KONKURSYURODA

Sucha skóra jesienią i zimą? DEMSA pędzi na ratunek! +KONKURS.

Mama Kubusia24 comments995 views

Nie tylko skóra typowo atopowa potrzebuje odpowiedniej pielęgnacji – sucha również.

Zawsze kiedy zbliżają się jesień i zima, skóra Kuby bardzo się zmienia. Robi się sucha i jest skłonna ku podrażnieniom. Mam tutaj na myśli szczególnie policzki. Niestety, te skłonności odziedziczył chyba po mnie. Teraz, kiedy od prawie dwóch tygodni walczymy z katarem – buźka Kuba dodatkowo wysuszyła się od ciągłego wycierania noska. Zresztą, same pewnie wiecie jak to wszystko wygląda w praktyce.

Pewnego ranka Kubuś obudził się z czerwonymi, suchymi policzkami. I akurat tak śmiesznie się złożyło, że pół godziny później odwiedził nas kurier z przesyłką do zadań specjalnych. (Żałujcie, że nie widziałyście jego miny, kiedy otworzyłam mu drzwi w piżamie i potarganych włosach!).

Demsa – a co to właściwie jest?

Demsa to marka dermokosmetyków specjalizujących się głównie w problemach takich skóra wysuszona, podrażniona, a chwilami swędząca. Kosmetyki przeznaczone są dla dzieci już od szóstego miesiąca ich życia, co oczywiście nie oznacza, że nie mogą stosować ich… Dorośli. Serio – jako, że sama mam bardzo suchą skórę podkradłam Kubie kosmetyki i wypróbowałam je na samej sobie. Co ważne, wszystkie kosmetyki Demsa zostały przebadane dermatologicznie i klinicznie, nie zawierają sterydów i parabenów. Dodatkowo są hipoalergiczne co oznacza, że nikt nie powinien mieć skutków ubocznych związanych z ich stosowaniem.

Preparat do mycia, Demsa.

IMG_20151104_134254

IMG_20151104_134657

Krem do ciała, Demsa.

IMG_20151104_134336

IMG_20151104_134551

Krem do twarzy, Demsa.

IMG_20151104_134356

IMG_20151104_134513

Intensywny balsam łagodzący swędzenie, Demsa.

IMG_20151104_134421

IMG_20151104_134433

Prawdę mówiąc mogłabym napisać coś o każdym z kosmetyków z osobna. Wszystkie jednak wykazują te same właściwości. Są niezwykle przyjemne w aplikacji i świetnie się wchłaniają, pozostając przy tym nadal bardzo wydajnymi kosmetykami. Warto wiedzieć, że każdy z preparatów Demsa zawiera: orzechowiec myjący, lukrecję, uśpian różnolistny, tarczycę bajkalską, selernicę, rabarbar dłoniasty i portulakę pospolitą. Być może właśnie dlatego miałam ogromny problem z określeniem zapachu preparatów. Są praktycznie niewyczuwalne, a jednocześnie przyjemne i intrygujące. Co ważne – wszystkie preparaty rzeczywiście niwelują podrażnienia i bardzo nawilżają skórę.

A teraz coś specjalnie dla Was – konkurs!

DEMSA_grafika_blog_mama_kubusia

  1. Bawimy się od 4 listopada do 11 listopada 2015 roku.
  2. W konkursie zostanie wyłonionych trzech laureatów, do których po przekazaniu mi danych teleadresowych powędrują zestawy dermokosmetyków Demska, zawierające: intensywny balsam łagodzący swędzenie, preparat do mycia, krem do ciała, oraz poradnik pielęgnacji skóry atopowej Demsa.
  3. Dodatkowo pod tym wpisem w komentarzu należy zamieścić swoje imię i nazwisko, oraz kontaktowy adres e-mail. Oprócz danych trzeba odpowiedzieć na dwa pytania konkursowe:
  4. Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny lub bliskich Ci znajomych ma AZS?
    -Jaki jest ulubiony rytuał pielęgnacyjny Twojego dziecka?
  5. Szczegółowy regulamin dostępny jest tutaj: http://demsa.projekty-nuorder.pl/Demsa_regulamin%20konkursu_NuOrder-blogerzy_2015.pdf, proszę się z nim zapoznać.
  6. Zwycięzcy konkursu zostaną ogłoszeni na fan page Mama Kubusia, w dniu 11.11.2015.
  • Kamila

    Niestety z problemem AZS borykamy się już 8lat,czyli odkąd urodziła się Antosia 2 lata temu urodził się Franek i okazało się że również ma AZS produktów firmy Demsa jeszcze nie próbowaliśmy a mogą się okazać lepsze od Emolium którego używamy. A co lubią najbardziej moje dzieci? Kąpiel z dużą ilością piany jednak niestety emolienty się nie pienia :-(

  • Kamila

    Zapomniałam się podpisać :-(

    Kamila Lasek
    kamcia0986@gmail.com

  • WitekMamaLilka

    –Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny lub bliskich Ci znajomych ma AZS?
    -Jaki jest ulubiony rytuał pielęgnacyjny Twojego dziecka?

    ad.1 Moja córeczka może nie ma typowego azs ale ma strasznie suchą skórę, od urodzenia kupujemy i testujemy emolienty. Swoją drogą wydaliśmy na nie już górę pieniędzy i jak tylko przestajemy smarować czy kąpać w specjalisycznych środkach swędzenie powraca.

    ad.2 Ulubiony rytuał pielęgnacyjny Witusia : Choć ma dopiero miesiąc już wiem ,że najbardziej lubi smarowanie buźki kremem przed spacerem ! tak tak wyjątkowo podoba mu sięjak przykładam ciepłą tłustą dłoń do skroni i wcieram krem ;)
    Ulubiony rytuał pielęgnacyjny Lilki: tu mam większy kłopot bo od małego Lila za bardzo nie lubiła przeciągłych czynności smarowania masowania itd. Teraz jednak faworytem jest natłuszczanie i masowanie zwłaszcza pleców ,zresztą tak też zasypia bez masowania nie ma spania ;)

    Ewelina Antczak
    ewelka700@wp.pl

  • Dominika Wielga

    Znam ten ból – mój syn praktycznie od urodzenia ma AZS. Nieprzespane noce, wieczne drapanie sie, sucha skóra. Ulubiony rytuał? Zawsze po dluuuuugiej kąpieli i wspaniałej zabawie w wannie – synek uwielbia być opatulony w ręcznik, mocno przytulony – patrzy wtedy na mnie i mówi ‘kocham Cię mamo’. Potem razem balsamujemy – on buzie, ja cała resztę. Zakładamy pidżamie. I zaczyna sie pościg ze szczotka do włosów. On ucieka i wtula sie w tatę, a ja próbuje go uczesać. I tak prawie codziennie. Śmiechu po pachy :)

  • Moja córeczka od 2 miesiąca życia ma AZS. Walczymy z suchością skóry i się nie poddajemy. Czasami Nikola ma już dość balsamowania. Czasami chciałby by jak to mówi “normalne” kosmetyki – płyny do kąpieli czy szampon do włosów o zapachu gumy balonowej. Tłumaczę jej wtedy, że jest wyjątkowa i dlatego musi używać tak wyjątkowych kosmetyków. Codziennie po kąpieli używamy balsamu. Kiedy Nikola odmawia przekonuję ją, że to jest bita śmietana, że ją posmaruję a później wyciumkam całą .Innym razem nastawiam stoper i mierzymy czas smarowania i bijemy rekordy. Za osiągnięcie najlepszego wyniku oczywiście czeka Nikolę nagroda. Mamy zrobioną planszę na której zapisujemy wyniki.

  • Kasia Cubała

    1. Mój Filipek ma AZS, co prawda to taka lżejsza forma (o ile można to tak nazwać) wystarczają probiotyki, dieta i odpowiednie kosmetyki. Z tym ostatnim wciąż jest problem, bo po jakimś czasie, zazwyczaj do 2 opakowań muszę szukać kolejnej firmy, bo po prostu przestają działać na skórę mojego syna:/ Sama jestem alergikiem i używam tych kosmetyków co zostaną po synku. Kolorowe, zapachowe kosmetyki najczęściej po prostu mnie uczulają, więc sięgam po dermokosmetyki lub dziecięce emolienty.

    2. My z Filipkiem mamy swój rytuał już od 2 lat. Zawsze kąpiel jest o godz 20. Syn mniej więcej już ma poczucie, że zbliża się jego godzina kąpieli i czeka przy drzwiach łazienki. Dosłownie. Dlaczego? Nie trudno sie domyślić, że po całym dniu, skóra już podrażniona piecze, swędzi i szuka ratunku. Dlatego nasz rytuał jest taki, mama myje wannę, Filipek już szykuje swoje ulubione zabawki do wspólnej kąpieli, mama leje wodę, Filip przebiera nogami, szybkie rozbieranie i chlup do wody z emolientem. Pod koniec lania wody Filipek zaczyna już płakać żeby już wejść (popędza mnie płaczem bo nic tak na mnie nie działa jak jego płacz) z chwilą wejścia do wody i pierwszym zanurzeniem we wodzie pojawia się szeroki uśmiech. Mama pomaga się umyć i zostawia Filipka na 15 min (15 min to czas wesołej zabawy we wodzie z emolientem który natłuszcza jeszcze skórę). Po 15 min Filip sam już wie, że trzeba wyjść z wanny i zaczynamy osuszanie, ze względu na skórę zakładam mu poncho i tylko lekko dotykam, żeby osuszyć ciałko. Biegniemy do pokoju, tam Filip czeka już na smarowanie kolejnymi specyfikami, na łóżku czekają 3 kremy: do pupy, do buzi i do ciała. W trakcie tyh zabiegów sporo się śmiejemy, malujemy się nawzajem, ja Filipka, Filip mnie, ale chyba najbardziej ulubiony moment to masaż brzuszka i klatki piersiowej. Filip wyciąga się jak długi i tylko cichutko zaczyna swoje mruczenie. Chwile później sie ubieramy w piżamkę i tulimy do snu. Tak jest codziennie, od ponad 2 lat, dzień w dzień kąpię Filipka wyłącznie ja sama i ja sama go pielęgnuję, Filipek nie pozwala nawet siedzieć tatusiowi w łazience kiedy on się kąpie. I będzie to trwać aż powie mi “mamo weź przestań idź już”. :)

    mail katarzyna.cubala@gmail.com

  • Sandra Władysiuk

    Mój synek nie ma AZS,ale szczególnie jesienią i zimą ma bardzo suchą skórę skłonną do podrażnień. Robi się wtedy chropowata i szorstka. Staramy się wtedy nawilżać skórę różnymi sposobami i specyfikami. Z różnym niestety rezultatem.
    A co do rytuału pielęgnacyjnego to synek uwielbia ciepłą kąpiel z bąbelkami i pianą,a po kąpieli smarowanko balsamem bądź oliwką oraz masaż. Wie chłopak co dobre :) dzięki temu choć trochę udaje nam się zniwelować skutki przesuszonej skóry :)

  • Karolina

    Nikt z moich bliskich nigdy nie chorował na AZS, ale miałam koleżankę w szkole podstawowej, która chorowała na tą chorobę. Pamiętam, że niektórzy koledzy i koleżanki bali się, że się zarażą. Na w-fie gdy się przebierała często się krępowała. Mówiła, że to bardzo swędzi. Miała to w miejscach, gdzie potliwość skóry była większa, w zgięciach rąk pod kolanami. Niekiedy robiły się rany, gdy się mocniej podrapała. Współczułam jej, bo nieraz szczególnie zimą pojawiają się na mojej skórze wysypki, które bardzo swędzą. Największy problem mam z dłońmi, częste mycie naczyń i płyny sprawiają, że moje dłonie wołają o pomoc. Mój syn oczywiście uwielbia kąpiele, z mnóstwem bąbelków. Gdyby mógł z wanny by nie wychodził. Kocha wodę mam nadzieje, że nie bardziej niż mnie bo zacznę się martwić.
    Pozdrawiam Karolina Woźniak (karolinka145455@wp.pl).

  • Karolina Stołowska

    Milenka od pierwszych dni życia walczyła ze swędzącą, łuszczącą, pękającą, a co za tym idzie bolącą skórą. Nie wiadomo było co to dokładnie jest, więc maraton po lekarzach trwał dość długo, kolejne badania dawały się we znaki szczególnie małej kruszynce. Ale na szczęście z czasem wszystko się unormowało. (Swoja drogą szkoda, że nie produkują Emolientów dla dzieciaków w kolorowych opakowaniach z ich ulubionymi postaciami. Właśnie ostatnio byłam w aptece świadkiem wielkiego płaczu ok 7 letniej dziewczynki,której mama nie chciała kupić żelu pod prysznic w opakowaniu z HelloKitty, bo wiadomo było, że podrażni jej delikatną skórę, ale dziecko przecież tego nie rozumie). Ja sama od ok miesiąca borykam się z bardzo swędzącą skórą w szczególności na dekoldzie i nogach. Niby nie łuszczy się, ale megaa swędzi. Chyba też czas się przekonać do emolientów, ale ciężko mi się rozstać z moim ulubionym “kąpielowym” zapachem malina-mięta :)

    Co do kąpielowych rytuałów w wykonaniu 2 letniego Wiktora- zabawnych zresztą- należy mycie “małej” czyt. koparki . Tak właśnie. Wiktor zabiera do wanny swoją ukochaną “małą” i codziennie myje ją swoją gąbeczką i płynem. Nawet jeśli zabawi się w kąpieli innymi zabawkami to nie da się wyjąć z wanny jak nie umyje koparki. :) A w wykonaniu mamy malowanie serduszek i innych “cudów” z kremiku na skórze W. Chociaż On sam na pytanie co namalować mówi, że kółko :)
    Pozdrawiam serdecznie.

  • Zwykła Matka/Magdalena Szymańska
    zwyklamatka@gmail.com

    AZS….nie jest to coś co do końca dotyczy mojej córki, ale często po prostu pojawia się problem ze skóra u niej i wtedy nie wiem jak mam jej pomóc. Ulubiony rytuał pielęgnacyjny? Chyba szczotkowanie włosów :) Poza tym lubi, gdy nacieram jej ciało balsamem po kąpieli, bo wtedy ją całą lekko wymasuję :) Córka ma często bardzo suchą skórę na rączkach i policzkach , dlatego szukam często dobrego kosmetyku do twarzy – zwłaszcza zimą!

  • Anita

    Anita Świątkowska. Anitkaaa990@gmail.com

    Mam 3 miesiecznego synka. Ma strasznie sucha skórę… na dodatek skaze białkowa…. jest bardzo ślicznym chłopakiem ale niestety strasznie suche policzki i czoło :( na razie lekarz nie stwierdził AZS. Używamy emolium niestety nie pomaga jak pomagać powinno. W poniedziałek dopiero wizyta u lekarza. Chętnie przydało by się nam coś co pomogło by synkowi na ta podraznioną skórę.
    A naszym ulubionym rytuałem jest jak tata wraca z pracy. Wieczorem rozbiera synusia. Ja go kapie w emolium a potem tata starannie kremuje Mateusza także kremem z emolium. Jest wtedy taki szczęśliwy :) pozdrawiam

  • Anita

    Anita Świątkowska. Anitkaaa990@gmail.com

    Mam 3 miesiecznego synka. Ma strasznie sucha skórę… na dodatek skaze białkowa…. jest bardzo ślicznym chłopakiem ale niestety strasznie suche policzki i czoło :( na razie lekarz nie stwierdził AZS. Używamy emolium niestety nie pomaga jak pomagać powinno. W poniedziałek dopiero wizyta u lekarza. Chętnie przydało by się nam coś co pomogło by synkowi na ta podraznioną skórę.
    A naszym ulubionym rytuałem jest jak tata wraca z pracy. Wieczorem rozbiera synusia. Ja go kapie w emolium a potem tata starannie kremuje Mateusza także kremem z emolium. Jest wtedy taki szczęśliwy :) pozdrawiam

  • Ula

    Byłam szczęśliwym dzieckiem, moja skóra była jak przysłowiowa “pupa niemowlaka”, aksamitna, gładka, nieproblematyczna. Jednak czy miał na to wpływ tryb życia, sposób odżywiania, środowisko, a może każdy dołożył do tego swoje “2 grosze”, ale z wiekiem zauważyłam, że moja skóra wymaga co raz większej uwagi i troski. Codzienna walka ze skrajnie suchą i wrażliwą skórą to dla każdej kobiety nie lada wyzwanie. Gdy spostrzegłam, że ten sam problem dotyczy mojego synka, ogarnęło mnie przerażenie. Już od pierwszych swoich dni ta delikatna i krucha istotka musiała zmagać się z podrażnieniami, zaczerwienieniami i suchością skóry, a w konsekwencji z diagnozą AZS. Stanęliśmy z mężem przed wyzwaniem, jakie kosmetyki wybierać, aby pomóc i przede wszystkim nie szkodzić maleństwu.

    Dla niemal każdego dorosłego, kąpiel to najbardziej relaksująca część dnia. Natomiast wiele wody upłynęło zanim mój maluszek pokochał kąpiele w równym stopniu co ja. Przede wszystkim dbam o niepowtarzalną atmosferę podczas kąpieli. Krokiem milowym było przeniesienie wanienki z pokoju, gdzie dotychczas odbywała się kąpiel do łazienki, do dużej wanny. Maluch poczuł, że robimy coś naprawdę wyjątkowego. Do wody (najlepiej jak jest jej po samą szyję) dolewamy kilka kropel płynu, aby stworzyć namiastkę spienionego morza. Do kąpieli zapraszamy też morskie stworzenia: w wodnej eskapadzie towarzyszą nam zielony żółwik, pomarańczowy krab i biało-niebieska rybka, aby tradycji stało się zadość, nie może z nami również zabraknąć żółtej kaczuszki oraz piosenki o Kaczce Dziwaczce. W inne dni nasza wanna zamienia się w mały poligon, z samolotami i helikopterami. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby z łazienki zrobić też kuchnię i zabrać ze sobą plastikowe łyżki, miseczki i kubeczki i ugotować jakąś pyszną wodną kolację. Mamy dużo, dużo piany, z której robimy rozmaite potrawy czy koronę dla małego królewicza. Najpiękniejsze w wieczornej chwili jest to, że spędzamy ją całą naszą trójką – zawsze, bez wyjątku. Nie może przy tym zabraknąć znanej rymowanki “choć do mamy, szybko, szybko, jesteś mamy małą rybką. Umyjemy nosek, nóżki niech zobaczą to kaczuszki…”. Śmiem twierdzić, że to ulubiony rytuał pielęgnacyjny synka, bowiem wyciągnięcie go z wanny bez krzyków, pisku i protestów graniczy z cudem. I chociaż chciałabym, aby mógł spędzać w wannie tak długo jak tylko ma ochotę, wiem jak AZS nie lubi takich trwający w nieskończoność kąpieli.

    Ula Giżycka
    ulkagisz@interia.pl

  • Madzia

    Magdalena Giel, magdalenagiel@gmail.com
    Ad.1 Z problemem AZS całe życie zmaga się mój młodszy brat, do tego skaza białkowa także całe życie problem przewija się u nas w rodzinie. Lili moja córeczka ma problemy skórne bliżej nie zdefiniowane, lekarz twierdzi że jest za maleńka aby postawić prawidłową diagnozę. Póki co próbujemy różnych kremów, balsamów, płynów do mycia. Raz jest lepiej, raz gorzej.
    Ad.2 Zdecydowanie smarowanie balsamami obie moje córki to uwielbiają, jeszcze gdy dodaje śmieszne wierszyki, piosenki wymyślone przez samą siebie bywa zabawnie, a dziewczynki śmieją się w głos :)

  • Justyna Kowalczyk

    Moja Hanka gałganka ma 18 miesięcy i cierpi na AZS, ma z tego tytułu orzeczenie o niepełnosprawności bo wszyscy lekarze określają jej chorobę “AZS o ciężkim przebiegu ” :( moja córeńka nie ma ulubionego rytuału pielęgnacyjnego, wszystkich ich nie nawidzi…wcale jej się z resztą nie dziwię. I tak odkąd skończyła 3 miesiące kąpiel i smarowanie na siłę, ze łzami, złością i drapaniem. Hanka ma bardzo nasilone uczulenia kontaktowe, większość ze specyfików (maści, balsamów, płynów do mycia) ją uczula i pogarsza stan skórki. Demse znam z próbek, które dostałyśmy od dermatologa w Instytucie w Rabce Zdroju…o dziwo nie uczulały. Niestety przy ilościach jakie wsmarowywuję w córeczkę (tak ok 6-10 razy dziennie całe ciałko) i moim bezrobociu nie stać mnie na tak drogie kosmetyki, natomiast w prezencie chętnie przygarnę :) pozdrawiam

    • Justyna Kowalczyk

      Aaa nie! Ma Hanka ulubiony rytuał…mycie zębów! :)

    • martus2833

      Mam nadzieję, że z biegiem czasu Twoja córka trochę “wyrośnie” z tej okropnej choroby.

  • Alicja Biernat

    Niestety także borykamy się z problemem z AZS, mój mąż ma bardzo intensywną tą chorobę, całe ciało czerwone i swędzące i pełno leków w szafie na to. Córeczka, która 17 listopada skończy roczek, też ma początki AZS, ma bardzo suchą skórę i musimy używać emolientów, aby jej pomóc.

  • Monika Wieczorek

    Mnie problem AZS zaskoczył w 2015 roku, kiedy pierwszy syn skończył 3 miesiące. Na policzkach pojawiły się czerwone, swędzące plamki, które później rozlały się na całe ciałko. Za radą “doświadczonej” położnej wykąpałam małego w krochmalu. To co miało polepszyć sytuację niestety diametralnie ją pogorszyło:-( Przez swędzącą skórę Olafek nie spał, machał tylko rączkami i nóżkami w trybie ciągłym. Nie zwlekając dłużej poprułam do pediatry, która chwyciła się za głowę widząc synka w takim stanie. Doradziła emolienty, płyny do kąpieli, balsam natłuszczający i kremy do smarowania. Po kilku dniach problem został opanowany. Jednak aby nie powrócił pozostaliśmy przy kąpielach z dodatkiem płynu natłuszczającego. I stało się to naszym świętym rytuałem. Dla spokojnego snu synka (i mojego) i jego gładkiej skórki, kąpiele stosujemy po dziś dzień:-) Muszę jeszcze dodać, ze w 2012 roku, urodził się Ignaś. Z doborem kosmetyków do pielęgnacji nie miałam już żadnych problemów i wątpliwości. Od pierwszego dnia postawiłam na emolienty:-))) Pozdrawiam

  • Magdalena Gie.

    –Czy Ty bądź ktoś z Twojej rodziny lub bliskich Ci znajomych ma AZS?
    Tak, moja młodsza Siostra. Pamiętam że od zawsze Mama i Tata dbali o nawilżanie Jej delikatnej skóry. Jesteśmy już dorosłymi kobietami a ja pamiętam jak przed kąpielą Tata gotował krochmal (dziś można dostać go w aptece w saszetkach a kiedyś trzeba było ugotować a `la kisiel bez soku oczywiście ;-) ). Pamiętam jak goniłyśmy potem po wannie gluty z mąki ziemniaczanej ;-) (bo dzięki Jej chorobie ja korzystałam z zabiegów pielęgnacyjnych. Pamiętam tuby zielonkawych, śmierdzących maści i kremów w brązowych słojach, przygotowywanych przez aptekarki, na specjalne recepty, których zdobycie graniczyło z cudem (20 lat temu specjalizacje lekarskie w pomniejszych miejscowościach ograniczały się do pediatry, dentysty i ginekologa. Po receptę jechało się pociągiem, do sąsiedniego miasta. To była eskapada!) Potem wprowadzono na rynek płyn do kąpieli z emolientami. Pierwszy jego zakup był kosztowny ale dawał efekty. I Gośka się już nie łuszczyła ;-) Dziś na rynku jest zatrzęsienie bardzo dobrych kosmetyków dla osób z AZS. Sama, choć nie choruję, często wybieram takie właśnie kosmetyki. Świetnie nawilżają skórę, co jest dla mnie niezwykle ważne (sucha skóra swędzi i piecze), nie mają drażniącego i chemicznego zapaszku.

    -Jaki jest ulubiony rytuał pielęgnacyjny Twojego dziecka?
    Ulubiony rytuał pielęgnacyjny (choć bardziej higieniczny ;-) )) Michała to dokładne mycie rączek po wizycie w toalecie ;-) Jak każdy dwulatek, Michał wie, że w ubikacji mieszkają bakterie i one siadają na rączki. Więc należy je dokładnie myć i wycierać, żeby potem nie skakały po całym domu :-)))

  • martus2833

    Witaj,
    AZS to problem mój i moich trojaczków. O ile ja z tej choroby już trochę wyrosłam, to moim pociechom nadal doskwiera sucha swędząca skóra. “Skóra jak pergamin” – mówi nasza pediatra.
    A jaki jest nasz ulubiony wieczorny rytuał? Kurczę, chyba takiego nie mamy. Kąpiel każdego dnia wygląda inaczej…chociaż nie; jest jeden wspólny mianownik – próba okiełznania dziewczynek i “zaganianie” ich do łazienki. Kiedy ja w kuchni gotuję krochmal albo produkuję glutki z siemienia lnianego, mąż mniej lub bardziej skutecznie (tak, wiem że przekupstwo nie przystoi wzorowym rodzicom. Transport wierzgającej, półtorarocznej dziewczynki – tym bardziej) próbuje nakłonić dzieci do wejścia do wanny. Kiedy cała trójka siedzi już (w niezbyt gorącej) wodzie, wokół pływa stado plastikowych kaczek a mąż nuci “Mydło lubi zabawę…” ja dodaję do wody szklankę naparu z suszonej lawendy. Gdzieś tam tli się we mnie nadzieja, że działa on uspokajająco ;) Jak już wcześniej wspominałam do mycia trojaczków używany naturalnych metod: prym wiedzie krochmal, siemię lniane i płatki owsiane. Najnowszym naszym odkryciem są orzechy myjące. Ale wracając do “rytuału”… Długa kąpiel wysusza skórę, dlatego ograniczamy ją do kilku minut. Potem w ruch idą miękkie, bawełniane ręczniki i olejek z wiesiołka (świetny nawilżacz. Szkoda, że tak trudno osiągalny). Zwieńczeniem wieczoru jest czytanie bajek (ale to już temat na inny konkurs), buziak i lulu. Czy nasze wieczory są rytuałem? Raczej nie ;) Ale są prawdziwe, rodzinne i… żywiołowe. Jestem pewna, że w pamięci córek pozostaną na zawsze!

  • joaanna wu

    Nie powiedziałabym, że mam typowe AZS – brak wyprysków, czy uporczywego swędzenia. Skóra moja jest jednak ultra wrażliwa i bardzo delikatna, a do tego niewyobrażalnie sucha. Swoją atopową skórę od zawsze nazywałam „wtopową”, bo za każdym razem każda jej próba pielęgnacji kończyła się katastrofą i wtopą właśnie :) Zbyt często pojawiali się na niej niezapowiedziani goście (suche plamy). I to nie te z rodzaju: „Cześć, jesteśmy tylko przejazdem– i już nas nie ma” tylko: „Siemanko, ale u ciebie tu fajnie, rozbijemy namiot i pobiwakujemy przez co najmniej tydzień, ok?” Nie, nie ok! I właśnie na takich nieproszonych gości idealnym rozwiązaniem okazały się mega skuteczne dermokosmetyki a ostatnimi czasami naturalne olejki (z wiesiołka, lniany, z opuncji figowej czy czarnuszki), które mają w sobie więcej magii, niż ukochana przeze mnie za młodu Czarodziejka z księżyca :)

    Ukochany rytuał pielęgnacyjny mojego dziecka to mycie i balsamowanie stóp (nie tylko po kąpieli – może tak cały dzień!). Mój synek jest stopami zafascynowany do tego stopnia, że zaczynam się po cichu zastanawiać co to się z tego rozwinie w przyszłości. No cóż, czas pokaże :)

    Joanna Wlas asiawlas@wp.pl