#PROJEKTMARZENIE

MOJE NAJWIĘKSZE MARZENIE

Mama Kubusia4 comments331 views

Wizja ewentualnej realizacji mojego największego marzenia jest strasznie odległa i prawdę mówiąc, nie jestem nawet pewna, czy kiedykolwiek uda mi się je spełnić, ale… Warto czasem po prostu pomarzyć, prawda?

Śmiem twierdzić, że moje największe marzenie jest takie samo, jak w przypadku zdecydowanej większości z Was. Część z Was już je spełniła, kolejna część jest w trakcie jego realizacji, a pozostali podobnie, jak ja – wciąż marzą i wyobrażają sobie, jak cudownie byłoby móc je spełnić. Mowa oczywiście o własnym M, o którym nie mogę przestać marzyć. Co prawda przypadnie mi kiedyś w spadku mieszkanie po rodzicach (mam nadzieję, że stanie się to możliwie najpóźniej), jednak szczytem moich marzeń jest własne, trzypokojowe mieszkanie.

Spytacie, po co trzy pokoje, skoro jestem sama z Kubą? Chciałabym, aby Kuba miał swój pokój, własne małe królestwo, czyli coś, o czym zawsze marzyłam będąc dzieckiem i marzę po dzień dzisiejszy. Chciałabym też mieć swój własny pokój, w którym mogłabym pracować, szyć i odpoczywać wieczorami. Marzy mi się też swojego rodzaju pokój dzienny, gdzie wspólnie z Kubą moglibyśmy oglądać bajki, bawić się i robić wszystko to, na co mielibyśmy ochotę. Marzy mi się własna kuchnia, urządzona dokładnie wedle upodobań. Marzy mi się też jasna łazienka z wanną, w której mogłabym się swobodnie rozprostować.

Od lat wizualizuję sobie to marzenie i po cichu wierzę, że nadejdzie taki piękny dzień, w którym naprawdę zacznę urządzać swój dom. Od A do Z, wedle własnych wizji, upodobań, marzeń. Niemal każdego wieczoru myślę o tym, jak cudownie byłoby wypić poranną kawę w zimowy poranek we własnym fotelu, pod własnym kocykiem, w towarzystwie własnego telewizora. Co prawda moja wizja ewentualnego wystroju mieszkania zmieniała się nieznacznie przez jakiś czas, jednak doszłam do momentu, w którym mój plan jest już ściśle sprecyzowany. Widzę narożną sofę w salonie, wygodny fotel w moim pokoju, skrzynie z zabawkami w królestwie Kuby. Widzę swoje nogi skąpane pianą w wannie, widzę siebie smażącą szpinak na własnej kuchence.

I ta wizja jest tak silna, tak strasznie ładuje mnie pozytywną energią, że postanowiłam Wam o niej opowiedzieć. Od dziś, w każdy najbliższy czwartek – przybliżę Wam szczegóły mojego marzenia. Może zdarzy się tak, że ktoś z Was, kto właśnie jest na rzeczywistym etapie urządzania własnego M złapie dawkę pozytywnej inspiracji?

  • adrianna

    ale to jest realne do spełnienia, musisz po prostu isc do pracy. wiem, ze się boisz, ze twoja samoocena może być kiepska przez to, ze zżyjesz z rodzicami… młody do przedszkola, mama do pracy, potem wynajmij jakies mieszkanie, bo nic tak nie motywuje jak rachunki i zobaczysz, ze wkrótce będziesz mogla kupic mieszkanie. pani która odkupila od nas 3 pokojowe mieszkanie jest samotna mama 7 latki :P

    • Moja droga Adrianno, widocznie jesteś mniej uważną czytelniczką i nie jesteś świadoma tego, że pracuję w domu i bardzo dobrze mi to wychodzi. W dzisiejszych czasach nie trzeba wychodzić z domu, aby zapewnić sobie i dziecku stabilność finansową i ja właśnie z tej możliwości korzystam. Jak już kilka dni temu Ci wspomniałam, w najbliższych miesiącach mam nieco innego priorytety, niżeli ewentualna zmiana miejsca zamieszkania.
      „Wiem, że się boisz, że twoja samoocena może być kiepska przez to, że żyjesz z rodzicami…” – no niestety, niewiele wiesz. Nie mam żadnego powodu do obaw, a moja samoocena jest na naprawdę świetnym poziomie, myślę nawet, że moja ocena ma się dużo lepiej niż samoocena większości kobiet. ;-) Także nie mam tutaj powodu do narzekań, jednak dziękuję za wskazówki i troskę. :)
      PS. Nie młody, mój syn ma imię.

    • Magdalena

      Nie jestes niezalezna finansowo

    • Nie posiadasz wiedzy, by móc to stwierdzić. Najbliższe mi osoby i przede wszystkim ja, mamy inne zdanie w tym temacie.
      Wszystkie Twoje komentarze znikną później do 12 godzin, a Ty stracisz możliwość komentowania. Nie wnosisz nic poza swoją uszczypliwością i zaglądaniem mi do portfela.

      Dlaczego wraz z każdym komentarzem zmieniasz imię? Przecież i tak mam Twoje IP.