BLOGOSFERA

ZA LICZBĄ JEST CZŁOWIEK

Mama Kubusia2 comments493 views

Nie oszukujmy się, każdego blogera jarają stale rosnące statystyki i z pewnością nie jestem w tej kwestii żadnym wyjątkiem. Każdy bloger cieszy się z polubień, udostępnień, komentarzy i nie ma w tym niczego złego.

Kiedy prawie trzy lata temu założyłam tego bloga nie zdawałam sobie sprawy z tego, jak wspaniałym miejscem będzie. Nie wyobrażałam sobie tutaj Was wszystkich, którzy codziennie są ze mną. Owszem, miałam to gdzieś w marzeniach, ale było to tylko nieśmiałe westchnienie. Doskonale pamiętam jak szybko rozwinął się blog, nawet nie miałam czasu zastanawiać się nad tym, co ma na to wpływ. Podczas gdy wiele blogów chowa się gdzieś w internecie, ja miałam to szczęście, że niespełna po dwóch miesiącach od jego założenia zgromadziła się we mnie grupka fajnych ludzi.

Muszę przyznać, że początkowo kompletnie nie zwracałam uwagi na statystyki i nawet nie miałam pojęcia czym jest Google Analytics. Przejrzałam na oczy kiedy jakaś firma, która wtedy zaproponowała mi współpracę poprosiła mnie o dokładne statystyki z tego miejsca. Dopiero wtedy zainteresowałam się tematem i zobaczyłam na własne oczy jak wiele osób zagląda tutaj każdego dnia, a liczba ta stale rośnie. Od tamtej pory przez długi czas z wypiekami na twarzy podglądałam statystyki, chciałam więcej, więcej, więcej. I rzeczywiście statystyki skakały w górę. Tak bardzo, że nie miałam czasu na odczytywanie wszystkich wiadomości, komentarzy. Liczyły się tylko stale rosnące słupki. To miało miejsce jakieś dwa lata temu.

Tam jest żywy człowiek, wiesz?

Jakiś czas temu ktoś spytał mnie, po jaką cholerę lajkuję wszystkie komentarze, jakie zostawiacie mi pod wpisami na blogowym fan page. To pytanie zdawało mi się wtedy być tak strasznie pretensjonalnym, że nawet nie rozumiałam jego podstaw. No jak to po co? Robię to po to, abyś Ty, mój drogi czytelniku wiedział, że czytam to, co piszesz. Nie zawsze jest czas na to, aby odpowiedzieć na dany komentarz, choćby nie wiem jak wiele wnosił do dyskusji. Często jest tak, że czytam jakiś komentarz, podnoszę kciuk w górę, chcę na niego odpisać, jednak w tym momencie woła mnie Kuba. Idę do niego, wracam do codzienności i zapominam odpisać, zazwyczaj robię to później. Jednak czytelnik, którego słowa polubiłam wie, że zostały przeczytane.

Nie mam pojęcia, czy inni blogerzy też tak mają, jednak na znam wielu swoich czytelników. Ze sporą częścią rozmawiam po za światem blogowym. Mało tego, ja naprawdę widzę osoby, które są ze mną przez cały czas, codziennie i bardzo sobie to cenię. Mam pamięć do twarzy i sporo z Was kojarzę po zdjęciach profilowych, niektórych po nazwiskach. I dlatego zawsze, ale to zawsze kiedy organizuję jakiś konkurs, w pierwszej kolejności biorę pod uwagę osoby, które stale są ze mną. To moja forma wynagradzania poświęconego czasu. Tak zwanych konkursowiczów staram się trzymać od siebie z daleka, bowiem konkursy organizuję dla swoich czytelników; nie dla osób, które pchają się do każdego konkursu jak leci, byle tylko dostać coś za darmo. A to naprawdę widać. Po za tym, że jestem blogerką, jestem też zwykłą użytkowniczką internetu.

Dlatego naprawdę jestem dumna, że otaczają mnie mądrzy czytelnicy i to właśnie do Was kieruję swoje wpisy. To dla Was staram się dobierać różnego rodzaju metafory tak, abyście mogli nie tylko je zrozumieć, ale i odnaleźć w nich część siebie. Owszem, pnące się statystyki są ważne, ale to właśnie bez Was nie byłoby tych liczb. Bez Was nie byłoby tych fajnych statystyk, nie byłoby tych współprac, nie byłoby tego miejsca. A teraz, kiedy od trzech miesięcy mam zdecydowanie więcej czasu widzę, że znów wspaniale się rozwija. Widzę, że jest Was więcej i zapamiętuję Wasze twarze.

Bardzo cieszy mnie fakt, że tak mało tutaj hejtu. Kiedyś częściej zdarzało się, że przyklejali się do mnie jacyś beznadziejni ludzi z wybujałym ego. Ich jedynym celem było rzucenie mi jakiejś kłody pod nogę, byle bym się tylko potknęła. Jednak razem z Wami zamiast upadać, przeskakiwałam tę kłodę. I tak jest do dziś.

A na zakończenie powiem Wam tylko tyle – badajcie się również profilaktycznie, nie tylko wtedy, kiedy coś się dzieje. Szczególnie dbajcie o Wasze serca. Mnie czeka seria badań, których mogłam uniknąć, gdyby nie moje wieczne odwlekanie wszystkiego na później.

  • Robię to samo, nie zawsze mam czas na odpisanie na komentarz, to zostawiam łapkę w górę, aby mój czytelnik/czytelniczka wiedział/a, że to co napisał/a zostało przeczytane. Jesteśmy tylko ludźmi i aż ludźmi. Niestety niektórzy tego nie rozumieją i widząc blogera mają obraz bogacza siedzącego na pupie i mającego czas na wszystko – jednakże na szczęście jak widać i mnie i Ciebie, tacy omijają ;)

  • Też staram się lajkować wszystkie komentarze, jakie dostaję na fanpage’u i na blogu. Żeby chociaż czytelnik wiedział, że nie został pominięty, że widziałam komentarz, że przeczytałam. Jeśli nie odpisałam to jest tak, jak sama piszesz – brakło czasu. Ktoś zawołał, coś się stało, cokolwiek, że nie starczyło czasu na odpowiedź. I zawsze się złoszczę, gdy sama nie dostaję żadnego polubienia – mam poczucie, że nie zostałam przeczytana, a to już jest smutne.