LIFESTYLE

CZY NAPRAWDĘ MUSZĘ JUŻ MYŚLEĆ O EMERYTURZE?

Mama Kubusia1 comment247 views

Nie jestem i nigdy nie byłam dobra w oszczędzaniu. Nawet, kiedy uda mi się odłożyć jakąś sumę pieniędzy – los układa się tak, że wyskakuje niespodziewany wydatek i z oszczędności nie zostaje już nic. Przeraża mnie jednak coś innego – emerytura, z której przyjdzie mi się kiedyś utrzymać.

W niedzielne przedpołudnie miałam dawno niewidzianych gości, których wizyta sprawiła mi sporo przyjemności. Wiesz, jak to jest, kiedy długo nie widzisz kogoś, kogo naprawdę lubisz – lista tematów do omówienia wydaje się nie mieć końca. Z racji tego, że ludźmi, którzy mnie odwiedzili byłam swego czasu naprawdę blisko, rozmowa potoczyła się jakoś w kierunku pracy, finansów, oszczędności i emerytur. Jako że sama rozmyślałam o tym jakiś czas temu, doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że moja przyszłość rysuje się tutaj raczej w ciemnych barwach.

Dlaczego?

Od zawsze pracowałam na umowach o zlecenie i dzieło, nawet teraz tak jest. Mam stałą umowę zlecenie, a oprócz niej w miesiącu podpisuję dodatkowo kilka umów o dzieło. O ile te pierwsze nie są jeszcze najgorsze (pod kątem przyszłości), o tyle te drugie nie wróżą mi zbyt wysokiej emerytury. Przy umowie zlecenie zarobki mam praktycznie zerowe, w porównaniu do tego, co przy umowach o dzieło, gdyby je wszystkie zsumować. Jakiś czas temu dostałam urzędowe pismo, z którego jasno wynikało, że w tym momencie moja emerytura wahać się będzie w okolicach stu złotych. Tak, sto złotych, jeden zero zero. Przeraziłam się, naprawdę. Jeszcze większe dreszcze przeszły moje ciało, kiedy uświadomiłam sobie, że w przypadku mojej śmierci, Kuba nie dostanie po mnie ani złotówki. Nie będzie miał żadnego zabezpieczenia finansowego, aby chociaż pokryć koszt mojego pogrzebu. Naprawdę nie brzmi to miło.

Nie ukrywam, że finanse to kompletnie nie moja działka, a o ubezpieczeniach, inwestowaniu, odkładaniu pieniędzy na lokatach wiem naprawdę niewiele. Wiesz, coś tam gdzieś słyszałam, ale nigdy nie zgłębiałam tematu wychodząc z założenia, że przecież mnie to nie dotyczy, że przecież mam jeszcze sporo czasu, aby pomyśleć o zabezpieczeniu swojej starości, a kwestia emerytury to już w ogóle temat do pogadania za dwadzieścia lat. Pewnie myślisz podobnie, prawda? Tylko kurcze, lata lecą, sytuacja mojej emerytury jest tak samo beznadziejna jak wcześniej, a ja nie robię kompletnie nic, by zmienić ten stan rzeczy. Za niecałe trzy lata stuknie mi trzydziestka, potem to już tylko z górki, a przecież na starość (jeśli jej dożyję) – za coś trzeba będzie żyć. Nie chciałabym dopuścić do sytuacji, w której będąc już w starszym wieku będę utrzymywana przez mojego syna, lub kogoś z rodziny – jednak z drugiej strony, przecież za tę stówkę ewentualnej emerytury, nie zapłacę nawet rachunku za prąd czy wodę. A co z resztą?

Emerytura IKE

Jak doskonale wiesz, na przeróżnych stronach internetowych wyświetlają nam się reklamy, możesz zobaczyć je także u mnie po prawej stronie. Takim właśnie sposobem jakiś czas temu trafiłam na blog NN Investment Partners TFI i przeczytałam ten artykuł, który bardzo dał mi do myślenia. W skrócie mówiąc – dotyczy on oszczędzania na emeryturę, czyli czegoś, w czym nie mam kompletnie żadnego rozeznania. Jednak okazuje się, że odkładając miesięcznie sto złotych (czyli tyle, ile w tym momencie wynosiłaby moja emerytura), po trzydziestu latach mój kapitał wynosić będzie dokładnie 83 573 zł. No i to już fajnie brzmi, prawda?

Zalety inwestowania w IKZE

IKZE to nic innego, jak swojego rodzaju fundusz emerytalny, który budujemy sami! Wystarczy zarejestrować się przez internet i wybrać odpowiadający nam fundusz. To od nas samych zależy, jakie kwoty będziemy wpłacać – może być to nawet pięćdziesiąt złotych miesięcznie. Co ważne, w ciągu roku na nasze konto IKZE nie możemy wpłacić więcej, niż 4 866 złotych. Przez cały czas możemy monitorować nasze finanse, sprawdzać jak dużo udało nam się już wpłacić. Kiedy dojdziemy do wieku emerytalnego (czyli skończymy 65 lat), środki, które zgromadziliśmy z IKZE stają się dla nas dostępne i możemy wykorzystać je w dowolny sposób. Oczywiście, jeśli chcemy – możemy skorzystać z nich szybciej, jednak wtedy będziemy musieli odprowadzić podatek przy rocznym rozliczeniu. Skoro mowa już o rozliczeniach – warto wspomnieć, że środki jakie będziemy przelewać na nasze konto w IKZE – możemy odliczyć od dochodu! Zastanawiasz się, co będzie, jeśli nie dożyjesz do emerytury? Twoje zgromadzone w IKZE środki nie przepadną, możesz uposażyć odpowiednią osobę i ona, po odprowadzeniu podatku będzie mogła wykorzystać je w dowolny sposób.

Muszę przyznać, że mnie temat zaczął interesować i kiedy moja sytuacja finansowa całkowicie się ustabilizuje – z pewnością poważnie podejdę do tego tematu. Zastanawiam się, jak Ty podchodzisz do tego tematu? Inwestujesz w swoją przyszłość?

  • Sama myśl o dalekiej przyszłości jest dla mnie przerażająca. Jednak bardziej interesuje mnie temat odkładania pieniędzy na studia córek niż myślenie o własnej emeryturze. Głównie dlatego, że odkąd skończyłam 22 lata (a więc już od 10 lat) mam ciągłość w pracy i na razie mając własną firmę nie martwię się, że kiedyś będę musiała utrzymać się z samej emerytury. Chciałabym jednak lokować oszczędności na zapewnienie corkom dobrego startu.