URODA

HAUL ZAKUPOWY: TOSAVE

Mama Kubusia304 views

Gąbeczki, pędzelki – coś, czego mogę mieć dużo, a mnie i tak będzie ciągnęło do nowych. Jak mówią – apetyt rośnie w miarę jedzenia! Jak chińskie zabawki sprawdziły się u mnie?

Na pierwszy ogień pójdą pędzle – jak wspominałam już na blogowym fan page, strasznie byłam ich ciekawa. Do tego stopnia, że zmyłam makijaż i nałożyłam go ponownie. Podeszłam do nich nieco z dystansem i tak naprawdę mimo wszystko nie oczekiwałam wiele. Wypróbowałam kilka z nich – trzy do cieni, jeden do pudru, jeden do rozświetlacza i jeden do różu. Resztę postanowiłam zostawić na później – wyglądają tak obłędnie, że najzwyczajniej w świecie żal mi z nich korzystać, serio! Aleeee, do rzeczy – włosie syntetyczne, ale meeeega puchate – co niego utrudnia aplikację cieni. Po prostu przez te wszystkie kolory nie widać dokładnie, ile cienia jest na włosiu. Myślę jednak, że to bardziej kwestia przyzwyczajenia i z czasem uda mi się to obejść. Jedyny minus, to tak naprawdę fakt, że rączki miały być białe, a nie jasniofioletowe.

Od tych maleńkich gąbeczek do makijażu nie oczekiwałam wiele, ze względu na ich cenę. Nie mając nic do stracenia wybrałam właśnie je i… Nie żałuję. Owszem, są maleńkie (dzięki czemu w sumie poręczne), ale idealnie sprawdzają się przy aplikacji korektora pod oczy. Dotychczas korzystałam z różowego beauty bledendera wykonanego z silikou, który wielkościowo jest dwa razy większy od tych, które widzicie na zdjęciu.

Tych szablonów, to… Się bałam. Nigdy nie miałam styczności z takimi gadżetami, słyszałam o nich jedynie – tak więc dla mnie jest to zupełna nowość! Po dwóch próbach mogę powiedzieć, że stosowanie ich z cieniami jest super, ale… Tak jak kreski maluję od jakichś dziesięciu lat, tak w tym wydaniu z eye-liner’em nie mogłam sobie poradzić. Z pewnością przydałaby się trzecia ręka do przytrzymania szablonów na oku. Nie zamierzam się jednak poddawać i pewnie jeszcze spróbuję.

Pędzle – TU
Gąbki – TU
Szablony – TU

And please check Clip In Hair Extensions!