PARENTING

Dziecko i obowiązki domowe. Tak, czy nie?

Mama Kubusia1 comment293 views

Czy zachęcać dziecko do pomocy w domowych obowiązkach? Czy może je od nich odsuwać? A może wymagać od dziecka niektórych rzeczy?

Prawie trzyletnie dziecko być może i nie wie czym jest przegub napędowy i nie pomoże ojcu w naprawie samochodu, ale doskonale wie- czym jest odkurzacz, do czego służy pralka, gdzie wyrzuca się śmieci i gdzie chowa się zabawki. Czy angażować dziecko do pomocy przy obowiązkach domowych? Z pewnością ilu rodziców tyle będzie opinii w tej sprawie. Część z nas chętnie angażuje dzieci do pomocy, szczególnie kiedy same wychodzą one z inicjatywą. Są też rodzice, którzy kategorycznie nie dopuszczają dzieci twierdząc, że na obowiązki przyjdzie jeszcze czas, a w tym momencie więcej byłoby z takiej pomocy krzywdy niż pożytku.

Jak wygląda to u nas?

Oczywiście wszystko zależy od dnia i nastroju w jakim jest Kuba. Logicznym jest, że kiedy ma zdecydowanie nienajlepszy dzień, to wszystko jest na „nie” i o jakiejkolwiek pomocy nie ma w ogóle mowy. W takie dni nawet zbieranie zabawek trzeba na nim dosłownie „wymuszać” pod groźbą ich schowania, a i to nie zawsze przynosi rezultat. Tak właśnie było wczoraj- oboje mieliśmy z Kubą tragiczny dzień, w efekcie czego zasnął już przed dwudziestą pierwszą.

Kiedy jednak Kuba jest w całkiem dobrym humorze- muszę przyznać, że pomaga naprawdę chętnie. Oczywiście najchętniej pomagałby przy tych rzeczach, na które mu nie pozwalam. Mowa tutaj przykładowo o krojeniu czegoś ostrym nożem, czy podpaleniu gazu. Tak, gdyby mógł- zrobiłby to  naprawdę chętnie. Z całą pewnością znajdą się rodzice, którzy pozwalają trzylatkom na „zabawę” nożami- ja jednak wolę, by Kuba póki co ich nie dotykał.

Przy czym najchętniej pomaga Kuba?

  • Zawsze kiedy robię obiad Kuba oznajmia mi, że chce pomóc. Na czym polega jego pomoc? Na staniu na miękkim pufie obok kuchennego blatu i pytaniu mnie o to, co w danym momencie robię. Czasem pozwalam mu dosypać jakiejś przyprawy. Z tym jednak trzeba uważać, do dziś pamiętam dzień, w którym solidnie przesolił mi jajecznicę.
  • Jeśli chodzi o odkurzanie- Kuba jest pierwszy. Nie wiem dlaczego tak bardzo ciągnie go to odkurzacza, ale widoczne było to już kiedy był kilkunastomiesięcznym, pyzatym bobasem.
  • Podobnie jest w przypadku wstawiania prania. Pierwszy wyciąga mi z pudełka kapsułkę piorącą i wrzuca ją do pralki, a później równie chętnie pomaga mi włożyć ubrania do bębna. Czasem kiedy ściągam pranie również pyta o to, czy może pomóc. Z tym jest już różnie- czasem zaniesie poskładane ubrania w wyznaczone miejsce, a czasem muszę składać wszystko jeszcze raz.
  • Zmywać próbował raz. Chciał, pozwoliłam, spróbował. Nie wyszło mu, oblał się wodą i więcej nie prosił.
  • Kuba chętnie ściera kurze. A kiedy już dorwie się do chusteczek do drewna przeciera też nimi swoje zabawki.
  • Kiedy wyciągam worek ze śmieciami z kosza- otwiera szufladę i podaje nowy worek. Fakt, że rozwija przy tym wszystkie jest już mniej istotny.

Jak wspomniałam na początku- ilu rodziców, tyle poglądów. Mnie jednak cieszy fakt, że Kuba stosunkowo chętnie podchodzi do kwestii pomocy przy domowych obowiązkach. Podejrzewam, że pewnie minie mu to z czasem (w końcu to facet…)- jednak póki sam wykazuje chęci, będę pozwalała mu na zrobienie tych rzeczy, które jest w stanie zrobić i przy których nie zrobi sobie oczywiście krzywdy.

  • Aga

    U nas (18mcy) kiedy widzi , ze scieram kurze mówi : myniu myniu i wyciąga raczke, wtedy dostaje swoja sciereczke i jedzie po wszystkim co płaskie wdziecznie opowiadajac myniu myniu myniu….:-) pomaga wyciągać ze zmywarki , sama na to wpadła po prostu widziała co robię aż w końcu przyszła i podawała mi wszystko po kolei , „składa” ubrania , co w praktyce wygląda tak, ze wrzuca wszystko do szafki, ale pomaga hihi, i zawsze jak prasowalam to była taaaaaka ciekawa bo para bo robi psss :-) wiec otrzymała swoje zabawkowe żelazko i jedzieeeee :-D a kiedy odkurzam to muszę dac jej mała miotelke żeby tez mogła czyścić podłogę o:-)
    ogólnie raczej nie wie, ze to pomoc w obowiązkach, ale mamy przy tym niezłą zabawę :-)