MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Dlaczego nie lubię swoich urodzin?

Mama Kubusia3 comments996 views

Drugi najsmutniejszy dzień w roku, zaraz po Wigilii.

skanuj0002

26 lat minęło, jak jeden dzień…

Nie wiedzieć dlaczego dzień moich urodzin zawsze wypełniony jest melancholią. Odczuwam nieopisaną pustkę, której nie potrafię w żaden sposób wypełnić. Nie potrafię nawet znaleźć przyczyny takiego stanu rzeczy mimo tego, że z roku na rok staram się coraz bardziej zrozumieć to dziwne zjawisko. Powinnam się przecież cieszyć- urodziny, prezenty, bliscy wokół. Oczywiście zawsze doklejam sobie do twarzy najpiękniejszy uśmiech na świecie, podczas gdy w głębi duszy marzę jedynie o tym, by ten dzień wreszcie się skończył. Marzę o tym, żeby już nikt nie składał mi życzeń, na które nie potrafię odpowiedzieć niczym więcej po za „dziękuję” i gotującą się myślą w głowie „skończcie już, proszę”. Zawsze tak jest, co roku.

Na co dzień rzadko znajdujemy czas na chwilę refleksji. Na zadumę dotyczącą tego jak wygląda nasze życie, ile już przetrwaliśmy, co udało nam się zrobić i ile porażek odnieśliśmy. Z reguły nie zwracam uwagi na to ile mam lat w żadnym aspekcie swojego życia. A prawdę mówiąc po dziś dzień często pytają mnie o dowód, kiedy kupuję papierosy, czy alkohol. Jednak w dniu urodzin dochodzi do mnie, że jestem starsza o kolejny rok. Niby nic wielkiego, naturalna kolej rzeczy i dotyka to każdego. Boli mnie jednak świadomość, że minął kolejny rok mojego życia, który już nigdy nie wróci. Już nie będę miała dwudziestu pięciu lat. Osiemnastu też nie i jeśli mam być szczera- nie chciałabym być znów nastolatką.

Regularnie co roku, w dniu urodzin, kiedy kładę się spać rozmyślam o tym, że kolejny rok będzie lepszy. Włączają mi się sentymenty i postanowienia dużo silniejsze niż te noworoczne. Zawsze wymagałam od siebie dużo, a prawda jest taka, że z roku na rok wymagam coraz więcej. Bo jestem starsza, dojrzalsza w kolejne doświadczenia, bo stać mnie na więcej. Taka niekończąca się spirala założeń i oczekiwań, która kręci się napędzając mnie coraz bardziej- niestety coraz rzadziej pozytywnie. Niestety coraz częściej negatywnie, ponieważ z każdym kolejnym dniem brakuje mi sił. Chcę robić wiele rzeczy, ale nie mam na nie siły. Chcę widzieć jeszcze więcej, ale czasem nie mam siły nawet patrzeć. Chcę widzieć uśmiech na twarzy mojego syna i szczęście w jego oczach, a coraz częściej miewam dni kiedy nie mam nawet sił zbudować mu wieży z klocków, o którą prosi od samego rana.

Dziś minęło dwadzieścia sześć lat mojego istnienia, rozpoczął się dwudziesty siódmy. Mam cudownego syna i boskich rodziców. Mam najlepszego mężczyznę pod słońcem, który ma równie fantastycznych rodziców. Zarabiam na tym, co lubię robić. Ktoś śmiało mógłby powiedzieć, że mam wszystko i w dzień taki jak dziś powinnam nie doklejać sztucznego uśmiechu, a pokazać ten prawdziwy. A ja? Zastanawiam się, czy dobrze wykorzystałam czas, który już upłynął. Zastanawiam się, czy dobrze wykorzystam czas, który mi jeszcze pozostał. Zastanawiam się, ile tego czasu w ogóle mi zostało.

11693840_1457106594584860_8113398615493535685_n

I wcale nie potrafię się cieszyć. I wcale nie mam ochoty się bawić.

Po prostu chcę, by ten dzień się skończył.

***
A jeśli chcecie zrobić mi urodzinowy prezent,
to zapraszam Was do zapoznania się z poniższą gazetką:
s3_viewer_small_Lidler_01

  • ja też nienawidzę swoich urodzin. po skończeniu osiemnastki przestałam świętować. po co – co rok bliżej do śmierci

  • Zrobiłam Ci prezent i kliknęłam :*

  • Ania

    Czytam Cie od dawna. Nigdy nic nie komentowalam, nie udzielalam się… Aż do dzisiaj. Chciałam napisac że mam takie same odczucia jak Ty, co bardzo mnie psychicznie męczy. Mam coraz mniej siły na wszystko, dużo planów, z których z braku siły, motywacji mało co Wychodzi… Ale Najbardziej męczący jest coraz czestszy brak chęci do zabawy z córką… I ten cholerny brak cierpliwości.
    Pozdrawiam i życzę żeby taki stan rzeczy trwał jak najkrócej :-)