MACIERZYŃSTWO

ZA KAMIENIAMI…

Mama Kubusia4 comments261 views

Pierwszy raz sytuacja miała miejsce jakieś dwa tygodnie temu. Od tamtej pory celebruję te chwile codziennie.

Nie będę ukrywać, że zazwyczaj zależy mi na tym, aby leżący już w łóżku Kuba zasnął bez dwugodzinnego marudzenia i upierania się, że on wcale nie jest śpiący. Szczególnie, kiedy zbliża się północ. A jeszcze bardziej wtedy, kiedy mam coś do zrobienia „na wczoraj”. Jakiś czas temu opowiadałam Wam o tym, że Kuba bardzo szybko zasypia kiedy przytulam go i cichutko śpiewam mu jakąś kołysankę. Ten etap minął tak szybko, że ledwo zapisałam go w pamięci. Od kilku tygodni obowiązkową pozycją jest opowiadanie trzech bajek przed snem. Wtulony we mnie Kuba słucha opowieści o „Jasiu i Małgosi”, „Czerwonym Kapturku” i „Trzech Świnkach”. Potem nieco się odsuwa i wciąż trzymając mnie za rękę, zasypia.

Mniej więcej dwa tygodnie temu zdarzyło się coś co sprawiło, że zaniemówiłam. Było już naprawdę bardzo późno, a z racji tego, że Kuba zaliczył drzemkę w samochodzie – naprawdę nie był śpiący. Ja z kolei padałam na twarz i ledwo ruszałam ustami wtulonymi w poduszkę. Próbowałam wytłumaczyć Kubie, że niestety dzisiaj naprawdę nie mam już siły opowiedzieć mu tych bajek, choć z jednej strony bałam się, że za chwilę zacznie płakać i pod groźbą krzyku domagać się opowiedzenia bajek.

Kuba zrobił jednak coś zupełnie innego. Z wielkim uśmiechem usiadł na łóżku i oznajmił: „No to ja Ci opowiem! A Ty śpij mamusia!„. Zaniemówiłam. Naprawdę zaniemówiłam. Kuba poprosił mnie, żebym zamknęła oczy, złapał moją dłoń i zaczął swoją opowieść. „Dawno, dawno temu, za górami, za lasami, za kamieniami… Były sobie trzy świnki. I wilk!„. Nie ukrywam, że kiedy usłyszałam „za kamieniami” to nie wiedzieć dlaczego ledwo powstrzymałam śmiech. Kuba kontynuował swoją opowieść, a ja ukradkiem delikatnie otworzyłam jedno oko. Na jego twarzy malowało się ogromne zaangażowanie, satysfakcja i przesłodki uśmiech. Kiedy skończył bajkę o trzech świnkach, opowiedział mi jeszcze o przygodzie Jasia i Małgosi z Babyjagą (pokrzykując: „I zła macocha!„), oraz o tym, jak kapturek szedł z koszyczkiem przez  las odwiedzić chorą babcię. Kiedy skończył wtulił się we mnie, dostałam chyba milion buziaków. Oznajmił mi, że teraz również on jest śpiący, a po trzech bajkach pora już na sen.

Muszę przyznać, że byłam w szoku. Mój mały syn potrafił ze szczegółami opowiedzieć mi trzy bajki przed snem, w międzyczasie pilnując tego, żebym nie otwierała oczu. To było coś!

Od tamtego wieczoru Kuba niemal każdego wieczoru opowiada mi wszystkie trzy bajki przed snem. Ostatnimi dniami wymyślił sobie także bajkę „O Mamusi”. Nie śmiejcie się, to naprawdę cudowna bajka. Opowiada mi o tym, co robiłam z nim przez cały dzień, co chwilę używając słów: „moja kochana mama”, śliczna mamusia„. No tylu komplementów ile codziennie słyszę od Kuby, to nigdy nikt mi nie mówił! Ilość tych rozczulających serce słów jest olbrzymia.

Jest jeszcze sytuacja, która powtarza się kilka razy dziennie. Kuba siada mi na kolanach wtula się i mówi:
-Mamuuusiaaa, wiesz cooo?
-Cooo? (odpowiadam)
-Nawet nie wiesz jak bardzo Cię kocham. Najbardziej w świecie!

Ostatni okres był dla mnie bardzo ciężki, czego nie ukrywałam. W tym czasie relacja między mną a Kubą również była bardziej napięta. Brakowało mi chęci, brakowało mi cierpliwości, brakowało mi wszystkiego – co powinnam mieć. Uświadomiłam to sobie kilka dni przed tym wieczorem, w którym Kuba po raz pierwszy opowiedział mi bajkę. I to nie było już jak zderzenie z niewidzialną, szklaną szybą. To było jak zderzenie z murem z kolcami.

Teraz znów celebruję każdy wieczór, kiedy uśmiechnięty Kuba opowiada mi bajki trzymając mnie za rękę. Zapamiętuję każdy uśmiech, każde słodkie słowo. I mimo tego, że czasami jest już naprawdę późno – słucham tych bajek do końca. Czasami tak zamyślam się podczas jego opowieści, że nie odzywam się ani słowem. Wtedy Kuba napomina mnie: „Powiedz „aaaa”!„.

I będę słuchała tych bajek przed snem tak długo, jak tylko będzie chciał mi je opowiadać. Nawet o drugiej w nocy. Nawet do rana. Ktoś mógłby teraz puknąć się w czoło i powiedzieć: „Noc jest od spania, a nie od opowiadania bajek!„. Owszem. Jednak ja zdaję sobie sprawę z tego, że kiedy za kilka lat poproszę Kubę, aby opowiedział mi bajkę przed snem – to on rozkaże mi puknąć się w czoło, bo będzie na to już zbyt „dorosły”. I dlatego będę słuchać.

  • Alina

    Jesteś cudowną mamą i masz wspaniałego synka! <3
    Mam nadzieje, że też doczekam takiego momentu kiedy to mój synek opowie mi bajkę, bo póki co nawet nie chce ich słuchać :(
    Wzruszyłam się…

  • Piękny wpis… :)
    Moi chłopcy niestety mają opóźnioną mowę… może przez dwujęzyczność, a może dlatego ponieważ bardzo wiele złego przeżyli w szpitalach? Nie wiem, ale ćwiczymy i jest coraz lepiej, ale kiedy słyszę „Aj lou juuu” bardzo się wzruszam! :)

  • Alicja Grudzień

    Oj jak pięknie się zrobiło😅 Mam nadzieję że również doczekam takiego momentu że to ja będę słuchaczem😀 póki co muszę jeszcze poczekać bo Lili ma narazie półtora roku. Ale ostatnio również mnie wzruszyła po tym jak tuląc do niej głowę objęła mnie i powiedziała MOJA💗 DZIECI TO nieprawdopodobne Szczecie💗💗💗