SINGLE PARENTING

LIST DO SAMOTNEJ MATKI

Mama Kubusia2 comments987 views

Nie będę tłumaczyć się ze swojego milczenia. Przecież dziś znów siedzimy obok siebie. 

Wiesz, może nie dosłownie. Przecież nawet nie wiem jak wyglądasz. Czasem jednak czuję, że jesteś tuż obok mnie – spoglądasz z założonymi rękoma i czekasz, aż wreszcie się do Ciebie odezwę. Przepraszam. Znów milczałam za długo. Nie będę kłamać, że nie miałam czasu – on był zawsze. Nie będę mówić, że nie miałam Ci nic do powiedzenia, bo od kilku miesięcy do powiedzenia mam aż za dużo. Jednak wolę milczeć, a od kilku tygodni myśli rozsadzają mi chwilami głowę. Mogę jedynie obiecać, że teraz będziemy widywały się właściwie codziennie. Już nie zatęsknisz.

Uczę się żyć od nowa, wiesz? Tak jak Ty kiedyś. Tak jak ja kiedyś… I muszę Ci powiedzieć, że całkiem nieźle mi idzie. Przynajmniej w ostatnim tygodniu.  Zorganizowałam sobie całe mnóstw zajęć i nie miałam czasu myśleć.

Droga, samotna mamo… Wiesz, Ty jako jedyna nigdy nie zadajesz mi niewygodnych pytań. Sama doskonale wiesz jak to jest, kiedy nagle odbijasz się od szklanej szyby, upadasz i uczysz się od nowa. Najpierw uczysz się w ogóle łapać powietrze – po upadku ból był tak silny, że po prostu brakowało Ci tchu. Kiedy już nauczysz się oddychać, zaczynasz znów uczyć się chodzić. Przecież sama wiesz, że po zderzeniu ze szklaną szybą jest tak, jakbyś miała połamane nogi i wtedy całe dnie spędzasz na fotelu, lub w łóżku marząc o tym by zniknąć. Kochana, wiesz, ja znikać nie chciałam, nie tym razem. Marzyło mi się trochę spokoju, ale im więcej go miałam, tym było mi gorzej. Spokój, odpoczynek, wczesne kładzenie się spać, późne śniadania – to wszystko w ogóle nie działało. Musiałam coś jednak zrobić – dla Kuby, dla siebie. I wiesz, kiedy nauczyłam się już ponownie oddychać wiedziałam, że mam dwa wyjścia. Mogłam każdego kolejnego dnia uczyć się chodzić, stawiając ostrożnie krok po kroku. Mogłam też od razu nauczyć się maszerować udając, że wszystko jest w porządku. I wiesz co? Dziś biegnę. Naprawdę biegnę. I wierzę w to, że szybko nie upadnę. W głowie zapisałam sobie już wiele planów, które jestem w stanie zrealizować. Wiem, wiem – bezpieczniej będzie jak przeleję je na papier. W głowie mam teraz wystarczająco dużo.

Wiem, znasz mnie. Wiem, że myślisz sobie teraz: „I naprawdę wszystko już do cholery okej?!„. Ale co mam Ci powiedzieć, skoro nie będzie tak jeszcze przez długi czas, albo i na swój sposób już nigdy? W dzień radzę sobie naprawdę dobrze – potrafię już wyjść z domu, oczywiście jeszcze tylko z Kubą. Wieczory i noce nie są już takie łatwe, szczególnie, kiedy w ogóle nie chce mi się spać.

Dziś naprawdę jestem zmęczona. Bolą mnie całe ręce, kręgosłup, a nawet kości pośladków. Kilka godzin spędziłam przy maszynie szyjąc i dopieszczając poszewki na pościel dla siebie i Kuby. I wiesz co? Właśnie siedzę z laptopem otulając swoje ciało białymi motylkami na miętowym tle. Na niższym łóżku śpi mój ukochany syn, cały otulony balonami i chmurkami.

Pyk, pyk, pyk. Ding! Naprawdę nie widzisz w tym wszystkim powiązania? Chmury są wysoko na niebie, więc aby do nich dotrzeć musisz dolecieć. Dolecisz tam albo balonem, albo na skrzydłach motyla. Wiesz, droga samotna mamo, ja znów chcę latać. Jak kiedyś. Wzbijać się wysoko, podróżować z Kubą, więcej szyć. To wszystko bardzo mnie napędza, tak samo jak napędzało mnie jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Wracam do tego. Wracam do Ciebie.

Złapiesz mnie za rękę? Czy jeszcze tu jesteś?

  • Aga

    Samotne wychowywanie dziecka jest trudna, oprócz trudności które napotykam związanych z codzienności to jest jeszcze tęsknota i poczucie pustki. Mam nadzieję że i ja kiedyś poczuję wiatr we włosach i pójdę na przód.

    • Ja staje na tej drodze drugi raz, więc jest zdecydowanie łatwiej. ;) Trzymam kciuki za Ciebie!