KSIĄŻKI

„Elementarz Stylu” by Katarzyna Tusk. Czy warto przeczytać?

Mama Kubusia1 comment798 views

Do książki podeszłam z ogromnym dystansem. Coś jednak sprawiło, że postanowiłam przełamać swoje uprzedzenia i zajrzeć do jej środka. Czy żałuję?

IMG_20151105_133602

Gdy otworzyłam książkę – kompletnie nie wiedziałam czego się spodziewać. Opinie i komentarze w internecie były podzielone. Część osób zachwycała się książką, a część przykleiła jej łatkę książki dla dziewczyn z bogatych domów. I to mnie chyba tak naprawdę zaintrygowało najbardziej – skrajność opinii.

„Elementarz Stylu” nie jest typowym poradnikiem dla osób, które mają pieniędzy jeszcze więcej niż wolnego czasu i całe dnie spędzają przed lustrem. Ku mojemu zaskoczeniu nie jest też książką dla rozpieszczonych nastolatek. I choć ubrania są motywem przewodnim Elementarza – to tak naprawdę nie one są tutaj najważniejsze. Moim zdaniem są one tylko świetnym sposobem na przekazanie czegoś głębszego. Czego? To już kwestia indywidualna.

Cokolwiek by ktoś nie powiedział i nie napisał o tej książce – ja dzięki niej pozbyłam się blisko połowy rzeczy ze swojej szafy. Mimo tego, że porządki w ciuchach robiłam wielokrotnie – nigdy nie byłam wstanie rozstać się z niektórymi ubraniami. „A może to jeszcze założę…”, „A w tym mogę przecież spać…”, „A to może być po domu…”, „A to szkoda wyrzucić…”. Znacie to doskonale, prawda? W efekcie takich działań niemal za każdym razem kiedy stawałam przed szafą – chciało mi się płakać. Tyle ubrań, a tak naprawdę ubrać się nie ma w co. Nic do niczego nie pasuje, a jeśli pasuje – nie czuję się w tym dobrze. Wyrzuciłam więc wszystko, czego nie nosiłam już od jakiegoś czasu. Wyrzuciłam wszystko, co miałoby chociaż jedną dziurkę czy zaciągnięcie, którego nie dałoby się zatuszować w odpowiedni sposób. Muszę przyznać, że sporą część rzeczy wyrzucałam z maleńkim bólem w sercu. Z ubraniami wiążą się przecież wspomnienia. Niektóre ubrania zakładamy przecież tylko raz, czasem dwa – na specjalne okazje. Każda z nas ma z pewnością jakąś obciachową bluzkę, którą bardzo lubi, ale i której w ogóle nie nosi – tylko trzyma ją z sentymentu. Takich opcji też się pozbyłam. W mojej szafie zapanował porządek i jestem z niego bardzo dumna.

I choćby z tego powodu uważam, że warto zajrzeć do tej książki. Inaczej wytłumaczyć się tego po prostu nie da. Jeśli jednak potrzebujecie konkretnych tłumaczeń, kolejny raz polecić mogę Wam stronę: http://www.centrumtlumaczen.pl/.

IMG_20151105_133636

IMG_20151105_133813

  • Szczerze mówiąc to ani razu nie wchodziłam na bloga Kasi Tusk i jakoś mnie tam nie ciągnie bo to nie moje klimaty.