PODRÓŻE

CO SPAKOWAĆ NA WEEKEND Z DZIECKIEM?

Mama Kubusia4 comments419 views

Myślę o naszym wyjeździe i ogarnia mnie swojego rodzaju radość powiązana z sentymentem do miejsca, które odwiedzimy. I byłoby idealnie gdyby nie fakt, że muszę nas spakować. Gdyby przyszło mi spakować rzeczy tylko dla siebie, z pewnością nie miałabym z tym problemu.

Odkąd pamiętam – zawsze lubiłam pakowanie, rozpakowywanie, układanie, meblowanie; jednak odkąd jest przy mnie Kuba proces pakowania się jest bardziej złożony, by nie powiedzieć wprost – dramatyczny. Zielonego pojęcia nie mam, czy tylko ja tak mam, czy może to jakaś wrodzona wada wszystkich rodziców, jednak niemal zawsze o czymś zapomnę. A to ulubiona zabawka, a to szczoteczka do zębów, ręcznik, czy ulubiona koszulka. Przy pakowaniu się na weekend z dzieckiem zaczyna się istna wojna o wolne miejsce w walizce, a przecież tyle trzeba tam zmieścić! Jako, że w miejscu do którego się wybieramy nie mieszka żadne dziecko, musimy dodatkowo zabrać jakieś zabawki dla Kuby – jest jeszcze trudniej. Łącznie czeka nas ponad dwanaście godzin jazdy samochodem – sześć godzin do celu i tyle samo drogi powrotnej, a jako, że nie chcemy jechać nocą i wyjeżdżamy nad ranem – muszę dodatkowo zabrać coś, co umili Kubie czas spędzony w foteliku.

W miniony weekend usiadłam sobie na spokojnie, wzięłam czystą kartkę, którą wyrwałam z Kubulkowego zeszytu z rysunkami malowanymi pisakami (swoją drogą, jak zawsze najpiękniejsze dzieła powstają na dłoniach Kuby, zamiast na kartkach), wzięłam sobie długopis (a raczej pożyczyłam od mamy, bo moje długopisy dziwnym trafem zniknęły!) i usiadłam na spokojnie (tak, tak – Kuba masz tablet, bo teraz muszę się skupić!) i postanowiłam spisać sobie wszystko, co muszę zabrać. Wiecie, to prawie jak wyprawka do szpitala, tyle, że jeśli czegoś zapomnę – nikt mi zguby nie dowiezie.

Zaczęłam od rzeczy moim zdaniem najbardziej istotnych, policzyłam dokładnie na palcach niczym dziecko w podstawówce – trzy noce i cztery dni. Starannie po myślniku zapisałam: „3 x bielizna dla Kuby, 3 x bielizna dla mnie„, po czym skreśliłam trójkę i zamieniła ją na czwórkę, bo przecież wszystko może się zdarzyć. Na listę wpisałam piżamy, kąpielówki i swój strój kąpielowy, zapobiegawczo najpotrzebniejsze lekarstwa, a następnie kosmetyczkę – tu będzie najgorsza część pakowania, na co dzień wybieram jeden z kilku podkładów, jeden z kilkunastu cieni i jedną z kilkunastu pomadek – a teraz, chcąc zaoszczędzić miejsce, będę musiała zdecydować się na jeden kosmetyk! Dobra, uznałam, że jakoś to przeżyję i zajmę się tym w środę wieczorem. Oddzieliłam notatki grubą kreską i postanowiłam skupić się na ubraniach, już po pięciu minutach odechciało mi się wyjazdu. Niby wszystko takie proste, niby na każdy dzień inny strój zarówno dla mnie jak i Kuby, ale przecież jeden komplet dodatkowo, bo różnie bywa, ale zaraz zaraz, przecież zawsze może zmienić się pogoda i po co mi wtedy te sukienki, zapinane baleriny i krótkie spodenki,  skoro będę potrzebowała jeansów i tenisówek? Zapobiegawczo więc na listę wpisałam każdemu z nas po długiej parze spodni, po parze obuwia sportowego, po bluzie, a dodatkowo uznałam, że lekkich kurtek również nie zaszkodzi zabrać. Jakoś poszło, jakoś – choć przede mną i tak było najgorsze, a mianowicie wybór tych wszystkich rzeczy. Samo zapisanie ilości na kartce to pikuś, przy wyborze konkretnego ciucha, a w moim wypadku nawet i koszmar. Wiecie, szafa pełna, wysypuje się, no ale „nie mam się w co ubrać!!!„, znacie to, co? Ma-sa-kra. Zadowolona, że już prawie skończyłam, postanowiłam skupić się na atrakcjach. Wiadomo – zabawki i tablet dla Kuby; laptop, telefon, aparat i książki dla mnie, oczywiście do tego wszystkiego ładowarki, no bo jak to tak bez. O! I jeszcze bezprzewodowy internet do laptopa, bo przecież sześć godzin bez połączenia z siecią to już dramat. Boże, taka biedna ja. Tyle rzeczy, a walizka tylko jedna, taka mała. W tym momencie miałam do świata tylko jedno pytanie: JAK JA MAM TO WSZYSTKO SPAKOWAĆ W JEDNĄ, MAŁĄ PODRĘCZNĄ WALIZKĘ NA KÓŁKACH?

No i wtedy doznałam olśnienia, wiecie, taki moment, niczym grom z jasnego nieba, albo strzał z pioruna. Bum! Przecież mam w szafie mnóstwo worków próżniowych, wezmę je! Wszystkie! Wzięłam dwa, do jednego postanowiłam wrzucić rzeczy Kuby, do drugiego swoje, odessać powietrze odkurzaczem i wcisnąć do walizki. Laptopa i książki postanowiłam wnieść do samochodu w ręce, tablet Kuby w torebce, zabawki w jakimś pudełku do bagażnika, podobnie jak kurtki i buty sportowe. No jakoś będzie nie? Powiedzmy, że jakoś to pakowanie mi pójdzie.

Ale wiecie co? To pakowanie wcale nie jest takie najgorsze, choć porównałabym je do walki z wiatrakami. Wiecie co jest gorsze? Fakt, że planujemy wyjechać najpóźniej o piątej rano, żeby jakoś koło południa być na miejscu. A że rano papieros, kawa, papieros, toaleta, no makijaż musi być – to nic, że ledwo świta. Kubę trzeba obudzić, rozbudzić go, dać mu jeść, ubrać, zadbać o to, by miał dobry humor. No i jeszcze sprawdzić, czy oby na pewno wszystko spakowałam. Siedzę i zastanawiam się, o której ja mam wstać? I czy w ogóle jest sens kłaść się spać?

Piszę ten tekst i śmieję się sama z siebie, serio. Czytam każde zdanie, które czytacie i Wy i aż bolą mnie mięśnie brzucha. Wszystko to brzmi jakbym wyjeżdżała na miesiąc do Stanów, a nie długi weekend na południe kraju. Ale co tam, przecież nawet weekend może zmienić się w przygodę życia, prawda? Kto wie, może spotkam jakiegoś kosmitę i odmienię losy ludzkości? A może znów się zgubię i będę potrzebowała czyjejś pomocy? A może zacznę topić się w Aqua Parku, bo przecież nie pływałam od kilku lat?! To naprawdę może być przygoda życia!

No, a teraz idę wybierać odpowiednie części garderoby, później muszę sporo popracować, dzisiaj plaży nie ma, choć za oknem skwar – no coś za coś, nie samymi przyjemnościami człowiek żyje.

  • No jesteś nie samowita :-) Ja muszę zawsze 4 osoby spakować , to dopiero jest masakra ale z roku na rok idzie mi to coraz lepiej .Miłego weekendu i super przygody życzę może z tym kosmita he he :-)

  • malikaaa

    mam te same dylematy średnio co trzy tygodnie/raz w miesiącu kiedy jeżdżę do rodzinnego domu ;) a przecież to tylko dwa, góra trzy dni :D ale my kobiety chyba już tak po prostu mamy :D

  • Mam dokładnie tak samo tylko x2 bo maluchy 2 ;) Za to autko malutkie a wycieczki długie :)