KSIĄŻKI

S. C. STEPHENS – „BEZMYŚLNA”

Mama Kubusia2 comments525 views

„Uzależniająca, doskonale napisana, wciągająca. Ta książka jest jak płomień, który nigdy nie gaśnie.” – Tracey Garvis-Graves.

Czytam zazwyczaj w samochodzie, aby ugłaskać swój lęk przed jazdą, który niestety nadal mi towarzyszy. W ten sposób nie skupiam się na tym, że akurat przejeżdżamy przez skrzyżowanie, a zgłębiam losy kolejnych bohaterów. Ostatnimi miesiącami nowe pozycje pochłaniam równie szybko, jak poranną kawę. Nigdy nie miałam problemu z szybkim czytaniem szczególnie, kiedy dana pozycja jest naprawdę interesująca.

Kiedy na mojej półce pojawiła się „Bezmyślna” – stawiałam raczej na jakieś romansidło i chyba właśnie tego tak długo nie brałam tej książki do rąk. A może po prostu przerażało mnie czytanie 670 stron na temat czyichś miłosnych uniesień krótko po tym, jak sama zakończyłam ważny związek? Ciężko mi powiedzieć, co tak skutecznie odwodziło mnie od książki S. C. Stephens, jednak kiedy w sobotni poranek zapadła decyzja o weekendowym wyjeździe wiedziałam, że zabiorę ją ze sobą. Samej ciężko mi w to uwierzyć, ale przeczytanie całości zajęło mi jakieś sześć-siedem godzin – z czego niecałe sześć spędzonych w samochodzie. Wiem, że nie brzmi to dobrze, jednak czytałam książkę również będąc w odwiedzinach u rodziny. Zaraz wyjaśnię dlaczego.

Zacznę może od tego, że po przeczytaniu powieści włączyłam przeglądarkę internetową – byłam bardzo ciekawa jak ocenili ją inni czytelnicy. Załamałam się, a potem oburzyłam. Jedna z blogerek napisała, że główna bohaterka – Kiera była po prostu naiwna, niektóre zachowania bohaterów nierzeczywiste, a całość nierealna i nielogiczna. Wściekłam się i nie wiedzieć dlaczego postanowiłam sprawdzić, w jakim wieku jest autorka tego komentarza – niestety, nigdzie go nie znalazłam. Wtedy po raz kolejny dotarło do mnie – jak bardzo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.

Opowieść zaczyna się w momencie, w którym Denny i Kiera przeprowadzają się do Seattle i postanawiają zamieszkać u przyjaciela Denny’iego – Kellana. Warto zaznaczyć, że Kiera poświęciła dla Denny’iego właściwie wszystko – opuściła rodzinę, znalazła nawet uniwersytet w tej samej miejscowości, aby tylko Denny mógł realizować się zawodowo. Wszystko układa się cudownie – Denny zaczyna wymarzoną pracę, Kiera niebawem rozpoczyna zajęcia na uczelni i podejmuje się pracy w pobliskiej knajpce, w której Kellan często grywa ze swoim zespołem. Niespodziewanie Denny zmuszony jest tymczasowo zostawić swoją ukochaną z ich współlokatorem, aby realizować firmowy projekt. Ona – czując się bardzo zagubiona i nieszczęśliwa, zaprzyjaźnia się z przeuroczym i seksownym wokalista kapeli Kellanem. Pewnego wieczoru Denny informuje swoją dziewczynę, że firma chce zatrzymać go w odległej miejscowości na dwa lata. Właściwie podjął już decyzję i niejako jedynie informował o tym swoją drugą połówkę. Ten telefon zmienia wszystko. Kiera i Kellan upijają się, a ich przyjaźń zamienia się w ognisty romans. Nagle Denny wraca do domu – postanowił rzucić pracę nie chcąc tracić miłości swoje życia. Pełna wyrzutów sumienia dziewczyna rozpoczyna początkowo niewinną grę na dwa fronty. Z jednej strony – kocha swojego Denny’iego i nie może znieść myśli, jak bardzo go rani przez cały czas. Z drugiej – owładnięta pożądaniem wciąż pragnie towarzystwa i dotyku przystojnego Kellana. Z czasem Kiera musi dokonać wyboru i zdecydować, którego z mężczyzn kocha bardziej i wtedy sprawy nagle nabierają jeszcze większych obrotów. Co działo się dalej? Nie zdradzę, nie chcąc psuć lektury osobom, które jeszcze nie sięgnęły po tę pozycję.

Od miesięcy nie czytałam niczego z takim zaangażowaniem. Od miesięcy żadna książka nie wciągnęła mnie tak, że po za sklejającymi się w całość literami nie widziałam niczego innego. Praktycznie pochłonęłam tę książkę – a jakie musiałam na chwilę przerwać czytanie, umierałam z ciekawości. Nie wiedzieć dlaczego bardzo utożsamiłam się z Kierą i jej nagłym, ogromnym uczuciem do Kellana. Pozycja wywoływała we mnie wiele skrajnych emocji. Od złości na Denny’iego, kiedy zachował się jak dupek zostawiając Kierę kompletnie samą w obcym mieście – przez współczucie względem zagubionej w całej sytuacji dziewczyny – po satysfakcję, kiedy sprawy układały się tak, jak moim zdaniem powinny.

Książka ukazała się w kwietniu 2014 i naprawdę nie wiem, jakim cudem nie trafiłam na nią szybciej. Po skończeniu lektury odczułam niewyobrażalny żal i kompletnie nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Teraz już wiem – sięgnę po kolejne dwie części…

Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Muza i znajdziecie ją –> tu.

  • karolina j

    Rewelacyjna recenzja! Nieźle się nakręciłam na tę książkę! Lubię takie powieści, a że taka objętość- cóż mnie to tylko jeszcze bardziej zachęca do czytania. U mnie też znajdziesz kilka recenzji :)
    http://misioszuszki.blogspot.com/