KONKURSYURODA

AUTUMN LOOK | INGRID COSMETICS + KONKURS

Mama Kubusia1 comment527 views

Mimo sporych ilości kosmetyków w moich szufladach, których powoli nie mam już gdzie trzymać – wciąż uwielbiam testować nowości. A kiedy są to marki, których wcześniej nie znałam, a o których jedynie słyszałam, lub widywałam gdzieś w drogeriach – nie zastanawiam się ani chwili.

Podobnie było z marką Ingrid Cosmetics. Odkryłam przypadkiem, kiedy podczas zakupów w Tesco przypomniałam sobie, że kończy mi się korektor i muszę kupić coś na już. Nazwa marki obiła mi się już kilka razy o uszy, więc bez większego zastanowienia sięgnęłam po najjaśniejszy odcień korektora Ingrid. Następnego dnia okazało się, że idealnie pasuje do mojej cery, świetnie maskuje niedoskonałości, a przy tym pozostawia na twarzy uczucie lekkości. Zapragnęłam więcej i więcej – poczułam się jak osoba totalnie uzależniona od nowości kosmetycznych i przez chwilę pomyślałam, że przydałby mi się jakiś kosmetyczny odwyk. Na szczęście szybko otrzeźwiałam i wyrzuciłam tą paskudną myśl z głowy, a w tym samym momencie odwiedził mnie kurier z jesiennymi nowościami marki Ingrid, od Verona Cosmetics.

img_20161017_114553

img_20161017_114600

img_20161017_114618

img_20161017_114626

Znalezienie idealnego podkładu jest sporym wyzwaniem. Wiele razy zdarzało się, że myślałam, że wreszcie trafiłam na produkt spełniający moje oczekiwania, kiedy nagle coś zaczynało mi w nim przeszkadzać. Nie ukrywam, że przez długi czas moim numerem jeden były podkłady Revlon i pewnie byłoby tak nadal, gdyby nie fakt, że jak idiotka zaopatrzyłam się w zapas odcienia podkładu, który pasuje do mnie latem, a teraz jest nieco zbyt  ciemny. Oczywiście – mogłabym go nieco rozjaśniać, dodając każdorazowo niewielką ilość kremu – jednak nie mam na to ani czasu, ani tym bardziej ochoty. Podkład mineralny Ingrid Silk&Lift w pełni mnie satysfakcjonuje. Jest niezwykle lekki, a dodatkowo świetnie kryje – nawet bez uprzedniego wsparcia korektora. Wydaje mi się, że zaprzyjaźnimy się na dłuższy czas.

img_20161017_114708

img_20161017_114715

img_20161017_113825

Wśród nowości znalazła się również różowa pomadka Ingrid, która niestety – nie przypadła mi do gustu, jednak to wyłącznie z racji tego, że nie przepadam za różem na ustach. W efekcie tego nie mogę go porównać z innymi pomadkami w tym odcieniu.

img_20161017_113959

img_20161017_114007

img_20161017_114012

img_20161017_114245

img_20161017_114422

img_20161017_114442

Cienie, ach te cienie… Moja największa słabość – chociaż mam ich całe mnóstwo, nadal ciągle jest mi mało. Co można powiedzieć o nowościach Ingrid? Są bardzo napigmentowane i bardzo wydajne. Cień brokatowy – mimo tego, że niezwykle delikatny, daje cudowny efekt na powiece. Z kolei paletka czterech cieni z niebieskim w roli głównej, całkowicie skradła moje serce ze względu na idealny biały cień. Nie jest tak biały jak jak kreda, ale i nie jest przezroczysty. Jest po prostu idealny i ostatnimi czasy maluję powieki jedynie nim.

img_20161017_113857

img_20161017_113905

img_20161017_113914

I moja miłość największa z nowości Ingrid – puder rozświetlający. Jeszcze do niedawna posiłkowałam się jedynie cieniem matującym, a wszelkiego rodzaju rozświetlacze mnie po prostu irytowały. Od kilku tygodni rozświetlacz Ingrid jest moim numerem jeden. Dzięki niemu moja cera wygląda na dużo zdrowszą, zdaje się być po prostu rozpromieniona. I właśnie dlatego chciałabym, abyście i Wy mogły się z nim zaprzyjaźnić!

14592190_1136358049793702_4402217126211878912_n

Mam dla Was trzy cudowne rozświetlacze Ingrid. Wystarczy, że pod plakatem konkursowym (dostępny tutaj) zamieścicie odpowiedź na pytanie – co najbardziej rozświetla Wasz dzień, w pochmurne jesienne dni? Bawimy się od dzisiaj, do 31 października. Wśród zgłoszeń wybiorę trzy osoby, które otrzymają ten prześliczny rozświetlacz :)

untitled-1

  • Ten rozświetlacz kusi mnie już długi czas, ale ten z Lovely się chyba nigdy nie kończy, więc moja zachcianka sobie jeszcze poczeka :D