MATKA TEŻ CZŁOWIEK

Z KUBKIEM CIEPŁEJ HERBATY

Mama Kubusia2 comments437 views

Przez okno wpadają ostatnie promienie słońca, które mienią się paletą barw wśród kolorowych liści i ogrzewają mój lewy policzek. Uśmiecham się mimowolnie – nostalgicznie, choć z coraz większym spokojem. 

Ten schemat powtarza się odkąd pamiętam – kończą się wakacje i choć jesień jest moją ulubioną porą roku, robię się strasznie sentymentalna. Zdarza mi się płakać z byle powodu, rozczulam się nad najmniejszymi drobiazgami. Chcąc nie chcąc jestem wtedy dużo bardziej dostępna dla otoczenia i łatwiej mnie na coś namówić. To już dwudziesta ósma jesień w moim życiu i choć pierwszych nie pamiętam, ostatnie lata zapisały się w mojej pamięci bardzo wyraźnie.

Sytuację powtarzałam zawsze, bez względu na to czy mieszkałam jesienią w domu rodzinnym, czy nie. Co roku los kieruje mną tak, że jesienny wieczór spędzam w rodzinnym domu. Ląduję w fotelu z kubkiem ciepłej herbaty, a przez okno wpadają ostatnie promienie słońca, które mienią się paletą barw wśród kolorowych liści i ogrzewają mój lewy policzek. Uśmiecham się mimowolnie – nostalgicznie, choć z roku na rok z coraz większym spokojem. Biorę głęboki oddech i zanurzam usta w dużym kubku pełnym owocowej herbaty. Pod wpływem jej ciepła i ja staję się spokojniejsza, bardziej rozluźniona.

Zanim wezmę kolejny łyk zamykam oczy i wkraczam myślami na jakiś błędny tor. Wracam do przeszłości i rozliczam się z niej przed samą sobą, co często jest dużo bardziej bolesne, niż ocena najbliższych. Wbrew pozorom mam jeszcze wiele wspomnień, z którymi nie udało mi się zmierzyć. Zazwyczaj są to sytuacje, o których wie dosłownie kilka osób, a które z pewnością w ogóle nie zapisały się w ich pamięci. Na samo ich wspomnienie oblewa mnie fala zimna od stóp do głów, którą po chwili otula łyk ciepłej herbaty.

Bardzo lubię rozliczać się z przeszłością przy herbacie, szczególnie kiedy jej aromat rozpływa się po całym domu. Czasem dochodzę do bardzo przykrych wniosków, które potęgują we mnie uczucie smutku. Widzę jak wiele sytuacji w życiu nie rozegrało się tak, jak powinno. Czasem efekty podjętych przez nas decyzji widoczne są dopiero po wielu latach. Innym razem uświadamiam sobie jak wiele już za mną. Rozpamiętując wszystkie cholernie przykre sytuacje zdaję sobie sprawę z tego, jak wiele udało mi się pokonać. Wygrałam też walkę z samą sobą i muszę przyznać, że byłam swoją najmocniejszą przeciwniczką.

Kocham jesienne wieczory za herbatę. Ta pora roku kojarzy mi się tak odkąd tylko pamiętam – z kubkiem ciepłej herbaty, wypitej w rodzinnym domu.

A Ty? Masz swój jesienny rytuał?

  • Daria Margiciok

    CU mnie podobnie – obowiązkowo cytrynka i imbir do herbatki! Czy spanie można podpiąć pod jesienny rytuał? Dla mnie to pora leniuchowania, szczerze więcej energii mam zimą. Jesienią dopada mnie melancholia, ale to dorze po aktywnym lecie. Więcej czasu na rozmyślania i refleksje :)
    Pozdrawiam
    http://www.ogladam-swiat.blogspot.com

  • Nie mam jesiennych rytuałów, bo oczekiwanie na wiosnę chyba się do nich nie zalicza? :)