MACIERZYŃSTWOPARENTING

Dziecko, nie płacz, nic się nie stało…

Mama Kubusia2 comments400 views

Jak często (nawet NIEŚWIADOMIE) zaprzeczasz istnieniu uczuć Twojego dziecka? Jak często mówisz mu, że coś co ma miejsce – nie istnieje?

Leniwe popołudnie, Twoje dziecko buduje wieżę z klocków. Jest już bardzo wysoka, a Twój maluch dokłada wszelkich sił, by nie runęła. Skończył, jest ogromna, starannie wzniesiona. Woła Cię. Z radości skacze i macha rączkami. Już za chwilę pochwali się przed Tobą swoim dokonaniem. I… Bach! Jedna z rąk niefortunnie omsknęła się i uderzyła w budowlę. Kilka długich minut pracy Twojego dziecka legło w gruzach. Płacz. Twój maluch nie może opanować rozpaczy, jest wściekły, rozżalony, zły. Zniszczył to, co sam tak ciężko i dokładnie tworzył i czym tak strasznie chciał się pochwalić, bo przecież zrobił SAM. Przecież tak się starał, tak cieszył się, że pokaże Ci to, co udało mu się zbudować. Co robisz? Czy na szybko nie wypowiadasz zdania: „Nie płacz, nic się nie stało„?

Następnego dnia Twoje dziecko przykładnie ćwiczy wchodzenie po schodach. Mieszkacie na czwartym piętrze, więc pokonanie takiej ilości stopni jest dla niego nie lada wyzwaniem. Jednak chce, chce być samodzielne, chce pokazać Ci droga mamo, że już potrafi. Jest już prawie na górze, kiedy nóżka ześlizguje się z jednego ze schodków. Twoje dziecko upada wprost na twarz i jeszcze zanim się podniesie zaczyna żarliwie płakać. Nic dziwnego, w końcu chciał wejść sam i na samym końcu upadł. Dodatkowo, niespodziewane zderzenie z betonem nie należy do najprzyjemniejszych rzeczy. Jest zaskoczony, skołowany, zawiedziony i czuje ból, przecież uderzył się dość mocno i na czole na pewno zrobi mu się siniak. Co robisz? Bierzesz dziecko na ręce, przytulasz, mówisz: „Nie płacz, nic się nie stało„?

Innym razem Twoje dziecko postanawia zabrać na spacer swoją ulubioną zabawkę. Nic szczególnego- najzwyklejsza w świecie żółta, gumowa kaczuszka. Dzielnie trzyma ją w rączce przez cały czas, co chwila spoglądając i mówiąc do niej. Zdaje się opowiadać jej o wszystkim dookoła. Szczęśliwie wracacie do domu, gdzie okazuje się, że mimo całej uwagi jaką maluch poświęcił zabawce- zniknęła. Nie mam jej w torbie, nie ma kieszonce bluzy. Przepadła. Maluch zaczyna płakać. Jest mu przykro, stracił swoją ulubioną zabawkę, której jeszcze przed chwilą pokazywał swoje otoczenie. Co robisz? Znów mówisz „Nie płacz, nic się nie stało„?

Od lat macie psa i Twoje dziecko jest z nim bardzo związane. Razem chodzą na spacery i bawią się. Zwierzę jednak ma już swoje lata i pewnego dnia, po ciężkiej walce jego żywot dobiegł końca. To pierwsze w życiu Twojego dziecka zetknięcie się ze śmiercią. Maluchowi jest przykro, czuje się samotny, płacze i nie może w pełni zrozumieć tego, co się stało. A Ty znów mówisz: „Nie płacz, nic się nie stało (kupimy nowego pieska)„.

Mamo, dlaczego kłamiesz?

Dlaczego lekceważysz uczucia swojego dziecka?

Wyobraź sobie sytuację, kiedy Tobie z jakiegoś powodu jest przykro, czujesz się źle. Oczekujesz wsparcia i pocieszenia, a osoba która miała Ci tego udzielić mówi: „Nie płacz, nic się nie stało„. Wyobraź sobie, że przeglądasz porady na http://www.realbeauty.pl/, a Twój mąż śmieje się z Ciebie mówiąc, że i tak nie będziesz ładniejsza. Co wtedy czujesz? Brak zrozumienia, brak szacunku, brak zainteresowania. Czy przyszło Ci do głowy, że właśnie tak może czuć się Twoje dziecko, kiedy po raz kolejny w przykrym dla niego momencie, w którym jedynym czego potrzebuje, są Twoje ramiona i buziak – Ty po raz setny raz mówisz mu, by nie płakał i usilnie wmawiasz mu, że nic się nie stało? Cholera, no jak to nic się nie stało? Maluch upadł, nabił sobie guza, czuje ból – jak więc nic się nie stało? Stało się! Boli! Nie mów mu, że to nic! Nie mów „kochanie, zobacz, już nie boli„. Jak to nie boli, skoro właśnie z tego powodu płacze Twoje dziecko? Dlaczego je okłamujesz, dlaczego mówisz mu, że to nie ból? Jak ma więc nauczyć się nazywać swoje uczucia, skoro kiedy jego boli, Ty próbujesz wmówić mu, że to nieprawda. Nie umniejszaj jego uczuciom. Spytaj, czy bardzo boli, nie neguj rzeczy oczywistej, bo w przeciwnym wypadku…

Twoje dziecko nauczy się (od CIEBIE!), że nie warto, by zwracał się do Ciebie ze swoimi problemami, bo i tak powiesz mu, że przecież nic się nie stało! Czy nie lepiej w tej sytuacji brzmi: „Kochanie, zaraz przestanie boleć, chodź, dam buziaka.„? Sytuacja z klockami- też się stało, maluch się starał i mu nie wyszło, w ostatnim momencie! Rozumiesz to, mamo? To tak jak Ty, kiedy planujesz coś od jakiegoś czasu, jesteś na dobrej drodze i w ostatnim momencie przypadkiem, dosłownie przypadkiem cały Twój plan legnie w gruzach. Czy naprawdę nic się wtedy nie dzieje? Czy nie czujesz się rozżalona, zawiedziona, wściekła, czy najzwyczajniej w świecie, tak po ludzku nie jest Ci przykro? Czy Twoja samoocena i wiara we własne sił ani na moment nie spada? Jeśli nie, to gratuluję siły i życia w bańce. Każdy normalny człowiek odczuwałby w takim momencie wściekłość i żal, a potem podniósłby się i próbował od nowa.

Pamiętaj jednak, że Twój maluch nie potrafi jeszcze odróżniać emocji. Nie do końca wie jeszcze czym różni się smutek od złości, a Twoim zadaniem jest nauczenie go tych rzeczy. Uświadomienie mu czym jest smutek, czym jest ból, czym jest uczucie samotności. Uświadomienie mu, że po chwili ból mija, a zależności od jego nasilenia trwa to więcej, lub mniej czasu. TWOIM OBOWIĄZKIEM jest uświadomienie dziecka w tym, że ze wszystkim sobie poradzi, poprzez pokazanie mu różnych możliwości. W tym momencie, to Ty masz pokazywać mu różne rozwiązania problemu, po to, aby Twoje dziecko w przyszłości potrafiło znaleźć je same!

Skoro jednak mówisz dziecku, że nie ma płakać i nic się nie stało –  jak ma nauczyć się odróżniania emocji i radzenia sobie z nimi? Kiedy Twojemu dziecku jest źle, przychodzi właśnie do CIEBIE. Dlaczego? Nie, nie po to, by usłyszeć, że to nic – ono oczekuje od Ciebie miłości, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa. To nie jest żaden rarytas – to coś, co musisz mu zapewnić, coś co jest Twoich obowiązkiem z racji bycia rodzicem! Twoje dziecko ufa Ci i wie, że w to właśnie w Twoich ramionach znajdzie ukojenie i przy Tobie całe zło minie.

Mamo, przytul więc dziecko, kiedy upadnie, kiedy zepsuje swoją wierzę i powiedz mu, że je kochasz. Zrób wszystko, tylko nie mów, że „nic się nie stało„, kiedy Twoje dziecko właśnie przeżywa swój własny koniec świata!

  • Ostatnio miałam sytuacje że moje dziecko zbiło sobie kolano. Po czym wzięłam go na ręce i powiedziałam „Widzisz kochanie przez nie uwagę może Ci się stać krzywda i teraz boli ;-) Ale nigdy „nic się nie stało” bo jednak się stało;)