MATKA TEŻ CZŁOWIEK

I CO DALEJ?

Mama Kubusia692 views

Ostatnie tygodnie wiele zmieniły w moim życiu, oraz codziennym funkcjonowaniu. Chcąc nie chcąc zmuszona byłam zmienić wiele planów i odwołać swoją obecność na See Bloggers. Co dalej?

Nie jesteście ślepi i widzicie, że jest mnie zdecydowanie mniej. Kiedy kilka tygodni temu wybierałam się do lekarza nie wiedziałam, że rozpocznie to serię badań i kolejnych wizyt. Nie wiedziałam też, że pojawią się spore problemy ginekologiczne i okulistyczne. I w życiu nie przypuszczałabym, że do tego wszystkiego dojdzie mi wizyta w poradni alergologicznej. Mówiąc w skrócie – istny kosmos, który przez cały czas próbuję ogarnąć i prawdę mówiąc teraz sama nie wiem, czy bardziej boję się wyników cytologii, czy kolejnego badania w poradni okulistycznej. Wszystko będzie jasne już za niecałe dwa tygodnie, na ten dzień czekam jak na zbawienie – chciałabym już wiedzieć na czym stoję i co mnie czeka.

Na chwilę obecną z pewnych rzeczy wiem tyle, że ginekologicznie jest nieciekawie, a w prawym roku zdiagnozowano u mnie zwyrodnienie plamki i bieguna tylnego – ta choroba dotyka zazwyczaj starsze osoby, więc jestem w szoku mimo tego, że wszelkie objawy się zgadzają i wreszcie wiem, dlaczego zamiast twarzy dziecka siedzącego na środku pokoju widzę ciemną plamę. Z tego co zdążyłam wyczytać we własnym zakresie – ta choroba prowadzi do częściowej, bądź całkowitej ślepoty – i taki los czeka większość chorych, ponieważ na zabiegi refundowane przez NFZ czeka się latami, a koszt jednego zastrzyku prosto do gałki ocznej to tysiąc złotych. Niby przerażające, ale nie biorę tych informacji całkiem do siebie dopóki kolejny lekarz wszystkiego nie potwierdzi. 6 sierpnia powinnam wiedzieć już wszystko – wtedy powinnam mieć wyniki badań ginekologicznych i być już po wizycie w poradni okulistycznej.

Całe to zamieszanie już teraz wywróciło moje życie do góry nogami. Nie czuję się najlepiej, w efekcie czego musiałam zrezygnować z udziału w See Bloggers. Generalnie mogłabym usiąść i płakać nad tym jak to życie znów rzuca mi kłody pod nogi, że może wykryją u mnie nowotwór i do tego może kiedyś oślepnę. Staram się jednak pozytywnie podchodzić do tego wszystkiego i nastawiona jestem bardziej na ostrą walkę, bo przecież mam dla kogo żyć i widzieć. Nie ma co płakać, będzie dobrze, bo po prostu musi.

I CO DALEJ?

Przede wszystkim nie wyobrażam sobie, aby to miejsce zniknęło. Laptopa nie włączałam od kilku dni, moja skrzynka odbiorcza pęka w szwach – zatem mam już plan na dzisiejszy wieczór. Muszę nadrobić zaległości i mam nadzieję, że nadchodząca noc mi na to pozwoli… A przede moje oczy. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, po weekendzie wrócę do regularności wpisów, których w planie jest bardzo wiele, a większość z nich czeka na Was od dłuższego czasu.

Muszę też wynagrodzić Kubie to, że ostatnie dni albo lataliśmy po lekarzach, albo siedzieliśmy w domu.  Owszem, chwila na plac zabaw zawsze się znalazła, ale to przecież nie to samo co kiedyś. Tym bardziej, że wieczorami pogoda jakoś nieszczególnie dopisuje. Niestety na chwilę obecną wakacje we dwoje mogę wybić sobie z głowy, chyba, że ktoś obniży ceny leków i wizyt u lekarzy. Mam nadzieję, że odbijemy to sobie jesienią, albo i nawet zimą, kiedy wszystko się jakoś względnie unormuje. Wspólnego wyjazdu na pewno nie odpuszczę tym bardziej, że obiecałam Kubie, a jak wiadomo – obietnic złożonych dzieciom powinno się dotrzymywać.

To co, widzimy  się jutro? :)