PSYCHOLOGIASINGLE PARENTING

CZY SAMODZIELNA MAMA MA WYRZUTY SUMIENIA?

Mama Kubusia2133 views

-Masz czasami wyrzuty sumienia?
-A dlaczego niby powinnam je mieć?
-No wiesz… Kuba nie ma ojca.
-W akcie urodzenia ma. *śmiech*
-Wiesz o co mi chodzi, nie czujesz wyrzutów?
-A powinnam?

Nie wydaje mi się.

Przecież to nie moja wina. Nie mogę odpowiadać za świadome decyzje innej, dorosłej jednostki. Nie mogę odpowiadać za czyjeś wybory. Nawet nie mogę mieć żalu. I nie mam go, ani odrobiny. Nie mam pretensji nawet. Byłabym hipokrytką, przecież to ja odeszłam. Świadomie, z premedytacją wybierając dobro mojego syna i swoje własne. Uważam, że wszystko ułożyło się tak jak powinno. Dorosłość nie polega na zrzucaniu winy na Bogu ducha winne dziecko, a tak w moich oczach to właśnie wygląda. Może zabrzmi to cholernie egoistycznie, ale naprawdę cieszę się z tego, jak to wszystko teraz wygląda. Kuba nie widział ojca od blisko trzech lat, nawet go nie pamięta, ten człowiek dla mojego syna po prostu nie istnieje. Zero kontaktu, zero telefonów, zero jakiegokolwiek zainteresowania. I cieszy mnie to, bo widzę przynajmniej konsekwentność. Dlaczego? Dlatego, że osobiście uważam, że lepszy brak ojca, niż zły przykład. Mianowicie- lepiej nie znać biologicznego ojca, niż ze łzami w oczach czekać, aż wreszcie łaskawie wpadnie na chwilę w odwiedziny, by po posiedzieć i bawić się telefonem. Ja ze łzami w oczach przesiedziałam większość czasu ciąży spoglądając w okno. I dopóki mam coś do powiedzenia- nigdy nie pozwolę na to, aby kiedykolwiek taki los spotkał moje dziecko. Najzwyczajniej w świecie na to nie zasłużył. Nikt nie zasługuje na to, by traktowano go jak śmiecia; jak zwykłą zabawkę, po którą ktoś sięgnie tylko wtedy, gdy najdzie go ochota. Wszyscy mamy uczucia i czasem lepiej nie czuć zupełnie nic, niż dusić w gardle smak goryczy, bólu i rozczarowania.

-Nie boisz się? Wiesz, Kuba podrośnie, spyta.

Czy się boję? Cholernie. Cholernie się boję. Byłabym idiotką, gdybym się nie bała. Byłabym hipokrytką, najgorszą z najgorszych. Boję się, bo nie wiem jak będzie. Boję się, bo nie wiem jakich słów użyje moje dziecko. Boję się, bo nie wiem kiedy to zrobi. Czysty lęk przed nieznanym, każdy to zna. Boję się tylko dlatego, że nie wiem jak ta rozmowa będzie przebiegać. I tylko dlatego. Nie boję się już o to, że spyta. Wiem, że to zrobi i to nieuniknione. Jeszcze kilkanaście miesięcy temu strasznie się tym zadręczałam. W ciągu tych miesięcy jak na złość kilka samodzielnych mam wysłało do mnie wiadomości z prośbą o wpis dotyczący rozmowy z dzieckiem o braku ojca. Ale co ja mam napisać? U nas takiej rozmowy jeszcze nie było, Kuba jest za mały, nigdy nie spytał mnie jeszcze o to, gdzie jest jego tata, ani kto nim jest. Wiem jednak, że w końcu spyta. Co mu powiem? PRAWDĘ. Powiem mu tyle, ile będzie w stanie zrozumieć i na ile będzie w stanie to udźwignąć. Nie będę kłamać, mydlić mu oczu, przerzucać winy. Wiem też, że powiem mu o wszystkim w sposób możliwie najmniej krzywdzący dla niego. Choć w takiej sytuacji ból jest nieunikniony. Mniejszy, lub większy, ale zawsze. Jednak już się nie boję. Ta rozmowa nadejdzie, taka kolej rzeczy i tego nie przeskoczę. Kuba z czasem sam osądzi wszystko i tylko on jedyny ma do tego prawo.

-A jak inne dzieci będą się z niego smiały, że nie ma ojca?

Jeśli zdarzy się taka sytuacja, to przysięgam, że osobiście pogatuluję rodzicom tych dzieci praktyk wychowawczych i zapewne cudownych wartości, które wpoili swoim dzieciom. Dzieci same w sobie nie są złe, nie są okrutne. To my dorośli uczymy ich tego wszystkie. Mówimy im co dobre, co złe, dzieci widzą – z czego i kogo śmiejemy się my, dorośli. Dzieci nas tylko obserwują, podsłuchują, podpatrują i wyciągają wnioski. Śmiać się z kogoś, bo nie ma ojca? Absurd. Drogie mamy, weźcie więc pod uwagę, że moje dziecko może spotkać się z Waszymi w szkole. Przy takiej sytuacji moje odwiedziny macie murowane. I wcale nie będzie miło. To WY wychowujecie swoje dzieci, to WY macie ogromny wpływ na to, co uznają za śmieszne, a co nie. Ja nie widzę tutaj nic śmiesznego, to nie XIX wiek, gdzie samodzielne matki były wytykane palcami. Ludzie są coraz bardziej świadomi tego, jaki to kawał ciężkiej roboty. Śmieszną byłaby sytuacja, gdybym tkwiła w popieprzonym związku, który w końcu by mnie zabił i świadomie pozwoliła krzywdzić zarówno siebie, jak i swoje dziecko. To by było śmieszne. Nie brak ojca.

Dobrze jest, jeśli w życiu jesteśmy pewni swoich decyzji i jesteśmy gotowi w pełni ponieść ich konsekwencje, które czasem pozornie mogą nas przerastać. Dobrze jest nie chować głowy w piasek, nie uciekać przed nieuniknionym. Życie się toczy, ono nie poczeka na moment, w którym wreszcie poczujemy, że jesteśmy na coś gotowi. To nie koncert życzeń.

Najważniejszym jest, abyśmy potrafili tego wyboru dokonać.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ja: narzutka na futerku – Mosquito | spodnie i torebka – Romwe | buty – no name
Kuba: kurtka i spodnie – ZARA | buty – H&M

untitled-1