BLOGOSFERA

Czego żałuję po ponad dwóch latach blogowania?

Mama Kubusia5 comments214 views

Generalnie uzbierałaby się spora lista, ale postaram się streścić.

Przede wszystkim żałuję tego, że tak późno zdecydowałam się na własną domenę i przeniesienie bloga na platformę WordPress. Przez blisko rok wmawiałam sobie, że Blogspot to najlepsze miejsce na przechowywanie bloga i z klapkami na oczach broniłam się przed własnym miejscem. Każdy bloger, który korzysta z WordPressa wie, że daje on dużo więcej możliwości niż Blogspot, czy inne platformy. Czego się bałam? Sama nie wiem, może tego, że koszty utrzymania przerosną moje możliwości? Śmieszne, oczywiście z perspektywy czasu, bo do dzisiaj pamiętam jak bardzo zdenerwowana byłam, kiedy całość przenoszona była tutaj.

Żałuję też zmiany nazwy bloga. „Mama Kubusia” była swojego rodzaju wyrobioną marką, którą pod wpływem emocji i kierując się zachcianką zamieniłam na „Pannę Karolinę”. Też super, przyjęło się. Statystyki nie spadły, ludzie zostali. Jednak mnie zaczyna się to podobać coraz mniej, już od jakiegoś czasu. W efekcie tego przymierzam się powoli do powrotu do starej nazwy. Nie wiem, czy to dobre posunięcie, ale wiem, że chcę to zrobić, w najbliższym czasie, może nawet na dniach.

Każdy bloger marzy o tym, aby jego blog miał jak najwięcej wejść, marzy o świetnych współpracach za zajebisty hajs i świetne „gadżety”, ciuchy i inne bajery. Też o tym marzyłam i dopięłam swego. Ale kurde, nie zdawałam sobie wtedy sprawy, że tak często będę musiała trzymać gębę na kłódkę, bo to co napiszę może później zostać wykorzystane przeciwko mnie. Nie ogarnęłam tego, że bloga zaczną czytać znajomi, sąsiedzi, rodzina i najzwyczajniej w świecie nie będę mogła sobie na nich popsioczyć, napisać o tym, co mnie drażni. Właściwie ok, mogę, mój blog, moja przestrzeń, moje miejsce na ziemi i teoretycznie mogę z nim zrobić co chcę. Tylko serio  czasami lepiej i łatwiej zamknąć japę niż opublikować coś, co za chwilę przeczyta rodzina i rozdzwonią się telefony. To wszystko ma plusy i minusy.

Czy żałuję kilku współprac? Pewnie, że tak. Wbrew pozorom nie takie to wszystko różowe i kolorowe i pachnące kwiatuszkami. Nie wszystkie firmy grają fair. Niektórzy wychodzą z założenia, że skoro robią blogerowi zajebisty prezent w zamian za wpis, to będzie on otoczony serduszkami i tęczą. Nawet, jeśli produkt nie jest aż tak zajebisty, jaki wydawał mi się na obrazku. Tak było przykładowo z biegówką Kuby. Kilka rzeczy w ogóle nie pokazało się na blogu, bo kiedy uznałam, że nie potrafię o danej rzeczy napisać niczego dobrego – firmy się obrażały i wolały, bym w takim razie nie pisała nic. Paranoja, kiedyś zresztą Wam o tym opowiem.

Tego, że nie jeździłam i nie jeżdżę na blogerskie spotkania nie żałuję. Niestety udało mi się poznać środek blogosfery od tej raczej złej strony. Fałszywej, zakłamanej, cholernie zmanipulowanej. Oczywiście nie sądzę, że wszyscy tacy są. Po prostu ja trafiałam na złe osoby. W tym momencie jakiekolwiek bliższe kontakty utrzymuję z dwoma blogerkami- Honoratą i Wiolką. I to mi wystarcza. Serio. Może kiedyś się skuszę i wpadnę na jakieś spotkanie, by zaspokoić swoją ciekawość. Jednak nie wydaje mi się, by nastąpiło to szybko.

Ku wściekłości niektórych osób reklamy i wpisy sponsorowane z bloga nie znikną i to jest bezdyskusyjne. Wy bloga czytacie za darmo, zdjęcia oglądacie za darmo. Ja muszę utrzymać bloga, siebie, dziecko. Muszę poświęcić na to wszystko czas, a często przygotowanie jednego wpisu, to godzina zdjęć, kolejna godzina na napisanie tekstu, kolejna na obróbkę wszystkiego. Czasem wychodzi kilka godzin na wpis, serio. A jeśli niektórych tak bardzo boli fakt, że blogerzy dostają prezenty, zabawki dla dzieci, ciuchy i hajs  za wpisy – nikt przecież nie broni im założyć bloga.

Minionej nocy uznałam, że mnie samej brakuje na blogu takich wpisów jak kiedyś. Takich szczerych, w których za jedne rzeczy za przeproszeniem opierdalałam z góry w dół, a przy innych Wy płakaliście i siedzieliście z chusteczkami. Jeśli nie stracę zapału, to  sporo się tutaj zmieni.

  • Ja tak samo długo zwlekałam z przejściem z blogiem na własną domenę. Na wordrpess.com zostawiłam 3 lata życia i … statystyk, które być może teraz w rok lub dłużej odrobię. Zostawiłam dużo wpisów, które nie przekierowują już na nową domenę, ale jestem pewna, że własna strona internetowa to była najlepsza decyzja na świecie pod każdym względem.
    Zmiany? Zmiany są potrzebne każdemu ;) Czytelnikowi też, żeby się za bardzo nie nudził ;) Mama Kubusia bardzo mi się podoba, choć Pannę Karolinę również przyjęłam jako swoją, pozdrawiam, Aga

    • A nie mogłaś sobie wszystkiego ładnie przenieść? ;)

    • Nie :( Z wordrpess.com nie ma takiej możliwości przekierowania całej strony na nową domenę…
      Na razie zostawiłam banery przekierowujące, po jakimś czasie, jak wpisy zaczną być widoczne w wyszukiwarce, starą stronę po prostu usunę. Wpisy są oczywiście skopiowane.

  • Gdzieś wcięło poprzednie komentarze? ;) Miło znów powrócić na stary adres ;)