MATKA TEŻ CZŁOWIEK

KISS ME HARD BEFORE YOU GO.

Mama Kubusia3 comments499 views

WIEDZIAŁAM, ŻE ZNÓW MUSZĘ CIĘ ZABIĆ. Wiesz, ja wiedziałam, że nie mogę Ci odpuścić, choćby znów miała polać się krew. Musiałaś zniknąć, nie mogłam pozwolić na to, abyś na nowo rozgościła się w moim życiu. I ZABIŁAM. 

Koniec Twoich dni zbliżał się nieuchronnie i sama nie wiedziałaś, jak powinnaś zachować się w tej sytuacji. Nie mam Ci za złe Twoich awantur, rzucania przekleństwami i ciągłych zmian humorów. Wiesz, nawet nie gniewam się za te ciosy w twarz, po których leciała mi krew z nosa. Nie mam też pretensji o burzliwe kłótnie, które kończyły się kołataniem mojego serca. Obie wiemy, że im bliżej było Twojego końca, tym mocniej atakowałaś mnie fizycznie. Dawałaś z siebie wszystko, muszę to przyznać. Nie było Cię ponad cztery lata, by w ostatniej chwili wrócić i posiać w mojej głowie zwątpienie. Całkiem dobrze Ci szło, wiesz?

Wydawało mi się, że rozstałyśmy się na dobre i nie spotkam Cię już nigdy. Właściwie byłam tego pewna. Jednak w dniu, w którym niespodziewanie pojawiłaś się ponownie wiedziałam, że musisz zniknąć możliwie najszybciej. Wiedziałam, że im prędzej się Ciebie pozbędę, tym lepiej dla mnie. Wiedziałam, że nie mogę czekać, ale wtedy brakowało mi sił do walki. Byłaś silniejsza, bardziej pewna siebie w swoim pesymizmie i złorzeczeniu, tym samym zdawałaś się wygrywać ze mną, zanim jeszcze rozpoczęła się walka.

WIEDZIAŁAM, ŻE ZNÓW MUSZĘ CIĘ ZABIĆ.

Wiesz, ja wiedziałam, że nie mogę Ci odpuścić, choćby znów miała polać się krew. Musiałaś zniknąć, nie mogłam pozwolić na to, abyś na nowo rozgościła się w moim życiu. Nie mogłam pozwolić na to, abyś sprawiła, że znów bezpodstawnie zacznę wątpić w siebie, że przestanę czerpać radość z każdego dnia. Nie mogłam pozwolić na to, abyś pozbawiła mnie sił do walki, sił do życia, sił do wojny o szczęście. Wojny – to była wojna między Tobą, a mną. Obiektywnie patrząc, miałam małe szanse na to, by wygrać. Ty i Twój sceptycyzm, ignorancja, pesymizm. Ja – moja naturalność, wiara we własne siły. Byłaś dużo silniejsza.

I wtedy przypomniałam sobie, że już raz udało mi się pokonać. Nuciłam wtedy kawałek Fisza o tym, że mam pełen słoik słonych wspomnień po Tobie… Zrozumiałam, że skoro już raz wygrałam, to poradzę sobie w kolejnej walce. Walce o swoje szczęście, swoją codzienność, swoje samopoczucie, swoje dobro, swój komfort.

OSTATNIA WALKA…

W ostatni dzień minionego roku wstałam z łóżka i w momencie, w którym doszłam do kuchennego blatu cholernie zakręciło mi się w głowie. W oczach migały mi czarne plamy, moje serce waliło, a ja wiedziałam, co będzie dalej. W ostatnich sekundach świadomości usiadłam na krześle, aby możliwie złagodzić swój upadek. Chcąc nie chcąc kilkakrotnie uderzyłam głową w marmurowy blat, pokrętła od kuchenki i zimne kafelki na podłodze. Mdlejąc obijałam się, walcząc z Tobą po raz ostatni. Nie wiem jak długo tak przeleżałam na kremowych kaflach. Siniak po lewej stronie żuchwy nadal jest widoczny i bolesny. Prawa strona twarzy i głowy boli nadal, utrudniając mi jedzenie. Ale wiesz co?

ZABIŁAM!

Kolejny raz udało mi się zwyciężyć. Jestem taka dumna! I wiesz, mimo tego, że boli do dziś, od tamtego poranka zmieniło się wszystko. Nie słyszę już w głowie Twoich słów zwątpienia. Kolejny raz narodziłam się na nowo. Wiem i jestem pewna tego, że w tej chwili mogę wszystko. Mogę być szczęśliwa, mogę być spełniona.

I jedno jest pewne – nie przeszkodzisz mi w tym, bo zabiłam Cię już drugi raz.

Żegnaj, dawna. ja

  • :)
    A ja nie widzę w sobie dawnej mnie, tej która zwątpiła, która musiałabym zabić. Nie zabijam już żadnej z „siebie”.

    Widzę w sobie małą, bezbronna dziewczynkę, którą się opiekuję, nie zabjham. B
    Dziewczynka czuje się niekochana, smutna, bardzo chce się schować do szafy. A ja jej pomagam, dbam o nią, żeby mniej sie bała i żeby powoli rosła ;)

  • Ja tam tych dawnych siebie nie zabijam. Tylko wkładam do słoików z parafiną i trzymam w spiżarni na półkach, żeby czasem sobie pooglądać i przypomnieć sobie, czemu jestem w miejscu, w którym jestem.