PSYCHOLOGIASINGLE PARENTING

Sama z dzieckiem… Nic dobrego już mnie nie spotka…

Mama Kubusia6 comments630 views

Opamiętaj się i przestań zrzędzić kobieto!

Jesteś kolejną z tych samotnych matek, które całe dnie smęcą zastanawiając się co właściwie począć ze sobą i swoim życiem? Wpisujesz się w grono kobiet, które twierdzi, że kompletnie nic dobrego ich już w życiu nie czeka, bo choć wciąż są atrakcyjne to wychodzą z założenia, że żaden mężczyzna o zdrowych zmysłach nie pakowałby się w związek z kobietą z dzieckiem, które nie jest i nigdy nie będzie jego? A może uważasz, że jesteś najbardziej poszkodowaną kobietą na świecie, której należy się głaskanie po główce, klepanie po plecach, mimo tego, że swoją decyzję podjęłaś świadomie? A może dla odmiany jesteś tą kobietą, którą mąż zdradzał dla zabawy z koleżanką z pracy, ale która dzielnie znosiła to dla dobra dzieci tylko po to, aby po jakimś czasie mąż odprawił ją z kwitkiem dla młodszej i atrakcyjniejszej? Być może wpisujesz się w grupę osób, których partner okazał się szczeniakiem i zwiał przed odpowiedzialnością, gdy tylko okazało się, że jesteś w ciąży (tak Ty, bo to przecież nie jaśnie pana problem!)?

Z pewnością zastanawiasz się teraz, która grupa kobiet najbardziej pasuje do Twojej codzienności, ale wiesz co? Przestań myśleć, bo to, z którą z tych kobiet mogłabyś się bliżej utożsamić nie ma tak naprawdę najmniejszego znaczenia. Powtarzam Ci kochana, żadnego. Wieczne myślenie, przeplatanie kółeczek palcami, moczenie poduszki każdej nocy naprawdę niczego nie zmieni, choćbyś wmawiała sobie coś innego. Nie słowa zmieniają życie, bo one zazwyczaj wypowiadane są bez głębszego przemyślenia – a jedynie czyny, których musisz dokonać, jeżeli chcesz przestać wreszcie zrzędzić. Jeśli nie chcesz, nie będę marnowała Twojego czasu – już teraz możesz zamknąć tę kartę w swojej przeglądarce, ale gwarantuję Ci, że wrócisz tutaj w chwili, gdy dojrzejesz do tego, aby dostać solidnego kopniaka w tyłek.

Niektórzy mówią, że prawdziwe życie zaczyna się przed trzydziestką, inni z kolei mawiają, że dopiero po, zaś ja wychodzę z założenia, że prawdziwe życie zaczyna się teraz. Używając słów „prawdziwe życie” nie mam na myśli kolejnej jego surowej lekcji, po której bólu nie ugryzie nawet chciwy ząb czasu, bo takich z pewnością każda z nas limit już wyczerpała, a jedynie życie w zgodzie ze sobą, swoimi potrzebami i swoją godnością. Życie, w którym każdego poranka będziesz uśmiechała się lustra głaskając tę paskudną fałdkę na brzuchu. Życie, w którym pokochasz swoje odstające uszy, oraz swojego rodzaju głuchą samotność, która roztacza nad Tobą płaszcz każdego wieczoru, gdy Twoje dzieci pójdą już spać. Pokochasz życie i zaczniesz żyć pełną piersią, jeżeli tylko będziesz chciała, a skoro teraz spróbujesz powiedzieć mi, że to nieprawda, oznacza to jedynie tyle, że tak naprawdę nie chce Ci się ruszyć szanownych czterech liter z miejsca, bo niezwykle wygodnie Ci siedzieć nimi w ugniecionym już fotelu w rogu pokoju, skąd możesz spokojnie przyglądać się wszystkiemu, co dzieje się dookoła. W takim wypadku również wyjdź i wróć, kiedy będziesz gotowa na zmiany, jednak pamiętaj, że idealnego momentu nie ma nigdy. Nie ma czegoś takiego jak moment idealny na cokolwiek. Nie ma idealnego momentu na rozstanie, na ślub, na dziecko, idealnego momentu na zmianę pracy, na zakup mieszkania, ani też idealnego momentu na realizowanie marzeń – zawsze jest jakieś „ale„. „Ale„, które każe Ci stać w miejscu, nie ruszać się z wygodnego fotela, „ale„, które pozwala Ci wrócić do pozornie bezpiecznej przystani, kiedy myślami wybiegniesz nazbyt daleko ze swoimi marzeniami i sprowadzi Cię do pionu. To wszechobecne „ale” jest Twoim wrogiem, ale… Ty potrafisz to przeskoczyć i musisz w to uwierzyć.

Przede wszystkim musisz uwierzyć w siebie, bo to Ty jesteś tu najważniejsza, choć pewnie w Twoim gardle dusi się już niemy krzyk: „Najważniejsze jest moje dziecko!„. Dobrze kochana, jednak bez Ciebie nie byłoby tego cudownego dziecka, a i ono nigdy nie będzie szczęśliwe i pewne siebie, jeśli Ty nie ruszysz się z miejsca i nie zaczniesz żyć, zamiast jak do tej pory egzystować. Jesteś równie ważna jak ono, bo to właśnie Ty przeprowadzisz je przez życie dumnie trzymając jego drobną rękę, która niebawem wielkością dorówna Twojej, a z czasem ją przegoni. Zapomnij na chwilę o tym wszystkim co przed chwilą napisałam i postaw się w sytuacji własnego dziecka, spójrz na siebie jego niewinnymi oczami i zadaj sobie jedno pytanie, na które odpowiedź może Cię zaboleć (i ma!) – jakiego człowieka widzi w Tobie Twoje małego dziecko? Widzi pewną siebie mamę, która uśmiecha się od ucha do ucha, zaraża go energią, odwiedza z nim różne miejsca i po prostu jest szczęśliwa, czy może mamę wiecznie zrzędzącą, płaczącą, niepewną i bojaźliwą? Jak chcesz przeprowadzić przez życie swoje dziecko, skoro sama nie potrafisz przejść z podniesioną głową przez swoje?

Uwierz mi, że naprawdę nie ma znaczenia z jakiego powodu zostałaś samotną matką. Mam gdzieś to, czy sama dojrzałaś do tej decyzji, czy zdradził Cię mąż, czy może nieszczęśliwie zmarł, czy też uciekł przed odpowiedzialnością – to naprawdę nie ma dla mnie najmniejszego znaczenia, każda tragedia jest inna. Jedna kobieta może poradzić sobie lepiej w sytuacji, gdy zdradzał ją mąż i nagle została sama z dziećmi po kilkunastu latach małżeństwa, podczas gdy druga targnie się na swoje życie zaledwie dwa miesiące po tym, jak zostawiła swojego partnera, bo okaże się, że brutalna rzeczywistość za bardzo ją przerośnie i za mocno przeciągnie jej delikatną twarzą po ziemi. Przypadek przypadkowi nierówny, więc jego geneza jest w tym właśnie momencie naprawdę nieistotna, istotnym jest jedynie to, co Ty, moja droga zamierzasz teraz zrobić.

Czas ucieka i nie zatrzymuje się nawet na chwilę, nawet jeśli baterie w Twoim starym zegarze na ścianie zwyczajnie się rozładują i zegar stanie – czas nieubłaganie pędzi dalej. Kiedy podarujesz swojemu zegarowi nowe baterie, musisz nadgonić stracony czas, by wrócić do rzeczywistości. Ty jesteś teraz tym starym zegarem, któremu brakuje baterii. W momencie, w którym usiadłaś na fotelu i zaczęłaś nocne maratony płakania w poduszkę – Twoje baterie straciły moc, a Ty po prostu stanęłaś w miejscu, choć wszystko dookoła nadal kręciło się we własnym tempie.

Tylko i wyłącznie od Ciebie zależy jak teraz postąpisz, więc popełnij ten wybór niezwykle świadomie. Czy pozwolisz, aby Twój zegar przykrył kurz i pajęczyny tylko po to, aby za kilka lat uświadomić sobie, że niczego w życiu nie osiągnęłaś i było ono jedynie pasmem nieszczęść? A może zdecydujesz się na włożenie do zegara nowych baterii, które pozwolą na wielokrotne ładowania Twojego zegara, dzięki czemu nie pozwolisz sobie na to, aby kiedykolwiek jeszcze stanąć w miejscu?

Odłóż na bok wszelkiego rodzaju „ale„, bowiem są one jak grube liny obwiązane wokół Twoich stóp, na wysokości kostek, które nie pozwalają Ci ruszyć się z miejsca. Nie myśl o tym gdzie pójść, a pomyśl jak. Zerwij mocno zaciśnięte liny ze swoich stóp. Zerwij plastry z oczu, które zasłaniają Ci piękno najdrobniejszych szczegółów codzienności. Pozbądź się krwawego kolca wbitego w Twoje serce i pozwól sobie oddychać pełną piersią. Zacznij żyć.

Nie odkładaj tego na jutro.
Nie dziękuj, idź.

  • Ja co prawda nie jestem samotną mamą, mam męża i wspólnie wychowujemy nasze dzieci, choć w dużej mierze ten obowiązek spoczywa na mnie. Macierzyństwo dało mi bardzo dużo inaczej spojrzałam na siebie. Teraz dobrze czuję, ze jest mój czas, mimo, że gdzieś hajter w mojej głowie krzyczy coś innego. Życie jest piękne. To fakt a nie banał.

  • „Zacznij żyć” Bardzo dojrzały i mądry wpis!

  • rrruda

    dzięki ci za ten wpis;)))))

  • marta

    Moj zegar stanal na rok…a teraz od 4mies nadrabiam stracony czas. Za 2tyg koncze 30lat…

  • Ola

    Fajnie motywujesz samotne kobiety;) Twoje wpisy dają mi dużo pozytywnej energii