BLOGOSFERA

Matko, BLOGERKO- pomyśl.

Mama Kubusia9 comments368 views

CZUJĘ, bo w głębi serca- po rzece wylanych w poduszkę łez, po dziesięciu ugryzieniach języka i wielu minutach przemyśleń- NIE JESTEM NIĄ.

Każda z nas chce być mamą idealną. Ten trend lansują wszędzie- w telewizji, w prasie, radiu, na wielu blogach również możemy ujrzeć macierzyństwo przez pryzmat różowych okularów. Powinnyśmy zawsze pięknie wyglądać, być w świetnym humorze, na złość dziecka reagować uśmiechem i spokojem. Powinnyśmy zawsze być aktywne, pełne energii, mieć posprzątane domy, czyste i piękne ubrane dzieci otoczone setkami gadżetów i zabawek. Tak nami kierują, tak nam wmawiają, tak chcą- abyśmy myślały. A jeśli masz gorszy dzień i najzwyczajniej w świecie z różnych powodów brak Ci ochoty na zabawę z dzieckiem- jesteś złą matką, bez dyskusji.

Naprawdę?

Prawdą jest, że każdej z nas marzy się medialna sielanka. Czyste i poukładane dziecko, pozbierane zabawki, czysty dom, świetna figura, masa modnych ciuchów i gadżetów. Prawdą jest również fakt, że w większości przypadków- obraz ten jest niestety bardzo przereklamowany. Ostatnimi czasy pozwoliłam sobie na przejrzenie kilku blogów parentingowych, do których zaprowadziły mnie linki opublikowane w jednej z grup na popularnym portalu społecznościowym. Zajrzałam do polecanego wpisu- oniemiałam, zajrzałam głębiej- byłam w szoku. Być może źle trafiłam- nie wiem. Prawdę mówiąc nie jestem na bieżąco i nie wiem jakie blogi są teraz na topie, a jakie jedynie raczkują i nigdy nie wypłyną. Być może więc trafiłam na nieodpowiednie blogi, do nieodpowiednich matek, do nieodpowiednich rodzin. I prawdę mówiąc taką mam nadzieję, ponieważ wszędzie widziałam jedynie przysłowiowe kwiatki i serduszka. Dzieci zawsze pięknie ubrane, czyste, grzeczne, posłuszne i niemarudzące. Domy zawsze posprzątane, urządzone zgodnie z najnowszymi trendami. Matki i ojcowie wiecznie uśmiechnięci, zadowoleni. Jednak podejrzewam, że w zdecydowanej większości- tak naprawdę robią dobrą minę do złej gry. KŁAMIĄ. Zwyczajnie oszukują swoich czytelników. A to wcale nie jest fajne.

Mimo tego, że każda z nas chce być idealna- nigdy nie będzie. Idealnych matek nie ma i każda z nas, choćby nie wiem jak bardzo kochała swoje dziecko- ma coś za uszami. A to o pięć minut przeciągnęła zmianę pieluszki, bo akurat coś jadła i nie chciała sobie psuć smaku. A to pozwoliła dziecku płakać przed snem. A to włączyła bajkę, by mieć chwilę wytchnienia, mimo, że nie tak dawno była przeciwniczką telewizji. A to, któraś z nas krzyknęła głośno na dziecko mimo tego, że obiecywała sobie, że nigdy tego nie zrobi. A jednak, życie weryfikuje.

Każda z nas ma czasem gorszy dzień. Każda ma dość, każda nie ma czasem siły. Czasem niewiele brakuje, aby któraś z nas wpadła z pułapkę, która jest ciągnącą się w nieskończoność pętlą wyrzutów sumienia i łez. Bo przecież u niej tak wszystko idealnie, zawsze, wszędzie. Wydaje mi się, że niektóre blogerki nie zdają sobie sprawy z tego jak wielką moc niesie czasem blogowanie. I albo są w tak zwanej blogowej niszy i chcą w ten sposób wybić się przed inne, albo są na tyle egoistyczne, że nie zdają sobie sprawy z tego, jak wiele osób ich słowa bierze sobie do serca. Niejednokrotnie miałam okazję przekonać się, jak wielką moc niesie za sobą mój blog. Wasze wiadomości, prośby o radę i pomoc obrazują to najlepiej. Słowa nasze- blogerów, niosą za sobą ogromne echo. Czasem nieważnym jest, że nasz tekst przeczyta kilkanaście tysięcy ludzi, jeśli nikt nie wyciągnie z niego nic więcej. Czasem bowiem ważniejszym jest, kiedy wpis przeczyta kilkaset osób, a jego treść pomoże chociaż jednej osobie. Dlatego nie wstydzę się przyznać do swoich słabości. Owszem, ostatnimi miesiącami panuje u nas właściwie istna sielanka, ale czasem mało znaczące momenty dają o sobie znać później. Jednak widzę swoje błędy i nie boję się do nich przyznać. To się nazywa szczerość. Mało tego, czasem wygadanie się tutaj i przyznanie się do błędów pomaga mi oczyścić się przed najgorszym z sądów- samą sobą.

Łatwo wpaść w pułapkę. Wystarczy gorszy dzień, gorsza chwila, kilka łez. I nagle widzimy, że u kogoś jest idealnie- jeden raz, drugi, trzeci. I wtedy słowa o tym, że każda z nas ma gorszy dzień i prawo do błędu zdadzą się na nic.

Blogerki, myślcie zanim opublikujecie- zanim zniszczycie innym życie.

*źródło zdjęcia: http://modlinparking.pl/ – miejsce, w którym zarezerwujecie sobie parking jedynie 50 m od lotniska!

  • ewa

    No fakt, przeglądanie blogów zazwyczaj jest rzeczą frustrującą. Jednak jeśli ktoś ma poczucie, że jego życie będzie za chwilę złamane bo wszyscy z blogów mają cudowne, idealne, luksusowe i absolutnie bezstresowe życie- powinien wyłączyć komputer i wyjść z domu. Na ulicy, placu zabaw, w sklepie czy wśród znajomych życie toczy się normalnie :P

  • natalia

    eee to ze mna cos nie tak bo nie rozumiem o czym piszesz… jakie krzyki, jaki płacz przed zaśnięciem, jakie wyrzuty sumienia?

  • Ewe

    Swiete slowa. Dlatego ja te topowe blogerki parentingowo-modowe omijam szerokim lukiem. Bo z tych blogow tak na prawde zadne madre wartosci nie wyplywaly. Tam 90% odwalaja dobre zdjecia a jak przyjdzie juz pisac to te teksty sa strasznie slabe. Jedynym takim wyjatkiem dla mnie jest szafeczka.
    I tu masz racje. Czasem mozna popasc w fustracje przegladajac takie blogi idealnego zycia.
    pozdrawiam

  • Ja nadal się łudzę, ze moje dziecko będzie idealne :)
    A tak serio, myślę, że te wyidealizowane na blogach dzieci są po prostu niespełnionym marzeniem matek blogerek o idealnym dziecku.Opisują one swój dzień swoje dzieci, nie takimi jakie są a takimi jak chcieliby żeby było. Dzieciach, bez kupek, kolek, chorób, nie tupiących, nie wrzeszczących nie wiadomo o co, nie przechodzących buntu dwu- , trzy- , pięcio – latka…

  • To chyba też trochę dlatego że boimy się oceniania. Ja kilka razy dostałam baty w komentarzach za to co napisałam, bo nie jestem idealna. Raz nawet jak napisałam że jak moje roczne dziecko mnie zirytowało i w emocjach je gwałtownie chwyciłam to jeden pan stwierdził że ja to się nadaje do więzienia a nie blogowania bo się nad dzieckiem znęcam

  • Amen, no lepiej bym tego nie ujęła, też chciałam o tym pisać, ale stwierdziłam, że to nie ma sensu w sumie. Teraz widzę, że to było potrzebne i dobrze, że o tym napisałaś.
    Jak widzę te blogi, to rzygam tęczą – serio. Życie jest całkiem inne. Ale tak jak tutaj poprzedniczka napisała, teraz jest taki czas, że nam matkom nałożono jakieś „normy” i boimy się o tym głośno pisać, bo zaraz będą oskarżenia typu : „Jesteś złą matką” , podczas gdy ta kobieta pisząca tego typu komentarz, buja swoje dziecię w chuśtawce by mieć chwilę spokoju. Takie czasy.

  • Agata

    Świetny tekst. Nie ma matek idealnych, każda z nas choć raz coś zrobiła nie tak, a jeśli jeszcze nie-to wszystko przed nią. Osobiście wkurzają mnie mamuśki blogerki, które mają ledwo roczne dziecko, są wg własnej opinii (jeszcze) idealnymi matkami i piszą teksty o innych „złych matkach”, które na placu zabaw krzykną na swoje dziecko, albo ciągną za sobą histeryzujace dziecko! Taka matka nie kocha swojego dziecka! Śmiać mi się chce po prostu.
    Trochę z innej beczki, ale tak mi się skojarzyło.
    Pozdrawiam :)

  • mama M.

    Do obrazu matki, żony i kochanki dodałabym jeszcze wzorową studentkę, fit-matkę z wypchanym portfelem i rapa-nui (pępek świata) i obraz ideału gotowy…
    Myślę czasem że mam fajne życie. Choć czasem Monsz mnie wkurzy, Dzieć doprowadzi do łez. Ale tego mojego tęczowego (w moim i pewno tylko moim odczuciu) nie zamieniłabym na żadne inne. W moim świecie jestem królową, bosmanem, żaglem i sterem. Mój świat jest idealny. Bo jest MÓJ