na chwilę zapomniałam o tęsknocie za dzieckiem, którego nie widziałam od trzech godzin. I ten stan utrzymał się przez kilka godzin. Cieszyło mnie to, bo wiedziałam, że może być tylko lepiej.

Magiczną jest więź łącząca matkę i dziecko. Mimo tego, że tak bardzo pragnęłam odpocząć od częstego krzyku i protestów Kuby we właściwie każdej sprawie… Mimo tego, że chciałam odpocząć od ciągłego „NIE” i robienia wszystkiego mi na złość… Mimo tego, że chciałam wreszcie się wyspać… Jest środek nocy, właściwie prawie poranek, a ja siedzę i najzwyczajniej w świecie chciałabym go przytulić. Chciałabym popatrzeć na to, jak śpi. A nie mogę. I aby to zrozumieć nie potrzebny mi pałac, w którym będę siedziała sama bez dziecka. Nie potrzebny mi hotel z basenem w górach. Wystarczy mi puste mieszkanie…

Oczywiście wiem, że ta krótka, kilkudniowa rozłąka zrobi dobrze nam obojgu. Oboje zatęsknimy, choć wydaje mi się, że ja bardziej odczuję jego brak. A może się mylę? Pewna jednak jestem, że za kilka dni znów będę się denerwowała na Kubę, kiedy po raz kolejny z zapałem w oczach będzie robił mi na złość. Kiedy nie będzie chciał się ubrać, czy zjeść obiadu. Albo kiedy będzie marudził ot tak, bez powodu.

Obiecałam sobie, że kiedy Kuba zostanie z moją mamą- postaram się wyłączyć na tej zasadzie, że wreszcie zrobię coś dla siebie. Chciałam chociażby poczuć smak zwykłego wyspania się, czego nie zaznałam już od bardzo dawna. Jest prawie wpół do czwartej. I rano nie obudzą mnie słowa „Mama chcem bułke i noski” (kabanoski).

  • eM

    Wiesz, to normalne ;)
    Jednak dobrze jest mieć kogoś, komu możesz bez problemu powierzyć swoje dziecko nawet na te dwie godziny… ja niestety nie mam nikogo takiego, ze swoimi kochanymi łobuzami jestem przez cały czas i tak bardzo marzy mi się chociaż jeden dzień wytchnienia…

  • rrruda

    Hak wracałam do pracy po macierzyńskim to tak tęskniłam ze w drodze do pracy miałam ochotę wysiąść z autobusu i biec do dzieci…