MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Takiej starości nie chcę…

Mama Kubusia4 comments375 views

I śmiem podejrzewać, że każdy z nas się tego boi.

Gdyby ktoś spytał Cię, czego najbardziej boicie się w związku z Twoją starością, jaka byłaby Twoja odpowiedź? Podejrzewam, że pierwszym co przyszłoby Ci do głowy jest samotność, prawda? Boisz się o to, że będąc w podeszłym wieku całe dnie będziesz spędzać w samotności, a Twoje dzieci oglądać będziesz na zdjęciach zamieszczanych w internecie – tak pochłonie ich życie, że nie będą mieli czasu Cię odwiedzić, a Ty ze łzami w oczach wspominać będziesz życie poświęcone właśnie im. Prawda?

Wiesz, może to głupie, ale ja nie boję się samotności. Przywykłam do niej. Można nawet powiedzieć, że na swój sposób ją lubię. W starości przeraża mnie coś zupełnie innego. Gorszego i bardziej bolesnego w moim mniemaniu.

Nigdy nie chciałabym być ciężarem mojego dla mojego dziecka.

Nie chciałabym dożyć takiego wieku, kiedy wymagać będę opieki całodobowej i będę całkowicie niesamodzielna. Nie chciałabym dożyć chwili, w której nie potrafiłabym sama się umyć, czy ubrać. Nie chciałabym chyba żyć będąc uzależniona od drugiej osoby i tym samym zatruwać jej życie. Wiem, niby taka kolej rzeczy, że najpierw rodzice opiekują się dziećmi, a następnie role się zamieniają. Doskonale pamiętam jednak jak choroba starszego człowieka potrafi niszczyć życie jego dzieciom i wnukom. Aż za dobrze. I niby ma się świadomość, że to starszy i schorowany człowiek, który na swój stan nie ma żadnego wpływu – jednak „ciężar” pozostaje. Nie chciałabym być takim ciężarem dla mojego syna.

Nie chciałabym być kimś, kto jest przykuty do łóżka i nie potrafi samodzielnie wstać, by pójść do toalety. Nie wyobrażam sobie sytuacji, że leżę w łóżku i świadoma, a jednak nieruchoma załatwiam się pod siebie. Wiem, mamy XXI wiek i obecnie starszemu człowiekowi można założyć pieluchomajtki. Cudowny wynalazek, dzięki któremu starsi ludzie mogą zachować resztki godności. Świetny również dla osób starszych, których dotyczy problem nietrzymania moczu. Zresztą, znam kilka osób, których dziadkowie korzystają z tego typu wynalazków dla dorosłych. Dużo łatwiej przecież założyć starszej osobie pieluchomajtki, niżeli wymieniać całą pościel.

Tyle, że wiecie co? Skoro nie byłabym w stanie dojść do łazienki, by załatwić swoje potrzeby – zapewne nie byłabym również w stanie zmienić sobie tych pieluchomajtek. Musiałby zrobić to ktoś inny. Mój syn? Jego partnerka? Wnuki? Dlaczego miałabym chcieć poniżać siebie i ich?

Właśnie takiej starości się boję. Takiej, kiedy będę od kogoś uzależniona. Takiej, gdzie moja choroba będzie niszczyć życie innych osób, którzy w momencie braku sił i zdenerwowania wypowiadać będą w żalu okropne słowa w moim kierunku, przez co później będą dręczyły ich wyrzuty sumienia.

  • manala

    Jak to kiedyś powiedziała moja znajoma „Pan Bóg źle wymyślił tą starość”…Prawda jest taka, że mało jest takich ludzi, którym dane jest szybko i godnie odejść.
    Też się boję starości i podobnie jak Ty nigdy nie chciałabym być ciężarem. Teraz wydaje mi się, że w momencie kiedy uznam, że ciężarem się staje – po prostu się zabiję. Ale z tym zabiciem się to też nie zawsze jest łatwo…Czy rzeczywiście będę miała odwagę? Czy będę jeszcze wtedy w stanie ocenić sytuację? Mam nadzieję, że tak. A ciężarem będziemy (większość z nas przy obecnych wyliczeniach emerytalnych będzie potrzebowało pomocy do dzieci…no chyba, że ktoś ma tyle iż sobie na tą emeryturę odłoży sam)…
    Karolina…a ja mam pytanie w drugą stronę…Zajęłabyś się, którymś z rodziców gdyby wymagał opieki całodobowej? Poświęciłabyś swoje życie? Życie swojej nowej rodziny?

  • Popieram-nie chcę nigdy byc ciężarem dla mojej córki, zwłaszcza, że jest jedynaczką i spadłoby na jej wyłącznie barki opiekować się mną lub swoim tatą!

  • Anonim

    Ja mam trochę inną perspektywę na to, o czym piszesz. Opiekuję się moją starszą Ciocią, która cierpi na postępujące otępienie starcze. I wcale nie czuję, żeby ta opieka była dla mnie ciężarem, raczej wyzwaniem, nauką miłości. To też genialny kurs dobrej organizacji, kiedy przy dziecku, mężu, pracy, trzeba z Ciocią np. pójść do lekarza; emocjonalnej kreatywności, kiedy Ciocia co 3 minuty po 50 razy zadaje to samo pytanie… Choć Ciocia wywija różne numery, to wcale nie straciła dla mnie godności; potrzebuje po prostu opieki, a ja się cieszę, że mogę jej ją dać – wprawdzie niedoskonale, ale na tyle, na ile potrafię.