MATKA TEŻ CZŁOWIEKPSYCHOLOGIA

2010 – najgorsza wiosna w moim życiu.

Mama Kubusia3 comments415 views

Otwieram przed Wami kolejne skrawki znalezionego przeze mnie pamiętnika z przed blisko dziesięciu lat.

26 luty 2010

„Mam ochotę na sen. Chyba jak nigdy… W oczach miliardy łez, które wciąż czekają na odpowiednie mrugnięcie mojego oka, by wypłynąć. Fuck… Chciałabym się do kogoś przytulić i wypłakać. Bez żadnych słów, po prostu płakać i tak zasnąć, a rano obudzić się w innym, lepszym świecie.”

27 luty 2010

„Cały dzień myślałam o tym, by sobie coś zrobić. Mam straszną ochotę na coś ostrego i żebra. Staram się nad tym panować, lecz to staje się coraz silniejsze i prędzej czy później się temu poddam. Miałam dziś ochotę powiedzieć rodzicom, aby natychmiast wysłali mnie do jakiegoś ośrodka, bo boję się, że coś mogę sobie zrobić. Nie wiem co we mnie pękło, ale na szczęście tego nie zrobiłam.”
„Strasznie mi słabo, to już kolejny taki dzień. Nie wiem co się dzieje. Zaczynam czuć się dziwnie, słyszę mnóstwo głosów w mojej głowie.”

2 marca 2010

„Nie zrobiłam sobie niczego minionej nocy. Zasnęłam jak dziecko i spałam do 13:00. Byłam z rodzicami w sklepie i kupiłam sobie śliczną, fioletową koszulę w rozmiarze XXS. Tak, rozmiar 32! Jest jakoś przed dziewiętnastą, oglądam z rodzicami telewizję. Humor mam nawet w porządku, nie jest ani dobrze, ani źle. Dzień po prostu jakoś zleciał. Jakoś. Nijak.”

5 marca 2010

„Jest 22:19. Skończyłam palić, nie jestem śpiąca, czuję się grubo, ale nie wiem co właściwie mogłabym tu napisać.”
„Gdy cofnęłam się niemalże do początku tego zeszytu zrozumiałam, że moje problemy z jedzeniem mam już prawie 3 lata. To znaczy tak zaczęłam prowadzić ten zeszyt. Doskonale pamiętam pierwszy dzień swojej diety –  21 kwietnia 2006, druga klasa liceum. Skoro już zaczęłam temat czasu, samookaleczanie w moim przypadku miało miejsce po raz pierwszy 10 czerwca 2004 roku, byłam w drugiej klasie gimnazjum. Za trzy miesiące minie sześć lat, a tego dnia nigdy nie zapomnę.  Łącznie 86 cięć na obu nadgarstkach.  Były lekkie, pierwszy raz. Potem było już tylko gorzej.”

9 marca 2010

„Ktoś bliski powiedział mi, że nie wierzy, że jedną z blizn zrobiłam w ciągu dziesięciu minut, mówiąc, że to niemożliwe. Nie? Niemożliwe. To proszę bardzo. W ciągu 10 minut zrobiłam 30 głębokich cięć. Żebra, bark, biodra. Można? Kurwa, nawet nie było mi źle i nadal nie jest, choć takiej ilości krwi nie widziałam dawno. Nikt nie będzie mi mówił, co potrafię w danym czasie zrobić, a czego nie.”
„Żebra pocięłam za mocno, nie mogę się ruszać. One i lewa ręka wyglądają najgorzej, cały zeszyt przesiąkł krwią. Właściwie nie wiem dlaczego to zrobiłam. By coś udowodnić? Sobie? Skutki są przerażające, nawet dla mnie. Będę za to miała piękne blizny.”

12 marca 2010

„Tydzień mija bez rewelacji.  Byłam dziś nie miła dla dobrego znajomego i wyszło, że niby koniec znajomości. Jak zwykle zachowuję się jak wredna suka i nawet nie mam wyrzutów sumienia. Rany bolą, szczególnie lewa ręka i żebra.

14 marca 2010

„Z moich ran powoli robią się blizny. Ręce już nie bolą, jedynie żebra i o dziwo jedno z bioder. Chciałabym zniknąć gdzieś daleko, gdzie nikt mnie nie zna i rozpocząć nowe życie. Bez przeszłości, bez żadnych znajomych, zapomnieć o swoich problemach i żyć od nowa. Najgorsze jest to, że już nawet nie umiem płakać. Kiedyś, gdy wylewałam z siebie milion łez to mi to pomagało. Widać życie pozbawiło mnie i tej formy ulżenia samej sobie. Zostałam tylko ja i wszystkie ostre narzędzia. Muszę pisać, tylko to mi pozostało w tej chwili.”

16 marca 2010

„Chciałabym zacząć wszystko od nowa i poradzić sobie z własnym życiem. Niby nie muszę teraz robić jeszcze niczego ważnego, a problemem są dla mnie najprostsze zadania – wstawanie z łóżka, odkurzanie. Nie widzę  sensu w tym, by się uśmiechać, więc wiecznie mam niezadowoloną minę. Nie widzę sensu w zapuszczeniu paznokci, więc wciąż niemiłosiernie obgryzam je, aż do krwi. Wszystkie dni są takie same. Nie wychodzę nigdzie, z nikim się nie spotykam, nigdy się nie uśmiecham. Nie mam siły niczego zmienić, bo i po co?”

17 marca 2010

„Bardzo mi źle, nie potrafię nawet dobrać odpowiedniego słowa. Mam tylko ten zeszyt. Zlepek poklejonych krwią kartek. Chciałabym umieć uśmiechnąć się do samej siebie, ale nie potrafię, jestem taka gruba i mam tak okropną twarz. Chciałabym się rozpłakać, ale i tego nie potrafię. Jestem żałosna. Nie potrafię okazywać innym żadnych uczuć po za złością. Chciałabym pójść jutro rano na spacer, dawno nigdzie nie wychodziłam. Cholera, nie mam słuchawek. Gdy idę z muzyką w uszach ulicą jest mi jakoś lepiej. Gdy jestem bez nich czuję się goła i obrzydliwa. Może dlatego całe dnie spędzam w domu?”
„Z cięć są już piękne blizny, jeszcze nie do końca wygojone, ale piękne i o dziwo najładniejsze są to na żebrach, a to przecież one sprawiły mi najwięcej bólu. Teraz mam w bliznach obie ręce od nadgarstków aż po łokcie. Wygląda to prawie tak samo ładnie jak tatuaże.”

18 marca 2010

„Nie wstałam rano, wstałam dopiero kiedy mama mnie obudziła. Jestem żałosna, nie potrafię rano wstać, a śmiem marzyć o szczęściu?”

27 marca 2010

„Kąpiąc się dzisiaj w wannie uświadomiłam sobie dwie przykre rzeczy. Po pierwsze. Jestem zajebiście gruba. Po drugie. To już ponad miesiąc, odkąd całe dnie spędzam w domu i nigdzie nie wychodzę. 33 dni w domu, bez ludzi. Mam problemy w nocy, a są nimi okropne, całkowicie realne sny. Śnią mi się całymi nocami.”

28 marca 2010

„Dziś przekonałam się, że coraz więcej ludzi wokół mnie jest jak chorągiewka na wietrze – gdzie zawieje, tam lecą.”

Tym, którzy nie są ze mną tak długo polecam zajrzeć jeszcze do wpisu „Jak motyl.” i „Suicide is painless…

To już ponad sześć lat, odkąd dokonałam ostatniego wpisu w tamtym zeszycie. To już ponad cztery lata, odkąd udało mi się z tym wszystkim skończyć. Lubię wracać do tego zeszytu, daje im on niewyobrażalną siłę i bardzo mnie motywuje. Uświadamiam sobie jak ciężką drogę przeszłam, by mieć teraz to, co mam. Idealne relacje z rodzicami, ogromne wsparcie mamy w każdej sytuacji, a przede wszystkim cudownego syna.

  • Greta

    Ciągle mnie zaskakujesz…na Twojego bloga weszłam przypadkiem i zostałam :) Nie miałam takich doświadczeń jak Ty choć za kolorowo nie było i nie jest, ale przeszłaś daleką i ciężką drogę. Szacun. Trzymam kciuki za Ciebie :*

  • Karolina

    Karola. Jak ja Cię cholernie rozumiem. Przez moment miałam wrażenie, że ktoś ukradł mój pamiętnik. Ręce w bliznach. Cholernych bliznach. Kochanych bliznach. Znienawidzonych bliznach. Ta ciągła ambiwalencja. Ciągle nie wiem. Chce i nie chce. Mówią, że już za stara jestem na takie zachowania, ale ja nie wiem. Jedzenie, zyganie, dieta, przeczyszczacze, kompulsy. Jest chwila oddechu. Wreszcie. Po kolejnej nocy z kroplowkami. Jelita i trzustka po raz kolejny się buntuja. Jestem beznadziejna. Płakać już nie umiem. Przytulić nie ma kto. Sama. Znów sama ze wszystkim. Idę na spacer.

  • Podziwiam za odwagę, za to, że zdecydowałaś podzielić się tym ze swoimi czytelnikami. Właśnie to mnie w Tobie ujęło dwa lata temu. <3