MACIERZYŃSTWOPARENTING

Czy zakończenie karmienia piersią starszego dziecka wpływa na jego relację z mamą?

Mama Kubusia1 comment247 views

Kuba przy piersi spędził niemal dwa i pół roku. To spory okres czasu.

WP_20150826_13_40_58_Pro

Tak naprawdę nigdy nie byłam pewna tego jak długo będę karmić Kubę. Do niczego go nie zmuszałam. Miałam mnóstwo pokarmu, a on sam domagał się mleka. Decyzję o zakończeniu karmienia podjęłam pod wpływem emocji, choć tak naprawdę podświadomie zbierałam się do tego już od dłuższego czasu. Poszło szybko, bez krzyku, bez większych emocji ze strony Kuby.

Prawda jest jednak taka, że Kuba do dzisiaj pamięta o mleku. Bywa, że kilka razy dziennie pyta mnie, czy „może potrzymać mleko”. Zdarza się to zwłaszcza kiedy zasypia, bądź kiedy w nocy budzi się po jakimś złym śnie. Rozbraja mnie to, serio. Tłumaczę mu, że mleka już dawno nie ma, że to już moje „cycki”, a on jest już duży i mleka nie potrzebuje. Zawsze się wtedy tylko uśmiecha.

Jednak dopiero po czasie widzę, że dzień, w którym zakończyliśmy naszą mleczną przygodę – zmienił także naszą relację. Niestety – na gorsze. Kuba przestał liczyć się z moim zdaniem, przestał mnie słuchać, stał się nawet niemiły. Początkowo tego nie zauważałam, a kiedy zaczęłam widzieć – tłumaczyłam sobie jego zachowanie efektem odstawienia od piersi. Tym, że buntuje się, bo nie ma mleka. Wmawiałam sobie, że w ten sposób pokazuje swój sprzeciw, że po prostu mu się to jednak nie podoba.

I kiedy dotarło do mnie, że wszystko to związane jest z karmieniem zrobiło mi się cholernie przykro. Dotarło do mnie, że na swój sposób skrzywdziłam swoje dziecko, bo zabrałam mu coś, czego chciał, czego potrzebował i do czego go przyzwyczaiłam. Skoro więc ja (w jego oczach) uczyniłam mu taką krzywdę, to dlaczego on miałby mnie słuchać? Zresztą, odkąd zakończyliśmy mleczną przygodę i mnie zabrakło cierpliwości. I od tamtego dnia, z każdym kolejnym brakowało mi jej coraz bardziej. I bardziej.

Na szczęście od jakiegoś czasu sytuacja zdaje się wreszcie stabilizować. Zauważyłam, że więź między mną a Kubą jest silniejsza niż kiedykolwiek. Jest cholernie silna, bo cokolwiek by się nie działo, do mnie pierwszej leci, choć po drodze mija inne bliskie mu osoby. Mama jest u niego numerem jeden. I oczywiście w drugą stronę. Po chorym, chwilowym kryzysie macierzyństwa jaki miałam pod koniec wakacji – mam wrażenie, że na swój sposób pokochałam swoje dziecko na nowo mimo tego, że nigdy nie przestałam go kochać. Mam zdecydowanie więcej cierpliwości i dużo łatwiej mi postawić się w jego sytuacji. Łatwiej mi zobaczyć świat jego oczami, zrozumieć powody jego grymasów. Dużo łatwiej mi go zrozumieć, ot tak, po prostu.

Ktoś może powiedzieć, że zakończenie karmienia nie ma wpływu na relację matki i dziecka. Ja wiem, że jest inaczej, a przynajmniej inaczej było u nas. Niestety jesteśmy żywym przykładem na to, że nie zawsze jest różowo, pachnąco, serduszko i kwiatkowo. Ale najważniejsze, że między mną a Kubą znów się tak robi.

Spytasz, czy gdybym mogła cofnąć się w czasie i wiedząc jak będzie to wyglądać później – karmiłabym Kubę tak długo? Tak, a nawet chwilę dłużej, w efekcie czego zakończenie karmienia piersią przebiegałoby zdecydowanie spokojniej.

Mądry polak po szkodzie.

  • Anonim

    A myślałam, że tylko u nas tak było… Tyle, że u mnie była córcia 28 miesięcy.