MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Marionetka.

Mama Kubusia12 comments968 views

Nie ma niczego gorszego niż popadnięcie w rutynę. 

Wstajesz rano. Właściwie bez względu na to ile spałaś to zmartwychwstajesz. Bolą Cię wszystkie kości, boli Cię głowa, a Twoje serce wali jakbyś przed chwilą dostała najgorszą wiadomość w swoim życiu. Nie rozumiesz dlaczego – przecież budzi Cię dziecko, które tak bardzo kochasz. Kiedy siadasz na łóżku czujesz jak Twoja głowa wiruje, a Twoje ukochane dziecko już ciągnie Cię do zabawek.

Zmieniasz pieluszkę. Boże, przecież to dziecko już dawno powinno w pełni korzystać z nocnika. Czujesz się winna. Piżamkę zamieniasz na wygodny dres. Nie może być to gruba bluza, bo jeśli zgrzeje się podczas zabawy, a Ty zechcesz wywietrzyć pokój to na pewno znów się przeziębi i dwa kolejne tygodnie spędzicie z domu. Ty, z wyrzutami sumienia i Twoje chore dziecko. I znów atrakcją będzie wyjście do sklepu. Dlatego zakładasz przewiewną bawełnianą koszulkę.

Idziesz do toalety. Opróżniasz obolały pęcherz, szybko myjesz zęby i spoglądasz w lustro. Twoja twarz jest coraz bardziej zmęczona, choć nikt nie rozumie dlaczego – przecież całymi dniami nie robisz nic po za opieką nad dzieckiem i ewentualnym dorabianiem. Nie możesz już patrzeć na tą twarz. Przemywasz ją wodą, nakładasz krem. Włosy spinasz w luźny kok, albo przeczesujesz ręką, by nadać „artystycznego nieładu”. I albo przebierasz się w dres, albo zostajesz w piżamie. Codziennie to samo.

Mamo!” – dobiega zza szarpanych za klamkę drzwi łazienki. Już dziecko. Proszę, daj mi ochłonąć i nabrać powietrza. Masz tu śniadanie kochanie, zjedz proszę. Dorasta, musi zjeść śniadanie, później owoce i coś słodkiego. Dziecko kochane, Ty jedz, a ja wyjdę na balkon zapalić. Siadasz na balkonie, zapada cisza. Słyszysz tylko wiatr i przez chwilę możesz nabrać powietrza. Czujesz, że mogłabyś wiele, jak kiedyś. Wiesz też, że nie masz tyle sił co kiedyś, choć wciąż nikt nie rozumie dlaczego. Każde kolejne pociągnięcie papierosa sprawia, że się uspokajasz. Raz, dwa, trzy i możesz zacząć kolejny dzień. Przecież i tak wszystko będzie takie samo.

Dziecko uradowane, że wróciłaś. Bawicie się i jak zazwyczaj układacie drewniane tory, a potem łączycie drewniane samochodziki, lokomotywy i wagoniki, które zaraz będą jeździć po zakręconych trasach. Mimo tego, że jesteś przy dziecku, gdybyś nie spojrzała na telefon nie wiedziałabyś jaki dzień tygodnia. Każdy dzień jest przecież taki sam. Żyjesz od punktu do punktu. Od jakiegoś ważniejszego wydarzenia, do kolejnego.

Jeśli masz szczęście i Twoje dziecko akurat nie jest chore – wychodzicie na spacer i po zakupy. Grzecznie trzyma Twoją dłoń, prosi o plac zabaw i jeśli nie jest mokry zawsze mu pozwalasz. Zresztą, Ty zawsze pozwalasz mu na większość rzeczy. Nie zabraniasz mu krzyczeć i marudzić. Uważasz, że to święte prawa dziecka. I wiesz, że ma rację. To inni tego nie wiedzą, więc nie bardzo przejmujesz się uwagami. Jeśli jednak masz pecha i Twoje chore dziecko nie może wyjść z domu, a Ty nie masz jak wyjść bez niego… Masz ochotę uciec. Bezsilna, zmęczona jeszcze przed południem. Mająca ochotę wrócić do łóżka i obudzić się, kiedy nadejdą lepsze dni. Więc albo bawisz się z dzieckiem, albo włączasz mu bajkę. Wiem, że masz wyrzuty sumienia. Powinnaś zrobić więcej, jak kiedyś. Kiedyś byłaś bardziej kreatywna, miałaś całą masę pomysłów. Inspirowałaś tysiące ludzi. A teraz? Do zdjęć nakładasz maskę z uśmiechem numer jeden.

Kiedy udaje Ci się znaleźć chwilę i włączysz komputer – nie możesz skupić się na pracy. Patrzysz na swoje dziecko i nadal masz te cholerne wyrzuty sumienia. Chociaż niczego mu nie brakuje. Znów zaczyna boleć Cię serce, znów czujesz jak bije za szybko. Wychodzisz na kolejnego papierosa. Jest lepiej. Pranie, gotowanie, sprzątanie, zabawa. Czujesz się chwilami jak marionetka.

Wieczory zazwyczaj są takie same. Ty zanurzasz się w wyrzutach sumienia i zastanawiasz się jak to wszystko zmienić. Nie wiesz kiedy zacząć, każdy dzień jest taki sam. Czasem udaje Ci się złapać chwilę. Wtedy czujesz, że warto, że jednak potrafisz jak kiedyś, że masz tą wewnętrzną siłę. I wtedy Twoje ukochane, zmęczone już dziecko zaczyna marudzić. Cała Twoja wizja ulega zniszczeniu.

Kładziecie się spać – umyci, przebrani w piżamy. Twoje dziecko zanim zaśnie uwielbia z Tobą rozmawiać. I wiem, że mimo wszystko to Twoja ulubiona część dnia. Rytuał, który pozwala Ci spokojnie zasnąć. Jesteś wtedy tak dumna z tego, jak doskonale rozmawia Twoje dziecko, jak wyróżnia się na tle rówieśników. Jesteś dumna z tego, że to część Ciebie, której Ty nadałaś życie i która nadała sens Twojemu życiu.

Twoje dziecko zasypia. Ty mimo zmęczenia nie potrafisz, choć nikt nie wie, że jeszcze nie śpisz. Targają Tobą wyrzuty sumienia. Boli Cię świadomość bycia marionetką Twojego własnego teatru. Teatru, w którym nigdy nie chciałaś grać.

I wiem, że ten tekst jest własnie o Tobie. Teraz wstaniesz i pójdziesz zapalić tego pieprzonego papierosa. Jak każdego wieczoru. A rano znów będzie tak samo. I NIKOMU o tym nie powiesz. Nie potrafisz. Czujesz wstyd, czujesz się winna, czujesz się niepotrzebna, czasem czujesz się jak marionetka. I każdy dzień znów jest taki sam…

Prawda?

  • Anonim

    Boże trafiłaś w sedno.

    • Wybacz ewentualną „wyniosłość”, czy też „próżność”, albo i cokolwiek innego, ale… WIEM.

  • m.m

    :( prawda

  • Lena

    Tak…

  • Głębokie i prawdziwe… niestety.

    • Aż za bardzo. W Sylwka rano, bądź 30 jestem we Władku. Fajeczka pod blokiem?

    • Obowiązkowo :D

    • Będę dzwonić, masz jak w banku. Klatka obok nie boli i masz spoko psa!

  • goska

    lepiej nie moglas tego ujac , super napisane brawooo

  • Bardzo dobrze to ujelas. Moje dziewczyny już chodzą do przedszkola i świetnie się razem bawią, ciągle coś wymyślają. Ją wtedy siadam do komputera albo zajmuje się szydelkowaniem albo czymkolwiek innym i zazwyczaj wtedy zabawa się kończy zaczyna kłótnia i koniec spokoju. Papieros to dla mnie jedyną chwilą wytchnienia, chociaż nie zawsze bo pale w kotłowni i zazwyczaj po chwili przychodzi towarzystwo o po relaksie. A każdy papieros to kolejny wyrzut sumienia. Od prawie 5 lat jestem z dziećmi w domu. Czasem mam ochote uciec. Ciągle sprzątanie i ciągle syf ciągle zmywanie i ciągle pełno garow.. Mąż pracuje po 10-12 godzin. Więcej go nie ma niż jest a jak jest to też wymeczony. To wszystko nie zmienia faktu że kocham moje córki najbardziej na świecie!!! I każdej nocy kiedy już pasma że snu siadam na chwilę patrzę jak słodko śpią i znów mam wyrzuty sumienia że nie poświęciłam im 100% mojego czasu.