SINGLE PARENTING

WADY I ZALETY SAMOTNEGO MACIERZYŃSTWA

Mama Kubusia2798 views

Każdy medal ma dwie strony, bez względu na to jak bardzo próbujemy czasem wmówić sobie, że jest inaczej. Podobnie jest z samodzielnym macierzyństwem. Jak ja na to patrzę?

IMG_20160708_194317_1

Kiedyś trzymałam się starego powiedzenia, by nie wchodzić dwa razy do tej samej rzeki, jak to mówią – skoro coś nie sprawdziło się raz, to nie sprawdzi się i drugi. Los miał dla mnie jednak inny plan i choć początkowo dość ciężko było mi przywyknąć do poprzedniego stanu rzeczy, teraz z dumą mówię o tym, że fajne jest być samotną matką. Kiedyś określenie to przyprawiało mnie o dreszcze, no bo jak to „samotna”? Samotny jest piesek bez właścicieli, albo bezdomny pozbawiony wszystkiego. Zdecydowanie wolałam określenie samodzielna, po prostu bardziej mi pasowało i bardziej odzwierciedlało sytuację. I choć obecnie jest ona podobna do tej z przed prawie półtorej roku, określenie „samotna” już mi nie przeszkadza, bo o ile samotnym człowiekiem nie jestem, to samotną matką już tak. Mówi się, że samodzielne macierzyństwo to podwójna miłość, podwójna duma, podwójny ogrom uczuć. Mało kto mówi jednak o tym, że samotne wychowywanie dziecka wiąże się również z podwójnym stresem i podwójną odpowiedzialnością. Samotny rodzic musi wziąć na siebie wszystko to, co zazwyczaj spoczywa na barkach dwojga ludzi.

IMG_20160708_200901

JAK POSTRZEGAM SAMODZIELNE MACIERZYŃSTWO?

Z jednej strony jest dużo wygodniej, niż w związku – nie musisz nikomu, ale to absolutnie nikomu tłumaczyć się gdzie wychodzisz z dzieckiem, co robiłaś cały dzień, ani jak się czujesz. Nie musisz chodzić na palcach, bo ktoś śpi, ani szybko gasić światła wieczorem. Jest dużo więcej miejsca na spontaniczne decyzje związane z różnego rodzaju wyjściami i wyjazdami. Po prostu nie ma opcji, że drugiej połówce nie pasuje, bo po prostu jej nie ma.

Fajnym jest też fakt, że nie kłócisz się z drugą połówką o wychowanie dziecka. Często jest tak, że dorośli ludzie mimo tego, że się kochają mają zupełnie inne poglądy na różne sprawy. W ogóle o nic nie kłócisz się z partnerem, bo go nie ma. Jesteś samodzielnym rodzicem – temat w ogóle nie istnieje. Wychowujesz dziecko w zgodzie z własnym sumieniem i jedyną osobą, która ma jakiekolwiek prawa do wystawiania Ci świadectwa złego, lub dobrego rodzicielstwo – będzie Twoje dziecko, kiedy dorośnie. Wiadomo, dziecko potrzebuje w swoim życiu również męskich wzorców, dlatego ważnym jest, by mu je zapewnić. Kubie z pewnością ich nie brakuje.

Minusem samodzielnego macierzyństwa są chwile, kiedy jesteś chora, albo po prostu najzwyczajniej w świecie zmęczona, czy wyczerpana do granic możliwości. Nie ma zmiłuj się, nikt niczego za Ciebie nie zrobi. Muszę przyznać, że od ponad trzech miesięcy spędzam czas z Kubą niemal dwadzieścia cztery godziny na dobę – inaczej się po prostu nie da. Zero weekendowych wypadów, zero drzemek w dzień, chwili spokoju ani czegokolwiek. I oczywiście są momenty, kiedy mam spakować sobie walizkę, rzucić wszystko i wyjechać gdzieś sama. Na szczęście uśmiech dziecka potrafi wynagrodzić i tak trudne momenty.

Wychowując samodzielnie dziecko masz świadomość tego, że w tym momencie tylko Ty masz wpływ na to, jakie wzorce wpoisz dziecku, jakie wartości w nim zakorzenisz. Wiele razy zdarza mi się wieczorami tulić śpiącego Kubę i zastanawiać się, czy oby na pewno wszystko robię dobrze. Po chwili jednak otrząsam się z tych bezsensownych myśli. Każdy rodzic stara się być tym najlepszym dla swojego dziecka, ale żaden nigdy nie będzie idealny. Zarówno w macierzyństwie, jak i każdej innej sferze naszego życia popełniamy większe czy mniejsze błędy – grunt to wyciągnąć odpowiednie wnioski i nie popełniać ich w przyszłości.
Kuba ostatnimi dniami naprawdę ostro daje mi w kość, jakbym i bez tego miała mało na głowie. Chwilami naprawdę mam ochotę uciec, jednak wiem, że muszę zacisnąć zęby i dalej iść do przodu. W chwilach największego napięcia po prostu ubieram nas oboje i wychodzimy z domu. Długi spacer na świeżym powietrzu i dzikie zabawy na placu zabaw zawsze poprawiają nastrój, pomagają nabrać dystansu.

Śmieszną rzeczą z jaką się spotykam, są częste zagadywanki przedstawicieli płci męskiej na portalach społecznościowych, ostatnimi czasy to jakaś plaga. Z jednej strony to bardzo miłe, ale kiedy coś dzieje się nagminnie, to więcej z tego powodu do złości niż radości. Oczywiście większość panów rozumie, kiedy napiszę, że nie mam ochoty na nowe znajomości, pozdrawia i koniec. Niestety czasem trafiają się nachalni, wiecie, tacy z kategorii „a może jednak, a może…”. Dziś taki się trafił i nie chcąc wyjść na zołzę, bo w sumie koleś nic mi nie zrobił napisałam mu, że nie interesują mnie mężczyźni, ale gdyby był kobietą, to może… (Honorata, jesteś świadkiem!) Podziałało, na chwilę, bo po kilku minutach zaczął namawiać mnie do „spróbowania z nim”. I wiecie co? To jest straszne. Tyle mówi się o tym, że kobiety nie mają godności, ale ja coraz częściej spotykam się z brakiem godności właśnie u mężczyzn.

IMG_20160708_200849

IMG_20160708_194212

Tak naprawdę punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Jak już kiedyś powiedziałam – coś, co dla jednej osoby jest błahostką, dla drugiej może być prawdziwym dramatem i odwrotnie. Grunt to odnaleźć się w danej sytuacji, zebrać w sobie siły i dalej kroczyć na przód. A ja kocham ten obecny stan.

Ja: sweterek – klik | spodenki – klik | torba – Allegro | buty – no name
Kuba: sweterek – ZARA | czapka & spodenki & trampki – H&M