BLOGOSFERA

Czy coś zmieni się na blogu w roku 2016?

Mama Kubusia4 comments223 views

Jeśli ściśniecie mocno kciuki – z pewnością!

Zawsze kiedy witamy nowy rok mamy wrażenie, jakbyśmy zaczynali nowe życie, wchodzili w nie z czystą i niezapisaną kartką. Wyznaczamy sobie jakieś cele i robimy wszystko, by możliwie najdłużej wytrwać w swoich postanowieniach. Wszystko zdaje się być takie idealne i czyste, a my wierzymy, że tym razem naprawdę nam się uda.

Wiecie, problem z tym blogiem jest taki, że zaglądają do niego osoby, które nigdy nie powinny się tu znaleźć. Wpisy czytane są przez ludzi, którzy nigdy nie powinni ich przeczytać. Z różnych powodów. W efekcie tego wszystkiego chwilami mam wrażenie, jakbym miała usta zaklejone jakąś grubą taśmą. Mało tego, to bardziej wrażenie związania dłoni tak, aby palce nie mogły tańczyć na klawiaturze. Przykładowo często prosicie w wiadomościach bym podjęła na blogu kwestię odwiedzin biologicznego ojca w przypadku, gdy rodzice się rozeszli. Albo kwestię ograniczania, odbierania praw. A ja cholera jasna nie mogę, bo cokolwiek nie powiem w tym temacie – może kiedyś zostać wykorzystane przeciwko mnie. Kiedyś o tym napiszę na pewno, dam upust swoim przemyśleniom, jednak nie teraz.
Ale są też inne kwestie. Nie mogę przykładowo napisać o tym, jak bardzo tęsknię za moją kochaną mamą i jak cholernie brakuje mi jej na co dzień. Dlaczego? Ponieważ doskonale wiem, że zaglądają tu jej koleżanki z pracy i o wszystkim jej opowiedzą i będzie jej przykro, a tego nie chcę. Nie mogę napisać o tym, jak bardzo czasem rasa męska jest dziwna, bo rano mi mój Grzesiek nie przyniesie bułek na śniadanie.

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w roku 2016 na blogu zmieni się sporo. Powstanie kilka kolejnych, nowych kategorii. Będzie kilka ostrzejszych wpisów powiązanych z moją przeszłością, z którą chcę się rozprawić raz na zawsze. Pod etykietą kategorii „uroda” pojawi się dużo więcej wpisów i tego jestem pewna. Więcej też będzie takiego głębszego klimatu jak kiedyś i to z pewnością ucieszy zdecydowaną większość z Was.

Jak widzicie – zmianie uległy grafiki. Blisko sześć godzin spędziłam na ich przygotowywaniu. Na kolorowaniu, obcinaniu, dorysowywaniu, doklejaniu. Jednak uważam, że było warto – teraz całość podoba mi się jeszcze bardziej.

Cóż więcej mogłabym powiedzieć?

Życzę Wam wszystkim wesołych Świąt. Jednak takich naprawdę wesołych, a nie takich z doklejonym uśmiechem do twarzy jak mój przez zdecydowaną większość Świąt. Zdrowia dla Was i Waszych rodzin, bo to bardzo ważne. I przede wszystkim spokoju.

Wasza K.

  • Kochana , przede wszytskim powodzenia we wszystkim co sobie zaplanujesz i ….spokoju :)

  • Monika – mama Wojtusia

    Bardzo lubię Twojego bloga, trzymaj tak dalej i realizuj plany…, a ja będę tu na pewno zaglądać. Pozdrowienia.