MATKA TEŻ CZŁOWIEK

WSZYSTKO SIĘ MOŻE ZDARZYĆ.

Mama Kubusia2 comments695 views

Tak jak w piosence, tak i w życiu.

Nikt z nas nie zna swojej przyszłości, mimo tego, że z pewnością wielu z nas sporo oddałoby za to, by móc ją poznać. Chcielibyśmy wiedzieć, czy nasze plany się powiodą, czy nasze marzenia w przyszłości będą czymś codziennym, czy oby na pewno nie tracimy czasu na to co robimy. Niestety, nikt z nas nie posiada takowej wiedzy, a w magiczne czary z kuli pseudowróżek nie wierzę.

Kiedy w życiu dotykają nas osobiste tragedie często wydaje się nam, że to już koniec, że tym razem się nie pozbieramy, że nie mamy już tylu sił co kiedyś, aby udźwignąć ten ciężar. Serce pęka nam na milion kawałków, płuca nie mogą normalnie oddychać, a oczy wiecznie zalewają się łzami, od czego pęka nam już głowa. Próbujemy łapać się jakichkolwiek zadań, aby tylko nie myśleć o tym co się wydarzyło. Jednak kiedy nadchodzi wieczór i leżymy w łóżku próbując zasnąć nie jest już tak łatwo. Rozpamiętujemy, doszukujemy się własnych błędów i tak mijają nam długie godziny przewracania się z jednego boku na drugi. W efekcie tego rano jesteśmy niewyspani i następny dzień jest jeszcze gorszy od poprzedniego.

Przez całe życie wychodziłam z założenia, że wszystkie niepowodzenia i krzywdy jakie spotykają nas w życiu są po coś. Głęboko wierzyłam, że mają jakiś sens, że kryje się za tym coś głębszego, poważniejszego. Niektóre porażki dotykają nas tylko po to, abyśmy wyciągnęli odpowiednie wnioski i czegoś się nauczyli. Jeśli taka życiowa lekcja czegoś nas nauczy, nigdy już nie popełnimy takiego błędu. Jeśli jednak nic do nas nie dotrze – będziemy żyć w błędnym kole obwiniając wszystko i wszystkich dookoła za swoje niepowodzenia.

Mówi się, że co nas nie zabije to nas wzmocni. Sama tak często powtarzałam, że jeśli jestem w stanie sobie coś wymarzyć – jestem również w stanie to zrobić. I tak było. Pełna optymizmu realizowałam swój plan, krok po kroku. Czasem zdarzało mi się też zrobić kilka kroków wstecz, ale zawsze szybko nadganiałam i stawałam coraz bliżej mety. W tym momencie wydaje mi się, że cofnęłam się do początku swojej drogi. Byłam już bardzo daleko, ale odbiłam się od niewidzialnej, szklanej ściany. I zamiast szukać w sobie sił, by jednym, mocnym ruchem zbić tą niewidzialną szybę – zwyczajnie się od niej odbiłam, a że szklana szyba była potężna – wyrzuciła mnie bardzo daleko.

W życiu podejmujemy różne decyzje, które mniej lub bardziej wpływają na jego dalszą jakość. Niektórych żałujemy, a inne podjęlibyśmy jeszcze raz bez wahania. Bez względu na to jak kształtują one nasze życie – sami je podjęliśmy i sami ponosimy ich konsekwencje. Skoro zdecydowaliśmy tak, a nie inaczej – to znaczy, że mieliśmy ku temu jakieś mocne powody. Bez względu na sytuację – tak jest zawsze. Nie ma znaczenia, czy po jakimś czasie nasz wybór okazał się słuszny, czy też bardzo go żałujemy i chcielibyśmy cofnąć czas. Nie ma znaczenia, czy zrobiliśmy coś pod wpływem chwili, czy może przygotowywaliśmy się do tego godzinami.

Każdy z nas trochę przeszedł w życiu. Wszyscy wiemy jak cudowny jest smak spełnionego marzenia, a jak z niesmakiem przełyka się gorycz porażki i zawodu. Każdy z nas upadał, podnosił się, wstawał. Ważnym jest, aby wyciągnąć z tego właściwe wnioski.

Jeśli wydaje Ci się, że jesteś teraz w takim momencie swojego życia, w którym nie masz już nic – mylisz się. Jeżeli uważasz, że wszystko stracone i nic dobrego już Cię w życiu nie czeka – mylisz się. Wszystko jeszcze przed Tobą, wszystko jeszcze przede mną. Usiądź i przeanalizuj swoje życie. Spójrz na to, jak daleka droga za Tobą. Pomyśl o tym, jak wiele trzeba było zrobić, by znaleźć się tu i teraz. Pomyśl o swoich staraniach, o tym jak było ciężko i jak cudownie, kiedy spełniały się Twoje marzenia. Twoje życie jest w Twoich rękach, nikt nie przeżyje go za Ciebie. I zamiast siedzieć, płakać, zadręczać się – trzeba jeszcze raz spróbować rozbić niewidzialną szybę, by postawić krok na przód. Jeżeli tego nie zrobisz – zadręczysz się i niczego nie osiągniesz. Jeśli jednak zaryzykujesz i porwiesz się na tą szybę – przekonasz się, czy było warto. Nawet jeśli się nie uda będziesz mieć pewność, że  dałaś z siebie wszystko.

Oczywiście nie mam tutaj zamiaru umniejszać temu co czujesz, umniejszać Twojej osobistej  tragedii – jeżeli takową właśnie przeżywasz. Absolutnie. Mnie też nie jest teraz łatwo i gdyby nie Kuba z pewnością w ogóle nie wychodziłabym z łóżka. Jednak robię to, zmuszam się do normalności. Zmuszałam się do pracy, by zarobić na meble. Stoją. Idealne, białe, wymarzone. Zmuszam się do wyjścia z domu, choć to właściwie jest najtrudniejsze. Cichutko w głowie snuję plany, mniejsze i większe. Szukam sobie tej wewnętrznej siły, aby uśmiechać się chociaż do swojego dziecka. Dla niego.

  • M

    Bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Dodał
    mi trochę psychicznego wsparcia,
    którego tak bardzo teraz potrzebuje.

    • Cieszę się, że mogłam chociaż trochę pomóc. :)