BLOGOSFERA

Kiedyś zależało mi bardziej.

Mama Kubusia314 views

I nagle, choć sama nie wiem kiedy, chociaż nie wiem w jaki sposób- ta iskierka znów zgasła.

Wielokrotnie rozpisywałam się o tym jak bardzo zmieniło mnie macierzyństwo. Czytaliście o naszych wzlotach i o upadkach, po którym zawsze się podnosiliśmy. Czytaliście tutaj o tym, jak powoli- krok po kroku spełnialiśmy z Kubą nasze marzenia. Jak z uśmiechem na twarzy witaliśmy kolejny dzień, a później po prostu biegliśmy przed siebie. Byliście z nami, kiedy podjęłam decyzję o samodzielnym macierzyństwie i wtedy, kiedy przeprowadzałam się do Gdańska, by zacząć nowe życie u boku moich dwóch mężczyzn. Często pisaliście, że słowa które do Was kieruję motywują Was do zmian w życiu i zmieniają Wasze postrzeganie różnych spraw. Nierzadko też inne mamy- zupełnie obce mi kobiety- opowiadały mi swoje historie. Napawałam się tym wszystkim i czerpałam z tego pozytywną energię. Specjalnie dla Was (i zarazem dla siebie) często zarywałam noce, by dopieścić tekst, który później mogliście przeczytać. Każdego dnia wstawałam z uśmiechem na twarzy i robiłam wszystko, aby wyciągnąć z niego jak najwięcej.  Aby zrobić jak najwięcej i pokazać swojemu synowi również- możliwie najwięcej. Zależało mi na tym, aby blog był poczytny i tak też się stało.

Jednak kiedyś, zależało mi bardziej. Nigdy nie paliłam za sobą mostów, a ostatnimi czasy ma miejsce coś, co wygląda jak rezygnacja z ubezpieczenia. Brakuje mi energii, brakuje mi sił, brakuje mi czasu. I mimo tego, że wiem, że na pewno się da- chwilami wolę po prostu położyć się na łóżku, uronić kilka łez. Bo tak jest wygodniej, tak jest po prostu łatwiej. Jakiś czas temu przeglądałam nasze stare zdjęcia- z przed roku, z przed dwóch. I wiecie co? Ta czynność okazała się być najlepszą terapią. Uczucia, jakie wywołały we mnie te wspomnienia okazały się być lepsze, niżeli najlepsze pastylki na dobry humor.

Na niektórych rzeczach nadal mi nie zależy. Nadal nie chcę chodzić na wesela, nadal nie chcę poznawać blogerów. Na chwilę obecną w tym całym poplątaniu próbuję doczekać momentu, w którym powiem „już”. Jak kiedyś. Czasem patrząc na bawiącego się Kubę mam wyrzuty sumienia. Że za mało, że za krótko, że za szybko. A nie chcę tego czuć. Chcę czuć to, co czułam kiedyś. I będę. Już niebawem.

W najbliższym czasie na blogu pojawi się sporo nowości, głównie gadżetowych. Pojawią się też może z dwa wpisy związane z szyciem, będą ubrania dla małych i dużych, nawet książki dla dzieci. Tymczasem pozwólcie mi jeszcze chwilkę odpocząć. ;)