MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Mój jesienny #musthave- czyli za co kocham jesień?

Mama Kubusia125 views

Jesień czuć już właściwie każdego wieczoru. To chyba moja ulubiona pora roku, mimo wszechobecnej melancholii i szarości. Bez czego nie mogę się obejść o tej porze roku?

Jesień większości kojarzy się ze  smutnymi szarościami. Jednak spoglądając wstecz uświadamiam sobie, że jest to jedyny czas w roku, kiedy robię  coś dla siebie. Na spokojnie, bez jakichkolwiek wyrzutów sumienia. Lubię jesienną pogodę, kiedy pot nie leje mi się wiadrami spod grzywki. Kiedy mogę wybrać się na spacer i z dziecięcym zapałem kopać kolorowe liście leżące na chodniku. To czas, w którym moje myślenie jest najbardziej kreatywne i mam ochotę robić możliwie najwięcej. Z czego to wynika? Prawdę mówiąc nie mam pojęcia. Gdyby Kuba urodził się kilka lat wcześniej- powiedziałabym pewnie, że to jego zasługa. Jednak to dopiero rok temu zbieraliśmy razem liście, jarzębinę, kasztany i żołędzie. Bez względu na powód, uwielbiam ten czas.

Jesień najbardziej kojarzy mi się z lawendą. Z małymi, fioletowymi kwiatkami o cudownym zapachu. I to dość dziwne, gdyż powinna się ona kojarzyć głównie z końcówką wakacji, gdzie w drugiej połowie sierpnia zaczyna ona kwitnąć. Marzy mi jakimś cudem znaleźć się na polu pełnym lawendy i mam ogromną nadzieję, że kiedyś uda mi się spełnić to marzenie.

Jesień jest też dla mnie czasem, w którym chętnie sięgam po różnego rodzaju owoce herbatki. Kawę pijam wtedy zazwyczaj o poranku, a przez resztę dnia pochłaniam hektolitry herbat. Kiedyś pewna firma (której nazwy nie przytoczę, aby ktoś nie zarzucił mi kryptoreklamy) produkowała herbatę o wdzięcznej nazwie „Zimowe wspomnienia”. Pachniała ona jabłkami i cynamonem, smakowała równie pysznie. Niestety, od lat nigdzie nie mogę jej znaleźć.

Kiedy byłam nieco młodsza i miałam dużo więcej czasu dla siebie- jesienią bardzo chętnie sięgałam po książki. Były one idealnym wypełnieniem owocowych herbatek i ciepłego kocyka, podczas chłodniejszych wieczorów. W tym roku też będę czytać. A przynajmniej z całą pewnością przeczytam jedną książkę. Jaką? Grey. 50 twarzy Grey’a oczami Christiana. Tej pozycji na pewno nie zamierzam odpuścić i wiedziałam o tym już wtedy, kiedy dowiedziałam się o jej wydaniu. Zamówiłam ją już w preorderze i z niecierpliwością czekam na drugą połowę września.

Wiecie, że w tym roku po raz pierwszy od kilku ładnych lat wsiądę na rower? I to swój własny! Taki cudowny prezent sprawił mi dziś mój Grzesiek. Co prawda trochę trzeba będzie jeszcze przy nim pogrzebać, ale to akurat najmniej istotne. Przymierzamy się do zakupu fotelika na rower dla Kuby, abyśmy mogli spędzać więcej czasu w trójkę na świeżym powietrzu.

Nie wiedzieć dlaczego- jesienią zawsze mam więcej czasu dla siebie. Nie mam pojęcia, czy odpuszczam inne obowiązki, czy po prostu rozkładam wszystko tak, by ten czas znaleźć. Łatwiej mi jednak poświęcić chwilę na domową maseczkę, na malowanie paznokci, sesję z serum na włosach i inne babskie bzdury, których od czasu do czasu potrzebuje każda z nas.

Swoją drogą jesień jest ten czasem, kiedy dużo łatwiej z powodów atmosferycznych o wypadek na drodze, dlatego WARTO zawsze mieć przy sobie jakieś namiary na pomoce drogowe, aby uniknąć dodatkowego stresu. Osobom z okolic Radomia i Warszawy polecam świetną i przede wszystkim tanią ofertę –  http://www.hol-man.pl/oferta/holowanie/.

Ja tradycyjnie okres jesienny zaczynam pierwszego września i mam nadzieję, że i w tym roku ta pora będzie na swój sposób piękna. Oficjalnie minie nam z G równe pół roku związku, czekają nas trzecie urodziny Kuby, kolejna rocznica ślubu moich rodziców.

bunch-lavender-1680x1050