MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Potrzeba zmian nie jest niczym złym.

Mama Kubusia837 views

Nie ma bowiem niczego gorszego od tkwienia w jednym punkcie.

Każdy z nas miał w swoim życiu taki moment, w którym zrozumiał, że potrzebuje zmian. Taki wewnętrzny impuls, który jest na tyle silny, że ciężko jest z nim walczyć. Potrzeba zmiany wszystkiego co nas otacza – począwszy od wystroju mieszkania, poprzez siebie, na życiu codziennym kończąc. I wszyscy w kółko powtarzają Ci do znudzenia, że „chcieć, to móc„.

Sama kiedyś wierzyłam w te słowa. Wychodziłam z założenia, że jeśli coś sobie wymarzę to zawsze osiągnę swój cel. I rzeczywiście tak było. Chciałam, starałam się, pracowałam na to i udawało się. Wszystko wtedy wydawało się dużo łatwiejsze niż teraz. Jednak w pewnym momencie na swój sposób zatrzymałam się. Utkwiłam w jednym punkcie i zanurzałam się w nim coraz głębiej. Znowu. Nawet ten uśmiech – początkowo przyklejony do twarzy każdego dnia – w końcu odpadł.  Przestałam wierzyć w coś, czego usilnie się kiedyś trzymałam. Przestałam wierzyć, że jakakolwiek czynność ma jeszcze jakikolwiek sens. I zaczęła się wegetacja. I wtedy każdy dzień wyglądał samo, a dni tygodnia zaczęły się mieszać. Wszystko co robiłam było tak cholernie automatyczne, wyuczone, że w duchu śmiałam się z samej siebie. Bardzo łatwo jest odgrywać wyuczoną rolę.

Trudniej ją porzucić.

Końcówka tego roku szczególnie przełożyła mnie przez kolano. Przecież jak zaczyna się sypać, to wszystko po kolei. Najpierw utrata pracy, masa nerwów, nieplanowana przejażdżka karetką i kolejna masa nerwów. Kiedyś cieszyła mnie każda drobnostka, a w tamtych chwilach nawet te małe rzeczy przestały mieć znaczenie. Zabawa z dzieckiem, zajmowanie się domem, nawet codzienne przeglądanie cudownych przestrzeni na http://babydeco.eu/ było strasznie mechaniczne. I to mnie zgubiło. Sprawiło, że po prostu zaczęłam istnieć, nie żyć. W każdej możliwej  sferze mojego życia odsunęłam się na drugi plan. I początkowo było mi z tym dobrze, czułam się bezpieczna, może nawet trochę niewidzialna, ale wciąż bezpieczna.

Prawdziwa tragedia jest wtedy, kiedy przestajesz doceniać to co masz, a zaczynasz skupiać się na tym, czego Ci brakuje.

Teraz mam w głowie całą masę planów, pozytywnych planów. Wyznaczyłam sobie nowe cele, które z pewnością zrealizuję. Po prostu to wiem. Znów odczułam niewidzialny impuls, jednak ten popchnął mnie do zmian. Wewnętrznych, nad którymi nie będę się tutaj rozwodzić. I znów zrozumiałam, że chcieć to móc. Znów wiem, że jeśli bardzo się czegoś pragnie, to nic nie jest w stanie stanąć nam na przeszkodzie. Znów zaczęły cieszyć mnie te małe rzeczy.

Znów robi się przyjemnie.