PARENTING

„Mamo, chcę zrobić siku!”- czyli cierpliwość i konsekwencja.

Mama Kubusia2 comments201 views

I naprawdę nigdy bym nie pomyślała, że to zdanie  wywoła we mnie tyle dumy i radości.

Podejść do odpieluchowania Kuby było już kilka. Do tej ostatniej przymierzałam się bardzo powoli, opierając się na poprzednich nieudanych próbach. Kuba miał tak, że pół dnia mógłby chodzić z pełną pieluszką i zupełnie mu to nie przeszkadzało. Wiedziałam, że będzie ciężko, a fakt, że jestem niecierpliwa i sama szybko się zniechęcam- niczego nie ułatwiał. Wiedziałam też, że to naprawdę najwyższy czas, by się za to zabrać.

Pierwszego dnia było naprawdę ciężko. Kuba nie wołał, nie współpracował. Kiedy pytałam go czy chce siusiu odpowiadał, że nie- po czym po kilku sekundach siusiał w majtki. Oczywiście po każdej takiej wpadce zaczynał płakać. Kiedy zdarzyła się grubsza sprawa- zachowywał się jakby doszło do ogromnej tragedii. Nie krzyczałam na niego, tylko spokojnie tłumaczyłam, że każdemu się tak zdarza, kiedy uczy się robić na nocnik i nie ma w tym niczego złego. Opowiadałam o tym, że kiedy ja i Grzesiek byliśmy mali i uczyliśmy się robić siusiu na nocnik, to również zdarzały się nam wpadki. Drugi dzień wyglądał podobnie- więcej wpadek niż sukcesów, ale przecież nie od razu Gdańsk zbudowano… Oczywiście za każde siusiu Kuba otrzymywał brawa, czasami jakąś czekoladkę w nagrodę, innym razem naklejaliśmy uśmiechniętą buźkę na planszę. I zauważyłam, że to właśnie najbardziej go motywowało.

Po kilku dniach, kiedy sama przestałam wierzyć w powodzenie misji nocnik- Kuba obudził się, obudził mnie, po czym stwierdził, że chce zrobić siku na nocnik. Początkowo pomyślałam, że sobie żartuje, jednak szybko zeszłam z łóżka i pomogłam mu usiąść na jego małym tronie. Udało się. Potem zawołał kolejny raz i kolejny.

Doszliśmy do punktu, w którym Kuba przez cały dzień nie zaliczał żadnej wpadki. Nocna pieluszka coraz częściej zaczynała być całkowicie sucha. Byłam cholernie dumna, jednak nic nie przebije dumy Kuby, kiedy udało mu się załatwić swoje potrzeby na nocniku. Jego małe oczka aż płonęły z radości. Jedyne czego nie byliśmy w stanie przeskoczyć- to nieco grubsza sprawa. Kuba za nic na świecie nie chciał załatwiać jej na nocnik. Nie rozumiałam dlaczego. Doszło do tego, że załatwiał się kiedy ubrałam mu pieluszkę na wyjście na dwór. „Mama nie patrz, nie możesz zobaczyć!”- te słowa wypowiadał za każdym razem i to również było swojego rodzaju sukcesem. Dlaczego? Wcześniej mógłby z kupką chodzić parę godzin i nawet nie powiedziałby, że ją ma. Teraz sam zaczął zauważać, że kupka w pieluszce wcale nie jest fajna i to był ogromny krok na przód.

W tym momencie jesteśmy na takim etapie, że wszystkie siuśki lądują w nocniku. Z kupką ciągle problem, ale nie ma już tragedii. Pieluszkę zakładamy jedynie na noc (choć i tak zazwyczaj rano jest zupełnie sucha) i na wyjścia z domu. A i z tego planuję zrezygnować w przyszłym tygodniu i pozwalać Kubie siusiać na krzaczki w razie potrzeby.

I naprawdę, przysięgam- w życiu nie pomyślałabym, że zdanie mówiące o tym, że Kuba chce zrobić siusiu na nocnik będzie wywoływało we mnie tyle dumy. Dumy z tego, że moja cierpliwość i moja konsekwencja popłacają. Dumy z tego, że Kuba stosunkowo szybko załapał o co chodzi i sam chętnie korzysta z nocnika. Najgorsze jeszcze przed nami (noce i wyjścia z domu), jednak teraz ja sama mam do tego już nieco inne podejście i wiem, że czasem warto zacisnąć zęby i się nie poddawać.

  • Anonim

    Spróbuj na wyjścia zakładać mu też majteczki i spodenki.A w torebkę wkładaj ubranka na zmianę.czytałam książkę w której było napisane ze zakładanie pampersa w czasie odpieluchowania dezorientuje dziecko.akurat jestem na tym samym etapie i pielucha zakladana jest tylko na noc.obawiałam się długiej podróży do mamy (jakieś 100km) synek chciał majteczki nałożyć zamiast pampersa A w drodze zaskoczył mnie i powiedział ze chce się wysiusiac:-)najfajniejsze jest to ze na początku jak zaczął chodzić bez pampersa i siusial na nocnik bądź w parku w krzaczki pytał mnie „mamo jesteś dumna?”A jak tu nie być dumnym z naszych mądrych dzieci:-)pozdrawiam i powodzenia:-)

  • Super, że takie postępy. U nas już właściwie sytuacja ogarnięta :) Kupkę już od ponad miesiąca wołał natomiast od ok. dwóch tygodni woła też siusiu. Jedynie na noc pieluszka zostaje. Nawet na dwór chodzi bez, już po prostu nie robi w majtki, wręcz jest mu smutno jak czasami nie zdąży i troszkę popuści. A sikanie na dworze to największa frajda była, jak sikał na krzaczki albo jakieś szyszki ;)