MATKA TEŻ CZŁOWIEK

CO ROBIĘ, GDY ZOSTAJĘ SAMA W DOMU?

Mama Kubusia1 comment580 views

To zdarza się na tyle rzadko, że kiedy udaje mi się zostać w domu samej – mam ochotę celebrować robiąc z tego wydarzenie na skalę światową. Od razu mam w głowie całą listę rzeczy, które mogłabym zrobić, ale w rzeczywistości…

Zawsze, kiedy pojawia się możliwość pozostania w domu samej – w głowie układam sobie plan działań, lub listę rzeczy, które zrobię podczas nieobecności domowników. Jak wspomniałam, rzadko mam okazję samej posiedzieć w czterech ścianach, więc kiedy nadarza się ku temu okazja – prawie skaczę pod sufit. Oczywiście nie okazuję swojej radości nazbyt mocno, co by nie wyjść na wyrodną matkę, która cieszy się z tego, że pozbywa się dziecka i rodziców – trzeba stwarzać pozory, żeby plan wypalił!

Zazwyczaj numerem jeden na mojej liście rzeczy do zrobienia jest przeczytanie jakiejś książki -warunki przecież idealne – cisza i spokój. W podskokach więc biegnę do półki z książkami, wybieram interesującą mnie pozycję, parzę kawę, wygodnie zasiadam w fotelu i otwieram książkę. Czytam jedną stronę, drugą i uświadamiam sobie, że marnuję czas – w końcu książkę równie dobrze czyta się w obecności dziecka (nawet jeśli co kilka sekund przerywa mi radosny okrzyk „Maaaamoo!„), warto więc zrobić coś, czego przy nim robić nie mogę.

Wtedy stawiam na siebie i swój wygląd. Zgłębiam doliny „internetów” w poszukiwaniu zabiegu cud, który wypiękni mnie na wakacje. Duży wybór różnego rodzaju zabiegów mamy na http://www.esteti-med.pl/, jednak mnie najbardziej przyciągnęła kwestia związana z usuwaniem przebarwień skóry. To coś stworzonego dla mnie! W zależności od głębokości i nasilenia przebarwień – są one usuwane laserowo, lub poprzez różnego rodzaju peelingi chemiczne. Oczywiście naturalnym jest, że nawet po serii takich zabiegów nasza skóra nadal będzie wykazywała tendencje do zmiany kolorytu. Podoba mi się też opcja z zamykaniem naczynek – niestety przerażają mnie nieco koszty takiej przyjemności, ale kto wie? Może to jakiś dobry cel na następny rok? :)

Śpiewać każdy może…? Mogę więc i ja! I śpiewam. Podkręcam głośniki na maksa, włączam ulubioną piosenkę i śpiewam. Chociaż nie, nie śpiewam, ja się drę celebrując chwilę wolności. Niestety mój zapał szybko gaśnie w momencie, w którym uświadamiam sobie, że przecież mieszkam w bloku i mam sąsiadów, którzy mogą słyszeć mój koncert. A przecież później będę musiała spojrzeć im w oczy mijając ich na klatce schodowej. Szybko wyłączam muzykę licząc na to, że może tym razem śpiewałam nieco ciszej, a sąsiedzi mieli głośno włączone telewizory.

Najlepszą i najbardziej relaksującą formą spędzania czasu jest sen. Wyciszam więc telefon, przekręcam zamek w drzwiach i przytulam poduszkę. Niestety, niezwykle rzadko udaje mi się zasnąć (chyba, że jestem chora, lub coś chorobo-podobnego mi dolega). Bardzo szybko mam wyrzuty sumienia, bo przecież mogłabym zrobić coś bardziej kreatywnego. Zniesmaczona wstaję i rozmyślam już nad jakimś super kreatywnym i pochłaniającym zajęciem.

Co robię, kiedy nikt nie widzi?

Jest jednak jedna rzecz, jaką robię, kiedy jestem sama w domu i która zapewnia mi maksimum relaksu. Jak wiecie – rzadko oglądam coś w telewizji. Tak jak Kuba jara się bajkami, tak ja używam telewizora do przerzucenia obrazu w celu obejrzenia jakiegoś filmu – wiadomo, za większym ekranem kryją się większe emocje. Jednak, kiedy nikogo nie ma – włączam tv i oglądam te wszystkie popieprzone pseudo seriale typu „Trudne Sprawy„, jakieś szkoły i inne tego typu piorące mózg bzdury. Ale to jeszcze nic! Czasem zdarza mi się włączyć nawet MTV (uczcijmy minutą ciszy czasy, kiedy był to kanał naprawdę związany z muzyką) i totalnie się odmóżdżyć – wiecie, jakieś młodociane ciąże i inne tego typu chore programy. Serio!

Oglądając te wszystkie pierdy zajadam się zazwyczaj tostami z serem i salami, pokrytymi grubą warstwą mojego ulubionego majonezu Winiary. Wielokrotnie się oczywiście przy tym krztuszę, bo to co widzę przechodzi wszelkie granice zdrowego rozsądku. Po godzinnym oglądaniu takich rzeczy, czuję się w pełni zrelaksowana i szczęśliwa.

A co Ty robisz, kiedy nikt Cię nie widzi?