KUCHNIA

ZAKUPY SPOŻYWCZE PRZEZ INTERNET – HIT CZY KIT? SPRAWDZIŁAM TO Z FRISCO.PL

Mama Kubusia2 comments292 views

To był mój pierwszy raz i muszę przyznać, że choć początkowo taka możliwość była dla mnie mega pozytywną sprawą, to po chwili mój entuzjazm nieco opadł. Zaczęłam się po prostu bać. Dlaczego i co z tego wyszło?

Jak wiecie oboje z Kubulem chorujemy, w efekcie czego moje wyjścia z domu ograniczają się do sytuacji, kiedy mojemu synowi skończy się jego ulubiony pasztet, bądź mi papierosy. Kisimy się tak w domu już jakiś czas i mimo tego, że zawsze mam w domu spory zapas napojów – nadszedł dzień, kiedy moje zasoby okazały się być już na wyczerpaniu – może jeszcze dwa dni ogarniemy, ale dłużej nie ma mowy. Nie była to dla mnie komfortowa sytuacja. Siedząc w piżamie z gorączką, naprawdę nie miałam ochoty na ubieranie się, malowanie i wychodzenie po ciężkie zakupy tym bardziej, że pogoda za oknem kompletnie do tego nie zachęcała. I w tym samym momencie pojawiło się światełko w tym tunelu i opcja na to, że nasze gardła nie będą cierpiały z powodu suchoty, a kurier przyniesie mi zakupy pod same drzwi.

Dla części z Was z całą pewnością nie jest to żadna nowość, jednak ja przywykłam do zamawiania z internetu wszystkiego, po za żywnością i napojami. To miał być mój pierwszy raz i muszę przyznać, że choć początkowo taka możliwość była dla mnie mega pozytywną sprawą, to po chwili mój entuzjazm nieco opadł. Zaczęłam się po prostu bać. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, w jakim stanie kurierzy dostarczają czasem przesyłki i po prostu myśl o tym, że zamiast zgrzewki soków dostanę cieknącą i pogniecioną paczkę nie nastrajała mnie zbyt wielką radością. Po krótszym przemyśleniu stwierdziłam jednak, że skoro możliwość jest, to żal z niej nie skorzystać, a ja – mimo, że to nie zakup samochodu, a jedynie zamówienie czegoś do picia i jedzenia przez internet – będę bogatsza o jakieś nowe doświadczenie.

Tym sposobem na stronie FRISCO.PL spędziłam dobrą godzinę przeglądając asortyment, jaki dostępny jest dla mojej miejscowości. Niestety, nie do każdego miejsca można zamówić wszystko. (Aby sprawdzić, co dostępne jest dla Waszego zamieszkania – wystarczy po prostu wpisać swój kod pocztowy na stronie Frisco).

Jak wspominałam na początku, głównym celem mojej wizyty na stronie Frisco był zakup różnego rodzaju napojów (przede wszystkim soków i wody), ale… Z Frisco jest tak, że znajdziecie tam wiele mega promocji na różne produkty – często są one w najtańszej cenie w sieci. Jeśli więc należycie do osób, które zamawiają różnego rodzaju produkty do domu, zamiast chodzić po marketach – sprawdźcie koniecznie. Ja tym sposobem kupiłam jeszcze sporo innych produktów, w tym kilka butelek ulubionego soku Kuby w naprawdę świetnej cenie. Myślałam jeszcze nad tym, aby kupić pieczywo chrupkie, jednak Kuba ostatnimi czasy chyba się przejadł, więc wolałam skupić się na innych rzeczach.

Kiedy wreszcie udało mi się wepchnąć do koszyka wszystko, czego potrzebowałam, przeszłam do szczegółów wysyłki, opłat i wyboru terminu dostawy. A potem… Z niecierpliwością czekałam na sądny dzień. Byłam bardzo ciekawa, jak całość będzie zapakowana i zabezpieczona na czas podróży. Jakoś tak naprawdę kurcze bardzo się bałam, że całość zostanie wrzucona do jednego wielkiego kartonu. Jednak Frisco stanęło na wysokości zadania i sprawiło, że zaniemówiłam uśmiechając się od ucha do ucha. Po pierwsze, nie było jednego wielkiego kartonu – a trzy średniej wielkości, a produkty w nich posegregowane (chemia osobno, soki osobno, inne rzeczy osobny). To był ogromny plus jaki zauważyłam już na „dzień dobry”. Moja ciekawość była straszna, więc od razu zabraliśmy się z Kubą za otwieranie kartonu i tutaj – kolejne, wielkie WOW. Każdy, ale to po prostu każdy, nawet ten najdrobniejszy produkt zabezpieczony był osobno, w swojego rodzaju kartonową tekturę, która była ponacinana w różne strony, co umożliwiało dokładne owinięcie jej wokół produktów. Tym sposobem, płyn do mycia naczyń się nie wylał, słoik z kawą nie pękł, a soki nie zostały zgniecione. Ogromny szacun! Chciałabym, aby wszystkie sklepy wysyłały tak swoje towary.

Kurcze, na początku swojej przygody myślałam, że zrażę się raz i na zawsze, a jestem naprawdę zaskoczona. Jednak nic chyba nie przebije szoku Kuby, który nie mógł zrozumieć, jakim cudem zamiast zabawek, czy ubrań – przyniósł jedzenie i picie. Było to oczywiście pozytywne zaskoczenie, które długo nie ustępowało.

A jak jest z Wami? Zdarzyło Wam się zamawiać produkty spożywcze przez internet?