GADŻETY DLA DZIECIKONKURSY

CALMEAN CHILD WATCH TOUCH – KONKURS

Mama Kubusia45 comments2425 views

Zegarek dla dziecka z funkcją GPS to już przeżytek – sprawdź, co kryje w sobie Child Watch Touch marki CALMEAN i stań się jego szczęśliwym posiadaczem!

 

Child Watch Touch

Z pewnością każdej z nas przydarzyła się sytuacja, kiedy straciłyśmy nasze dziecko z zasięgu wzroku. Przyspieszone tętno, serce w gardle, panika w głowie – a wszystko po to, aby po chwili znów zobaczyć malucha i odetchnąć z ulgą. Utrata dziecka z pola widzenia nie świadczy o braku odpowiedzialności – doskonale wiecie o tym, jak sprytne (a niekiedy i uparte) potrafią być nasze pociechy. Czasem wystarczy kilka sekund – chociażby ten moment, kiedy zbliżamy kartę płatniczą do terminala, po czym orientujemy się, że dziecka nie ma już obok. Prawdą jest też, że na nasze dzieci czyha obecnie wiele zagrożeń. Wedle opinii International Centre for Missing and Exploited Children – każdego roku ponad osiem milionów dzieci znika bez śladu, z czego ponad milion jest porywanych (zdaniem Międzynarodowej Organizacji Pracy). W Polsce liczba zaginięć dzieci sięga do około czterech tysięcy rocznie – wedle statystyk z  2014 roku. Skala problemu jest zatem ogromna.

Wielu rodziców – podczas wyjazdów i odwiedzin w miejscach, gdzie skupia się większa liczba ludzi – decyduje się zakładać opaskę ze swoim numerem telefonu na rękę dziecka. My również często korzystaliśmy z tego rozwiązania, szczególnie podczas zabawy na plaży. Jednak w momencie, w którym dziecko samo orientuje się, że oddaliło się od rodziców – opaska może nie wystarczyć. Przerażony maluch może całkowicie zapomnieć o jej istnieniu, a dodatkowo może odczuwać lęk związany z poproszeniem kogoś dorosłego o pomoc.

Smartwatch dla dziecka. Lokalizator GPS dla rodzica.

Marka CALMEAN wyszła na przeciw oczekiwaniom rodziców i dbając o bezpieczeństwo dzieci wypuściła na rynek Smart Watch Child Watch Touch. Ten z pozoru zwykły zegarek jest nie tylko lokalizatorem GPS – ma w sobie funkcję budzika, zegarka i dodatkowo umożliwia dziecku wykonywanie połączeń do swojego opiekuna! Każdy z zegarków posiada własną kartę SIM z indywidualnym numerem telefonu – zatem i rodzic może w dowolnym momencie skontaktować się ze swoim dzieckiem.

Obsługa zegarka nie sprawia najmniejszego problemu nawet czterolatkowi – czego żywym dowodem jest mój syn. Dotykowy ekran działa bardzo intuicyjnie, a tarcza zegarka posiada dodatkowo przycisk S.O.S. – który umożliwia dziecku szybki kontakt z rodzicem. Do książki telefonicznej dziecka możemy wprowadzić kilka numerów – ja po za swoim, wpisałam Kubie także numery moich rodziców.
Zegarek współpracuje z systemem CALMEAN – my, rodzice nawiązujemy z nim kontakt poprzez stronę internetową lub aplikację w naszym smartfonie. Dzięki zaawansowanemu systemowi mamy możliwość nie tylko określenia dokładnej lokalizacji dziecka i kontaktu z nim, ale i podsłuchu tego, co dzieje się w otoczeniu naszej pociechy.
Dodatkowo, możemy ustalić tak zwane sfery bezpieczeństwa, w których w danym czasie powinno przebywać nasze dziecko i kiedy tylko ją opuści – natychmiast otrzymujemy powiadomienie, a zegarek wydaje sygnał dźwiękowy informujący dziecko o tym, że znajduję się tam, gdzie nie powinno. Kolejną zaletą Child Watch Touch jest możliwość ustawienia budzika, aby przypomnieć nieco już starszemu dziecku o czynnościach, które powinno wykonać.

Urządzenie i system są na tyle sprytne, że dodatkowo otrzymujemy powiadomienie, kiedy zegarek ma niski stan baterii, co pozwala nam uniknąć sytuacji, w której dziecko korzysta z rozładowanego zegarka. Smart Watch ładowany jest za pomocą kabla USB, który podłączamy do komputera lub za pomocą zwykłej ładowarki od naszego smartfona.

Dodatkowo, pod tarczą zegarka znajduje się czujnik, więc kiedy tylko nasze dziecko ściągnie zegarek z ręki – również otrzymujemy powiadomienie.

Muszę przyznać, że odkryłam jeszcze jedną zaletę posiadania Child Watch Touch. Kuba jest dość absorbującym dzieckiem i często zdarza się, że nie mogę spokojnie posiedzieć w wannie, ponieważ co chwilę puka mi do drzwi pytając o coś. Teraz nie musi już robić hałasu na całe osiedle dobijając się do łazienki – może do mnie po prostu zadzwonić. ;)

Co ciekawe kartę SIM, którą otrzymujemy wraz z zegarkiem możemy w dowolnym wymienić na własną kartę.

KONKURS!

Tak jak obiecałam – wspólnie z marką CALMEAN mamy dla Was niespodziankę w postaci konkursu, w którym do wygrania jest jeden zegarek Child Watch Touch o wartości 299 złotych! Zegarek dostępny jest w trzech kolorach: niebieskim, żółtym i różowym.  Wraz z zegarkiem otrzymujecie indywidualny numer telefonu, dwunastomiesięczną gwarancję, opłacony pierwszy miesiąc subskrypcji, wsparcie techniczne i bezpłatne aktualizacje. Gotowi?

Waszym zadaniem jest zamieszczenie komentarza pod tym wpisem, w którym musicie nawiązać do sytuacji, w której straciliście dziecko z pola widzenia, i w której przydałaby się obecność Child Watch Touch. Może dziecko uciekło Wam podczas spaceru, a może zgubiło się wśród sklepowych alejek? A może przytrafiło się Wam coś jeszcze gorszego? Koniecznie podpiszcie swoją wypowiedź imieniem i nazwiskiem, abym później mogła się z Wami skontaktować.

Bawimy się od dzisiaj, do 26 marca 2017 roku, do północy. Wyniki ogłoszę pod tym wpisem, najpóźniej 30 marca.
Biorąc udział w konkursie, automatycznie akceptujecie pełny regulamin konkursu, który znajdziecie TUTAJ (przeczytajcie go koniecznie).

Dobrej zabawy! ;)

 

WYNIKI!!!

Zdecydowałam, że konkurs wygrywa… ELŻBIETA MOROZ! Gratuluję! Moja droga, masz 48 godzin na to, aby skontaktować się ze mną! :)

 

31.03.2017, godzina 22:33:

W związku z brakiem kontaktu osoby wygranej, następną zwyciężczynią jest… Ania Kornalska-Hommel! Gratuluję i również czekam dwie doby. ;)

  • Kinga Walczak

    Antek mój jest bardzo energicznym dzieckiem które wszedzie jest w tym samym czasie jest strasznie szoguniasty i do tej pory mowie ze jemu samego do szkoły pozwolę isc jak bedzie mial 18lat. Mimo ze sie go pilnuje to zawsze gdzieś się urywa a matka zawalu dostaje.steaszne uczucie,coś okropnego jeszcze teraz w dobie gdy ciagle sie sklyszy a to owiem zaginięciach a to o porwaniach…brrrr
    Gdy moi chlopcy byli mniejsi zawsze w miejsca publiczne ubieralam ich tak samo zebt wrazie zaginiecia i w stresie potrafila powiedziec jak dziecko bylo ubrane! :-)
    Swietny sprzęt

  • Justyna Nowakowska

    Ja to nigdy nie zapomnę jak mój rezolutny Gabryś wybrał się ze mną , moją siostra i moją mamą na zakupy do galerii. Dodam że byłam w ciąży już widocznej dla tego na zakupy taka obstawa się ze mną wybrała Oczywiście mój syn jak to 3 latek wariował w każdym sklepie i wszystko chciał ale to nie ważne. Cała akcja rozegrała się w sklepie C&A bo bardzo dobrze pamiętam chciałam wejść do tego sklepu bo spodobała mi się sukienka przy okazji siostrze i mamie też się coś spodobało. Więc weszliśmy, poszłyśmy po rzeczy które wpadły nam w oko i dalej do przymierzalni oczywiście z młodym. Każda z nas weszła do oddzielnej przymierzalni a mój syn chodził od jednej do drugiej sprawdzając jak wyglądamy. W pewnym momencie zrobiła się cisza, wyszłam z przymierzalni i syna nie było ani u mamy ani u siostry. O matko! Myślałam ze umrę ze strachu biegałam po całym sklepie jak oszalała i pytałam czy nikt nie widział małego blondyna. Musiał być w sklepie bo nawet 2 minuty nie minęły odkąd straciłam go z zasięgu wzroku, poleciałam szybko koło schodów które były w środku sklepu bo mu się bardzo podobały nie było go tam, bardzo się bałam wróciłam do mamy i siostry które szukały go bliżej przymierzalni, zapłakana- nie mogłam go znaleść. W tej samej chwili usłyszałam pisk jakiejś kobiety , przy wieszakach z długimi płaszczami. Piszczała bo się przestraszyła MOJEGO Gabriela który wyskoczył z płaszczów krzycząc akuku. Który po całym zajściu powiedział ze mu się nudziło i chciał pobawić się ze mna w chowanego…

  • Natalia :)

    Sytuacja bardzo” świeża”(zdarzyla się 2 tygodnie temu) Byliśmy z moim synkiem na zakupach w galerii handlowej, żeby kupić mu kurtkę na wiosnę.Synuś jest żywym srebrem i muszę mieć oczy dookoła głowy.Niestety to nie wystarczylo, bo kiedy zaczęłam szukać odpowiedniego rozmiaru kurtki Szymek zniknął mi z oczu.Zostawiłam wszystko i zaczęłam go szukać. „Przecież nie mógł pójść daleko , bo przed chwilą stał obok mnie”- pomyślałam. Jakież było moje zdziwienie , gdy po chwili poszukiwań okazało się że Synuś wszedl na wystawę, bo jak powiedział ” chciał zobaczyć dzidziusia”.Dzidziusiem był manekin! Ehh chyba nie muszę opisywać co przeżywałam jak zniknął mi z oczu, i jaką ulgę poczułam gdy się znalazł. Taki zegarek byłby dla nas bardzo przydatny, tym bardziej że Szymon jest jeszcze za mały na komórkę(trochę młodszy od Twojego Kubulka).pozdrawiam😊Natalia

    • Uprzejmie proszę o uzupełnienie zgłoszenia o imię i nazwisko, w przeciwnym razie w przypadku wygranej nie będę miała możliwości kontaktu.

  • Sandra Sułek-Mieszczanin

    Każdego dnia się zastanawiam czy w szpitalu mój Niko po urodzeniu, nie dostał czegoś na wzór ADHD 😂 mam wrażenie, że czasami jest nie do ogarnięcia 🙉
    Uwielbia zakupy (co prawda ma 3,5 roku ale gen zakupoholika odziedziczył po mnie 😝).
    Tak jak kocham wybierać się z nim do sklepu, tak i tego nienawidzę 🙈…
    Co ja się nawołam… natłumaczę… To moje.
    Bo on pomiędzy wieszakami dostaje istnej głupawki, a gdy już trafi się sklep o naprawdę sporej powierzchni to… zaczyna się dramat.😱
    Będę szczera, nieraz zimny pot mnie oblał gdy mimo mojego wołania nie słyszałam odzewu… jak bardzo w takich momentach chciałabym posiadać taki sprzęt, że po prostu można zadzwonić….
    Niko mimo swojego wieku uwielbia technologię, potrafi obsługiwać wiele urządzeń.
    Nie zliczę ile razy musiałam tłumaczyć się z połączeń wykonywanych przez niego 😝 po przechwyceniu mojego telefonu.
    Wiem, że wiele urządzeń Nam by się przydało ale Calmean Child Wach ewidentnie jest w czołówce…
    Pozdrawiamy i trzymamy kciuki :*

  • Ewelina

    U nas sytuacja zdazyla sie w ten poniedziałek jestem mama 8 latka a niebawem bede mama malej dziewczynki w zwiazku z tym.ze porod niebawem mojego malego do szkoly odprowadza prababcia. Ostatnio Oli mial poczekac na prababcie pod blokiem az ona sie ubierze. Kiedy babcia wyszla przed klatke Oliwiera nie bylo babcia szukala go pod blokiem a on jakby rozplynal sie w powietrzu. Przybiegla do mnie ja w szoku i nerwy gdzie on moze byc. Nie wpadlam na to ze Oliwier stwierdzi ze do szkoly pojdzie sam bez babci no przeciez on juz ma 8 lat gdyby mial taki elegancki i sprytny smart zegarek oszczedzilo by nam to wielu nerwów a ja moglabym od razu wiedziec gdzie jest moj pierworodny .

    • Uprzejmie proszę o uzupełnienie zgłoszenia o imię i nazwisko, w przeciwnym razie w przypadku wygranej nie będę miała możliwości kontaktu…

  • Karolina

    Moj 3latek to istny wulkan energii, nie zdarza się nam by zaginął gdzieś w sklepie/na spacerze…i oby nigdy tak się nie stało.. .jednak często zostaje pod opieką mojej babci…martwie się wtedy czy nic się nie stanie, bo babcia nie jest już młoda. Taki zegarek na pewno dałby mi poczucie kontroli. Jestem mama jeszcze jednego sreberka- 9 letniej panny…zaczal się etap samodzielności i wychodzenia bez mamy na spacery czy do koleżanki…nie zawsze mogę skontrolować gdzie ona się podziewa dlatego zegarek dałby mi poczucie bezpieczeństwa a mojej córce poczucie samodzielności. W 1 klasie podstawówki zapomniała o dodatkowych zajęciach i wróciła do domu podczas gdy ja zdążyłam po nią wyjść…nie zapomnę do końca życia jak bardzo się martwiłam…zdarzylam już obdzwobic rodzinę i nauczycielkę ze szkoły, już wybierałam nr policji…gdy sąsiadka zawołała mnie z okna…okazalo się, że córka poszła do niej. Długo plakalysmy w swoich ramionach…mloda była przerażona ta sytuacja i długo nie chciała wracać sama ze szkoły, zostawać w domu na 15 min. Teraz powoli mija ten lek i wraca ze szkoły sama Ale nie lubi sama zostawać w domu…oby i to minęło.

    • Uprzejmie proszę o uzupełnienie zgłoszenia o imię i nazwisko, w przeciwnym razie w przypadku wygranej nie będę miała możliwości kontaktu!

    • Karolina Bączkowska

      Karolina Bączkowska

    • :-)

  • Karolina Sobiesiak

    Mam dwóch synów, obaj żywi i ruchliwi, ciężko nad nimi mi samej zapanować. Starszy jest predki i nudzi się czekać na nas więc biega i ucieka. Kiedyś byliśmy w Bałtowie w parku dinozaurów i znikną nam z oczu, nigdzi nie mogliśmy to znalesc, oj zrobiło mi się wtedy bardzo gorąco i nie wiedziałam gdzie mam to szukać, do kogo iść po pomoc.Po jakimś czasie znaleźliśmy to przy sadzawce z dość głęboka woda, stał i obserwował rybki. Jak ja to zobaczyłam to nie wiedziałam czy mam płakać, krzyczeć, czy też może wykład. Cieszyłam się że go w końcu znalazłam. wiem jak ciężko jest upilnować jedno dziecko, a ja mam ich dwóch. Przydał by się taki sprzęt do pilnowania ich.

  • Anka Patok

    Moja mega żywiołowa Amelka na spacerach i zakupach lubi chodzić swoimi ścieżkami, przecież jak uważa jest już duża… oczywiście zawsze za nią idę ale od kiedy w naszej rodzinie pojawiła się kolejna potrzebująca masy uwagi istotka jest to ogromnie ciężkie. Do głowy przychodzi mi sytuacja kiedy mała znikła na moment z moich oczu na zakupach, serce staje, mam ochotę krzyczeć, ganiam miedzy alejkami i nic, a ona co? Siedzi w samochodziku przed sklepem i bawi się w najlepsze… Nie wiem jak w tą sekundę uciekła aż tam. Jak sama pewnie wiesz sezon we Władysławowie to wyzwanie dla uważności każdej mamy która zdecyduje się wyjść gdziekolwiek sama z dzieckiem.

  • Daniela Szymoniak

    Adaś mój ma 7lat, niedawno byłam z nim w jednej z największych galerii w polsce. Mojemu gzubowi zachciało iść do łazienki więc wyleciał przed mną, myślałam że poleciał do najbliższej więc za nim poszłam lecz tam go nie było. Potem przypomniałam że młody zna jeszcze jedną poszłam tam też go tam nie było, cofnęłam się do rozdroża korytarzy on chyba też o tym pomyślał i tam go znalazłam. On nie znalazł łazienki bo skręcił nie w ten korytarz. Następny raz poczeka na mnie. A że jest jeszcze za młody na komórkę, to już od jakiegoś czasu myślałam nad tym zegarkiem😉 fajny pomysł 😉

  • Jaga Pawlicka

    W zeszłym roku wybylismy z przyjaciółmi oraz dziecmi na wakacje do Chorwacji.
    Klimat cudny, pokoik mieliśmy umiejscowiony za apartamentem przyjaciół w ogrodzie więc myśleliśmy, że będzie bezpiecznie.
    Pierwszy dzień poswiecilismy na zwiedzanie okolicy. Piękne widoki, zaraz obok statki na których ciągle grała muzyka, stragany oraz plaża. Chłopcy szczęśliwi bo mogli swobodnie biegać Po ogrodzie gdzie rosły winogrona, figi i inne pyszne owoce.
    Ja byłam zadowolona, że nie muszę ich ciągle pilnować bo akurat byłam w pierwszym trymestrze ciąży i źle znosiłam poranki oraz wieczory. Piecze nad opieka miał sprawować Tata a że to była pora obiadu daliśmy chłopcom banki i mieli siedzieć na tarasie ( wejście na ogród byl z salonu połączonego z kuchnia więc niby na oku).
    Po kilku min przychodzi starszy syn ( lat 4) i mówi, że Miłosz ( lat 2.5)poszedł. Wybiegam z łazienki i pytam się gdzie poszedł Mimi – na co Tymek,ze poszedł do wody.
    Serce mi stanęło, „maz” w samych majtkach ( było bardzo gorąco więc tak chodził w pokoju) pobiegł na promenade szukając Miłosza.
    Ja w panice, całą zapłakana miałam jedna wizję – mój mały,zloty loczek pływający twarzyczka do dolu…
    Myślałam, że zemdleje. Biegałam po ogrodzie i wolałam Miłosza, płacząc i nie mogąc odepchnąć od siebie wizji tonacego syna.
    Po kilk minutach przybiegł Kuba i mówi,ze nikt nie widział małego chłopca i biegał dalej szukać.
    Ja z Tymonem chodziłam jak w amoku bo krzakach i między innymi domami krzycząc i wołając Miłosza.
    W pewnym momencie wróciłam do nas na taras a tam… A tam stał ten mały zlotowlosy aniołek z wielkim rogami i się śmieje.
    Na pytanie : gdzie był – odpowiedział : tam z pieskiem, i pokazał, że schował die w krzaki za domem.
    Siedziałam zalana łzami do końca dnia w pokoju bo nie mogłam się uspokoić.
    Ten mały brzdac bawił się w chowanego ze starszym bratem i nawet nie pisnal gdy go wolalismy bo myślał, że i my się z nimi bawimy jak w domu.
    Od tamtej pory pilnujemy ich na zmianę bo gdzieś z tylu w głowie wciąż mam ten widok małego synka który tonie a ja nie mogę nic zrobić.
    Niestety, wiadomo że dzieci do końca się nie przypilnuje – zwłaszcza te żywe i chcące poznawać świat a 3 tyg temu przyszedł na świat kolejny buntownik z wyboru- Kostek. :) Nie wiem jak to teraz będzie na spacerach z nimi -chociaz wiem jedno…Nudzic się nie będziemy i dlatego mała pomoc zawsze mile widziana by była.
    Całujemy i życzymy dużo zdrówka z całą moją „Świętą” trójcą:)

  • Ania Kornalska-Hommel

    jak zawsze robilismy zakupy z mezem i dzieckiem w tesco, tradycyjnie trzeba bylo poswiecic 15 minut na ogladanie zabaweczek by moc spokojnie isc do kasy i tak stoimy pod dzialem z zabawkami ogladajac okoliczne promocje, dziecko biega wesoło wsrod kolorowych alejek, juz chcemy isc a naszego dziecka nie ma! wolam krzycze rozgladam sie, latam goraczkowo miedzy alejkami a jej dalej nie ma. lece do ochrony -panie zgubilo mi sie dziecko, w myslach juz milion najgorszych scenariuszy jak ktos porwal dziecko w supermarkecie przebral w inne ciuszki i ogolil wlosy zeby dziewczynka wygladala na chlopca… nagle pani z obslugi mowi przez glosnik „mama 4-letniej Temidy czeka na nia w punkcie obslugi klienta”

    wszystko sie we mnie zagotowalo mojego dziecka nie ma juz przy mnie ponad 5 minut a ona mowi ze czekam w punkcie? -mysli pani ze 4letnie dziecko wie gdzie jest taki punkt? dziecko dokladnie wie gdzie w sklepie jest dzial z zabawkami. wie gdzie jest dzial z ksiazkami i kolorowymi czasopismami ale zadne dziecko w wieku 4 lat nie wie gdzie jest punkt obslugi klienta! ostatecznie po 15 minutach maz znalazl ja na dziale z warzywami, poszla tam bo chciala nam pokazac taka fajna zabaweczke a nie zauwazyla ze stoimi tuz obok. pierwszy i ostatni raz mam taka nadzieje bo na bank dostane zawalu, o zegarku z gps i mozliwoscia telefonu mysle juz chyba od roku, nigdy nie ma okazji a wszyscy bliscy twierdza ze to zbedny gadzet ja mysle ze bede duzo spokojniejsza o moje dziecko zwlaszcza ze bardzo czesto latamy samolotami, na lotniskach tyle sie dzieje ze trzeba miec oczy do okola glowy. pozdrawiam

  • Elżbieta Moroz

    Mój syn to prawdziwy uciekinier, ma niespełna 5 lat, a z powodu ucieczek wielokrotnie miałam „stan przedzawałowy”. Odkąd zaczął chodzić ciągle gdzieś ucieka się chowa, a ja dostaję białej gorączki biegając i krzycząc, by odnaleźć go jak najszybciej. I tu nie chodzi o to że go nie pilnuję, tylko o to że jest sprytniejszy ode mnie… Sytuacje z ostatniego czasu… Podczas zakupów w niewielkim sklepie osiedlowym, płacąc już za zakupy, straciłam młodego z zasięgu wzroku, pomyślałam że schował się za regałem, ale kiedy obeszłam cały sklep i Dominika nie było, oblał mnie zimny pot, a nogi miałam jak z waty. Całe szczęście znalazł się po chwili… na zapleczu :) Kolejna sytuacja, która powtarza się notorycznie i w której już brakuje mi pomysłów, to nasze podwórko. Wychodzimy do piaskownicy młody się bawi, ja idę do ogrodu, wracam po chwili, a jego nie ma, chociaż wszystkie bramy są zamknięte. Mój zdolny syn „przechodzenie” przez płot opanował do perfekcji :D A potem matka jak szalona biega od sąsiada do sąsiada i szuka dziecka. Niby zawsze wiem gdzie może być, ale ta obawa ciągle jest, że w końcu wpadnie na pomysł pójść gdzieś dalej… A czasami nie mam wyjścia, bo bawi się na podwórku a ja np kładę spać młodszą córkę. Zegarek Child Watch Touch to moje wybawienie, bo dzięki niemu znałabym każdy ruch synka, nawet gdy przez płot ucieknie do przybranej babci, albo wpadnie na pomysł zwiedzić zaplecze w kolejnym sklepie :) Elżbieta Moroz

  • Natalia Kallas-Brześniowska

    Jestem mama Amelki już 5 latki która szybka jest w sklepie sekunda i szukam jej bo chwilę temu była potem jej niema serce wali jak szalone na szczęście zawsze ja znajdę ale wolę nie myśleć gdzie się schowa jak w chowanego… Zdolne są dzieci sekunda a jej już niema..więc jak to matka idealny zegarek dla nas bo ona uwielbia centra handlowe, plus chętnie bym się nie martwiła czy jest w przedszkolu czy z wycieczki wraca śledzić bym mogła, i gdyby się coś babci cos się stalo,a ona sie nią opiekuje gdy ja w pracy to by zadzwoniła więc zegarek bajka a różowy już jej się spodobał :-)

  • Karolina Stołowska

    Oj nigdy nie zapomnę dramatycznej sytuacji rozegranej w sklepie z butami. Wszystko trwało zaledwie ułamki sekund, tyle ile potrzeba na schylenie się i wyciągnięcie pudełka. I nagle trzylatka nie ma. Świat się zatrzymał. Jak zepsuta karuzela przestał się kręcić. Wybuchła panika. Nikt nie widział, nikt nie słyszał. Sprzedawcy, ochroniarz, inni ludzie. Małego chłopca nie ma. Jedna osoba stała przy sklepie, 2 pozostałe rozeszły się w dwie strony. Okazało się że młody poszedł sobie na samochodziki, wiecie takie co się wrzuca monetę. Niby były tuż obok tego sklepu. Niby w ciągu 3 minut dziecko się znalazło, ale dla mnie to była wieczność. Nie było krzyku, nie było reprymendy. Zamiast tego łzy obu stron. Nasze i dziecka. Wiedział że źle zrobił. My wiedzieliśmy że popełniliśmy błąd. To była lekcja z egzaminem na całe życie. Wtedy my opiekunowie oblalismy. Mam nadzieję że nigdy nie będę musiała tak skrajnych emocji przeżywać po raz drugi, a zegarek nam w tym pomoże.

  • Karolina Chyła

    Moja Nadia to bardzo inteligentne i sprytne dziecko. I strasznie szybko się nudzi. często znika mi z oczu doprowadzając mnie do stanu przedzawałowego. Na moje tłumaczenia zawsze odpowiada że ona się chciała pobawić. Na telefon niestety jest za mała a taki „namierzacz” to fajna rzecz.

  • Piona

    Córka w wakacje miała 4 lata. Tuż obok nas mamy sąsiadkę w wieku gimnazjalnym. Pewnego dnia, gdy córka była na dworze, zniknęła nam z oczu. Nie wiedzieliśmy, gdzie jest. Jak się później okazało, sąsiadka pomogła jej przejść przez siatkę (bo furtkę mamy zamykaną) i zaprosiła ją do domu. Całe szczęście, że tylko tak się skończyło, bo sąsiedzi cały czas mają otwartą bramę i córka mogła iść gdzieś dalej. Poza tym mieszkamy przy drodze, a samochody jeżdżą u nas bardzo szybko (już nie wspomnę, że ktoś mógłby się zatrzymać i ją „przygarnąć”).

    • Uprzejmie proszę o uzupełnienie zgłoszenia o imię i nazwisko – w przeciwnym razie w przypadku wygranej nie będę miała możliwości kontaktu.

    • Piona

      Juz podpisane na dole komentarza 😊

  • Mama Kevina w spódnicy

    Jako mama małego „Kevina” o anielskim sercu, ale diabelskich kłopotach
    z zainteresowaniem spojrzałam na Child Watcha.

    A dlaczego nam by się przydał?! Hmmm. Jesteśmy rodziną 2+1, której
    celem życia są podróże. W czasie naszych licznych wypraw samochodowych pokonujemy
    od 50 do 8000 km, odwiedzając bliższe i dalsze atrakcje naszego kontynentu.

    Oczywiście naszego „Kevina w spódnicy” pilnujemy jak oka w głowie
    (chyba nawet bardziej niż dokumentów), ale zgodnie ze starą zasadą czym
    bardziej się starasz tym mniej wychodzi – czasem tracimy z oczu naszą córcię. Najczęściej
    trwa to sekundy jednak raz zdarzyło się, że trwało to dłużej, a ja myślałam, że
    trafię na zawał do słowackiego lazaretu. Sytuacja była klasyczna MY+CÓRKA+ZOO+POKAZ
    KARMIENIA FOK. Córka stała przed nami obserwując to wydarzenie i nagle jak za
    dotknięciem czarodziejskiej różdżki – już nie stała. Później się okazało, że
    przesuwała się wzdłuż szyby za malutką foczką. Tego krzyku „mamo”, kiedy i ona
    się zorientowała, że nie ma nas w zasięgu wzroku – nie zapomnę do końca życia,
    za to od tamtego momentu przypinamy córce na rękę bransoletkę z naszym numerami
    telefonów. Nie mniej jednak Child Watch byłby lepszy…

    • Mamo Kevina w spódnicy… Uprzejmie proszę o uzupełnienie zgłoszenia o imię i nazwisko, w przeciwnym razie w przypadku wygranej nie będę miała możliwości kontaktu.

  • Iza Jurkiewicz

    Czytam komentarze innych mam i poniekąd oddycham z ulgą, bo moja historia nie jest aż tak ekstremalna, nie miała miejsca w galerii handlowej pełnej ludzi czy na ulicy, gdzie aż roi się od pędzących samochodów. Nasza historia wydarzyła się w… figloraju. No nie do wiary, gdzie jak gdzie, ale w miejscu tak pozornie bezpiecznym mojemu dziecko nie może zdarzyć się nic złego, jak może zaginąć, kiedy opieka jest tak dobra, a dzieci same nie przejdą przez kasę biletową? A jednak. Okazuje się, że wszystko możliwe. Obserwowałam Marysię przez cały czas. Bawiła się, biegała, zjeżdżała na zjeżdżalni,w końcu rzuciła się w kolorowe kulki. Zastrzegłam jej, że ma się nie ruszać,a ja za chwilę wrócę.Oddaliłam się tylko na chwilę, by kupić wodę mineralną dobrą na panujące upały. Po powrocie zauważyłam, że Marysi nie ma. Z początku byłam zła, że mnie nie posłuchała, a po chwili, gdy omiotłam wzrokiem całą salę, poczułam dziwne ukłucie w brzuchu. To był ledwie ułamek sekundy, ale nie zapomnę tego uczucia do końca życia. Poruszyłam całą obsługę, przetrzepałam wszystkie kąty, zaczepiłam wszystkie mamy, a po Marysi ani śladu. W końcu zaczęłam jak nawiedzona nawoływać córkę, a gdy mój umysł podpowiedział najczarniejszy scenariusz i już zaczęłam zakładać buty by wybiec na zewnątrz w poszukiwaniu mojej 6latki, spośród kulek wyłoniła się ręka, potem głowa córki. Ogarnęły mnie wszystkie możliwe emocje, od ulgi po wściekłość. Jedyne, co byłam w stanie wtedy uczynić, to zapytałam: „Dlaczego to zrobiłaś? Przestraszyłaś mamę, czemu mnie nie słuchasz?”. Na co moje dziecko, całkiem zresztą logicznie, odpowiedziało: „Przecież nie ruszyłam się z miejsca, tak jak obiecałam. Chciałam sprawdzić ile wytrzymam bez powietrza w kulkach” (eh, myślenie dziecka…). Całkowicie mnie zamurowało i chociaż dziś wspominam to ze śmiechem i często opowiadam jako anegdotkę na spotkaniach rodzinnych, w rzeczywistości wiem, że choć wtedy nam się udało, będzie jeszcze wiele podobnie niebezpiecznych sytuacji i warto byłoby się przed nimi ustrzec, by w dzisiejszych tak trudnych czasach zminimalizować ryzyko.

  • Agnieszka Markiewicz – Żuchows

    Krzyś (lat 6) nigdy się nam nie zgubił,nigdy też nie straciłam go też z
    oczu, co nie jest łatwe, bo uwagę muszę dzielić na dwa (drugi Synek ma 4
    lata). Jednak od pewnego czasu Krzyś bardzo się boi
    ewentualnego zgubienia czy stracenia nas – Rodziców z oczu. Zwraca uwagę
    na inne, starsze od niego dzieci, które chodzą same po ulicy – dziwiąc się
    właśnie temu, że poruszają się same. Myślę, że taki zegarek na rączce
    bardzo by mu pomógł, zagwarantowałby Krzysiowi spokój, wiedziałby, że
    zawsze natychmiast może się z nami skontaktować. Znam dzieci, które
    używają Calmean Child Watch (i zarówno dzieci jak i rodzice bardzo go
    rekomendują), jednak zakup zegarka przez znajomych rodziców był
    poprzedzony jakimś stresującym wydarzeniem. Ja chciałabym by Krzyś czuł
    się komfortowo na placu zabaw, czy w innym zatłoczonym miejscu, a wiem,
    że z Celmean Child Watch jest to możliwe.

  • Karolina

    To i ja opiszę w końcu swoją historię którą rozsypala mój świat na milion kawałków , w końcu to z siebie wyrzuce bo nikomu o tym nie opowiadam, w końcu nie ma czym się chwalić a przy każdym wspomniu mam łzy w oczach i serce mi staje na chwilę. Piękny słoneczny dzień idealny na plażę – ja , mój brat , Sebastian Lena i Maja zapakowalismy się i ruszyliśmy na plażę mega zabawa słońce gorący piasek i chlodna woda -idealny odpoczynek.. i stało się Lena zachciala siku mówię do chłopaków idę z Lena patrzcie na Maje. Poszłyśmy wracamy po 5-10 minutach rozglądam się i nie widze Majki pytam chłopaków gdzie jest? No poszła z Tobą przecież. Jak poszła ze mną? Że mną jej nie było! Weź się nie wyglupiaj.. i wtedy zdałam sobie sprawę ze Oni nie zartuja , tak jak stałam padlam na ziemie krzyczac „Maja Maja”i nic.. serce mi stanęło ,oczy napelnily łzami zaczęliśmy jej szukać .. starsza Pani siedzaca obok oferowała swoją pomoc zajęła się Lena i siedziała na naszym kocu czekają ze może tam wroci, ludzie w sekundę sie zebrali i zaczęli szukać szukać z nami.. chodził Pan z megafonem sprzedający wate oglosil glosno ze zaginela dziewczynka ubrana tak i tak.. A ja.. ja stałam lzy zalewaly mi oczy przez co nic nie widziałam A w uszach ciągle slyszalam jej głos , w jednej chwili zwariowalam ze strachu, w głowie wyobrażając sobie najczarniejsze scenariusze w koncu to woda- żywioł straszny. Pewna Pani pobiegla do ratowników zgłosić i poszło z budki do budki , minęło 20 minut dostałam wiadomość znalazła się dziewczynka – ratownik ja prowadzi szła brzegiem morza uśmiechnięta.. gdy ja zobaczyłam poryczalam się jeszcze głośniej zlapalam ja i nie mogłam puścić a Ona prawie niczego nie świadoma śmiała się w głos.. od tamtej pory unikam plazy jak ognia, wsumie nie tylko plaży Maja jest bardzo żywym dzieckiem i nieostroznym – w większym skupisku ludzi (sklep,kino,duży plac zabaw,jezioro itd.) Szybko potrafi się zgubić lubi chodzić swoimi ścieżkami nie zważając na nic więc ten zegarem byłby wybawieniem z naszych kłopotów! Może i ja w końcu przestalabym się bać.. chociaż i tak już jej nie spuszczam z oczu nawet na minutę bo strach mi na to nie pozwala.

    • Karolina, uprzejmie proszę o uzupełnienie zgłoszenia o imię i nazwisko, w przeciwnym razie w przypadku wygranej nie będę miała możliwości kontaktu.

  • Ania Korzeniecka-Klisz

    co prawda mieszkamy na wsi nasze podwórko jest ogrodzone mamy pieski które nas bronią ale wiecie wszystko się może zdarzyć . Napewno pamiętacie wyjście z wiezienie M. Tryn*iewicza było głośno o tym… i wiecie co ? z tego co mówili i pisali dziennikarze on przebywał na mazurach niecałe 15 kilometrów od mojego domu czy to prawda nie wiem ale bardzo prawdopodobne… nadążenie za trójką dzieci – mam trzech synów jest trudne wtedy tego dnia kiedy prasa podała ta informacje jak co dzień poszliśmy na podwórko najmłodszy synek miał wtedy roczek a najstarszy 7 lat zrobiło się już ciemno mieliśmy iść do domku ale przeciez moi panowie nie chcieli buntowali się. więc jo ja musiałam pozbierać ich zabawki zaprowadzić rowerek i taczki na miejsce i kiedy to zrobiłam zorientowałam sie że mojego sredniego 4 letniego syna nie ma szukałam krzyczałam nigdzie go nie było kurcze niby nie możliwe ale miałam tego pedofila przed oczami kiedy już wyjmowalam telefon żeby gdzieś dzwonić szukac pomocy najstarszy syn oznajmił mi się Bartosz się znalazł jposzedł do domu bo zamoczył sobie bucika ;/ to co przezyłam te wizję przez oczami były okrutne ! :/

    Pozdrawiam
    ANia
    anibarpiomar@wp.pl

  • Magdalena

    Moj synek Maciuś jest wesołym i żywiołowym dzieckiem,który lubi robić mamie różne psikusy:-) a szczególnie bawić sie w chowanego w różnych miejscach publicznych,gdzie jeszcze troche i na zawal padne.Czasami tez potrafi uciec nie zauważony do sąsiadki :-)Po tych przejściach uwazam ,ze zegarek CALMEAN CHILD WATCH TOUCH będzie najlepiej chronic mojego synka i mi ułatwi go znaleźć ,gdy sie zgubi.

    • Magda, uprzejmie proszę o uzupełnienie zgłoszenia o imię i nazwisko, w przeciwnym razie w przypadku wygranej nie będę miała możliwości kontaktu.

  • Ewelina Antczak

    Po raz pierwszy” zgubiłam” swoją córeczkę bardzo szybko, a raczej w bardzo jej młodym wieku.
    Wyjechaliśmy zwiedzać stolicę. .. przy okazji zakupy itd.Lila siedziała w wózku / miała nie spełnia 2 latka/ a ja obok wertowalam kolejne strony książek dla dzieci .Każda pokazywalam młodej ta co się podobała lądowała w koszyku.
    Kiedy wzięłam kolejna książkę i chciałam pokazać małej zamarlam – wozek stał pusty ! Tak pusty pasy zapięte a diecie ani śladu !
    Najpierw oblał mnie zimny pot a zaraz potem panika ! Nie mogłam się ruszyć po prostu czas stanął a serce zmarło bo nie do przyjęcia było ze ktoś mógł porwać moje dziecko z wózka który stał obok mnie.
    Wielka galeria handlowa wielki empik wiele półek …hałas muzyka – mogłam nie usłyszeć. Po pierwszym szoku zostawiłam wszystko tak jak stalo i rzucilam się przed siebie w stronę kas bo może ktoś widział kogoś z mala blondyneczką.
    Na szczęście nie musiałam tam dobie bo 3 półki dalej na podłodze siedziała moja Kruszyna i obgryzala książki które wyciągnęła z najniższej polki !
    Moja maleńka sama wyszła z wózka i poszła kilka regałów dalej w ramach swojej samodzielności.
    Była to najgorsza rzecz jaką przydarzyła mi się w jej 1.5 rocznym życiu ! Nigdy tego nie zapomnę choć później akcji „znikam ” było więcej. Dziecko+GPS pomysł na 100 !

  • Aleksandra Dobrasiewicz

    Niestety nam też przytrafiła się ostatnio bardzo nie miła sytuacja będąc na zakupach w dużym supermarkecie mój synek Igor tak się zakręcił, że nagle zniknął z naszego pola widzenia i zaczęła się gonitwa po sklepie szukaliśmy wołaliśmy on krzyczał i błądził aż był biedny tak wystraszony, że zaczął płakać ja go słyszałam, ale dzwięk tak się roznosił miedzy regałami, że zanim udawało mi się go mniej wiecej zlokalizować on był już w innym miejscu ma szczęście jest tak rezolutnym chłopcem że gdy doszedł zapłakany do informacji i Pani zapytała go czy się zgubił i jak ma na imię mimo strachu i łez potrafił powiedzieć jak się nazywa i Pani po informowała przez głośniki że Igor.S czeka na rodziców przy Informacji ale to co przeżyłam jest nie do opisania i nie życzę nikomu. Pozdrawiam Aleksandra Dobrasiewicz

  • Kawaler 123

    To było jakieś dwa lata temu…Letnie popołudnie. Wybrałem się z synkiem nad pobliskie jeziorko, gdzie jak co roku zjeżdżają się fani ciszy, spokoju i dobrej zabawy…miejsca, gdzie dzieciątka mogą się wyszaleć na piaszczystej mini plaży, mamy zrelaksować z ulubionym czasopismem w dłoni, a tatusiowe…tatusiowie połowić ryby! Zarzuciłem wędkę i oddałem się beztroskiej zabawie z Kacperkiem tuż obok, co chwila spoglądając czy czasem rybka nie szarpie się z moim spławikiem ;) Minęła godzina po czym rybka zaczęła szarpać moją wędką, więc poprosiłem synka, by ten dalej układał figurki z kamyczków na pisaku, a ja w tym czasie dumnie zabrałem się za wyławianie zdobyczy. No i jak to wiadomo, w nawale ekscytacji, jak to czasem bywa, spuściłem z oczu dziecko. Kacperek skorzystał z okazji, że tata nie patrzy i podbiegł do wody, by zamoczyć w niej swoje umorusane stópki. Nieopodal zauważył pływające kaczuszki, które postanowił nakarmić skórką chleba, którą wyszperał w mojej torbie. Po chwili zorientowałem się, że Kacperek znikł z mojego pola widzenia. Ze strachu rzuciłem wędkę na ziemię, a w mojej głowie rodziła się panika. Gdzie jest mój synek?! Biłem się z myślami! Zgubiłem go – krzyczałem bez opamiętania. Pomocy! Zgubiłem dziecko! – moich wołań nie było końca. Przemierzałem plażę w jego poszukiwaniu, i zdawało mi się, że Kacperek gdzieś się rozpłynął. Na końcu wysepki pod drzewem dostrzegłem czerwoną koszulkę taką samą jaką ubrałem mu tuż przed wyjściem z domu. Tknięty nadzieją podbiegłem tam szybko. Bawił się z jakimś dzieckiem pod czujnym okiem starszej kobiety, która widząc mnie zapytała czy to mój syn i wyjaśniła, że zabrała go z dala od wody i kaczek, by nic się mu nie stało. Wyobraźcie sobie moją ulgę na jego widok! Różne historie się zdarzają, różne przypadki się przytrafiają dzieciom, gdy opiekunów nie ma w pobliżu. Czasami z winy rodzica, czasami nie – dziecko się gubi. I nie ważne czy to jest plac zabaw, sklep, czy też park rozrywki. Wystarczy chwila nieuwagi, by dziecko się zagubiło i nie mogło namierzyć swoich rodziców. W takich chwilach jak ta bez wątpienia przydałaby się obecność Child Watch Touch. To wcale nie taki drogi interes, a gwarantuje spokój ducha, kiedy to stracimy dziecko z pola widzenia, bądź postanowi ono na własną rękę odkrywać świat.

    Sebastian Liro ;)

  • Karolina

    Nadia (lat 7) wszystko chce sama… więc pewnego razu, gdy robiłam obiad i byłam już mocno w niedoczasie córa uprosiła mnie w końcu, bym puściła ją SAMĄ do zaprzyjaźnionego lokalnego sklepiku ZA ROGIEM! Miała kupić śmietanę i kilka marchewek potrzebnych do obiadu. Cała w skowronkach pobiegła realizować misję, ja jeszcze przez chwilę spoglądałam z duszą na ramieniu przez okno i z powrotem wpadłam w wir gotowania. Po chwili córa wróciła cała zapłakana, a w mojej głowie w przeciągu kilku sekund wykreowało się milion najgorszych scenariuszy… że ktoś ją napadł… że pogryzły jakieś bezdomne psy… że czegoś się strasznie przestraszyła… tymczasem okazało się, że z całego tego podekscytowania zapomniała co miała kupić i było to dla niej w tym momencie najgorszą tragedią ever! Gdyby miała ze sobą Child Watch Touch te wielkie łzy jak grochy w ogóle by się nie pojawiły – po prostu by do mnie zadzwoniła i misja byłaby wykonana za pierwszym podejściem. A że roztrzepania ma we krwi :) o różnych rzeczach zdarza jej się często zapominać… – Calmean’ie przybywaj z pomocą :) Karolina Josz

  • Jarek

    Żona poprosiła bym opisał tu też swoją historię, moim zdaniem nie ma co opowiadać, ale niech będzie. Zabrałem córkę na targi. Targi książek. Poszliśmy się przejść, przystanęliśmy przy jednym stoisku z lekturami dla dzieci, Młoda zaczęła przeglądać książki, a ja spotkałem znajomego. Trochę się zagadaliśmy i oddaliliśmy od stoiska, gdzie została moja córka… Przyznam, że minęło trochę czasu zanim sobie przypomniałem, że przyszedłem tu z córką… Wtedy zdecydowanie przydałby mi się Calmean. Nie wiedziałem co robić, bo oczywiście tam gdzie widzieliśmy się ostatni raz już jej nie było. Jak zaczną ją nawoływać przez jakiś megafon to czy ona w ogóle zwróci na to uwagę i będzie umiała trafić w ustalony punkt? Miała 6 lat. Zacząłem biegać po terenie targów jak szalony i… w końcu odnalazłem dziecko. Czytała sobie książki jakby nigdy nic przy innym stoisku i tylko na przywitanie rzuciła do mnie „tatusiu, znów o mnie zapomniałeś.” Tak, nie było to pierwszy raz. Ale ostatni, bo córka nie chce już ze mną wychodzić sama na sam, „…bo znów o mnie zapomni i będę musiała długo czekać”. Ale może gdyby miała ze sobą taki magiczny zegarek, który by do mnie dzwonił w nagłych sprawach? Jarek Josz

  • Karolina Karola

    Ja puki co nie miałam jeszcze żadnej takiej sytuacji, ale nawet nie chce sobie wyobrażać, że pewnego dnia dziecko mi znika czy to z pola widzenia na chwile czy coś gorszego…. dlatego uważam, że taki zegarek jest świetny i dla ruchliwego dziecka jak i spokojnego, bo nigdy nie wiemy co się wydarzy, a mając dziecko pod kontrolą jesteśmy spokojniejsi.
    Karolina Krawczyk

  • Saszka Kołodziej

    Nasz przerażający pierwszy raz miał miejsce, kiedy Wojtek jeszcze nie potrafił sam chodzić – poszliśmy na zakupy do pobliskiego dyskontu. Przekroczyłam pierwsze drzwi, po drodze chciałam zgarnąć koszyk. Niestety, coś się zablokowało i nie potrafiłam wyjąć go jedną ręką – musiałam pomóc sobie drugą. W tym momencie zaczęły zamykać się kolejne drzwi, za którymi był już wózek z małym. Spanikowana zaczęłam machać dłonią, ale czujnik na nią nie reagował – drzwi się zamknęły, a ja straciłam swojego synusia z oczu. Serce mi stanęło, myślałam, że po sekundzie drzwi się otworzą – przecież stałam 2 milimetry od nich. Niestety, czas mijał, a drzwi się nie otwierały. Zaczęłam skakać i pukać w drzwi jak wariatka. Otworzyły się dopiero, jak cofnęłam się o dwa kroki. Na szczęście wózek stał w tym samym miejscu, cała sytuacja trwała pewnie 5 sekund, ale dla mnie to była wieczność. Co prawda teraz chce mi się śmiać, jak sobie przypomnę swoje skoki i wywijasy, ale z drugiej strony, teraz – kiedy Wojtuś już sam biega i nic sobie nie robi z zakazów rodziców, jeszcze bardziej boję się o niego w miejscach publicznych.

  • Mama Królików

    zgubiłam dziecko. Właściwie zgubiliśmy. Razem z mężem i mniejszą córeczką. W galerii handlowej. Oglądaliśmy sukienki dla Królki (Królka malutka na rękach u Taty), Królik kręcił się przy nas i nagle go nie ma… A w sklepie same labirynty. Rozdzieliliśmy się – ja wybiegłam ze sklepu, Mąż z Królką na rękach szukał wewnątrz… I w końcu ulga – dojrzałam go. Na ruchomych schodach, już prawie na kolejnym piętrze. Pomógł mi balonik zielony, który Królik miał w ręćę (dziękuję za to, że go wzięliśmy, choć z reguły nie lubię baloników z reklamami sklepów wręczanych dzieciakom), zdążyłam go dogonić zanim zniknął na drugim piętrze… Stres, strach i olbrzymia ulga. Mam nadzieję, że to było pierwszy i ostatni raz, choć z ruchliwą dwójką stres jest jest jeszcze większy…
    Asia Król

  • KONKURS ZAKOŃCZONY.

  • Marta

    Strzeżcie się produktów CALMEAN. U nas dzień po skonfigurowaniu profilu (w zegarku SeniorWatch – aplikacja ta sama co w lokalizatorach dla dzieci) obydwa numery SOS zniknęły z zegarka i aplikacji, co uniemożliwiło wysłanie wezwania pomocy, a także wdzwonienie się z alarmowych numerów do użytkownika. Numerów SOS nie da się wpisać przez aplikacje na androida (trzeba to zrobić przez przeglądarkę). Z profilu zniknęła nawet jego nazwa, trzeba konfigurację zacząć od początku. Lokalizacja się nie chce odświeżać i pokazuje na przykład jako bieżące JAKIEŚ (wcale nie ostatnie) położenie z wczoraj. Firma po opisaniu powyższych problemów nie skontaktowała się ani nie próbowała naprawić błędów w profilu. Produkt jest TOTALNYM ROZCZAROWANIEM! Nie natnijcie się, chyba, że użytkownik ma po prostu nosić to na nadgarstku, bo Z BEZPIECZEŃSTWEM NIE MA NICZEGO WSPÓLNEGO OFERTA CALMEAN.

    • A czy nie lepiej taki problem zgłosić bezpośrednio do producenta, niż wypisywać takie komentarze?

    • Marta

      Wszystko zależy od intencji. Ja w kwestii SWOICH interesów właśnie tak zrobiłam (informuję o tym powyżej). Piszę między innymi o tym, jak Calmean (nie)reaguje, gdy się im problem zgłosi. Wyszłam z założenia, że w tym miejscu zatroskane mamy szukają informacji od osób, które sprzętu używały, a które to informacje mogą być dla nich przydatne. Najwyraźniej myliłam się, co do tutejszych założeń…

    • Ola

      Ten komentarz widziałam w kilku miejscach w sieci, nie wiem czy miała Pani rzeczywiście kontakt z urządzeniam i opisywane kłopoty – jeżeli tak to polecam kontakt z producentem… My używamy zegarka od wielu miesięcy i sprawuje się świetnie. Raz miałam pewne pytania związane z ustawieniem numerów telefonów – po kontakcie telefonicznym z biurem obsługi wszystko zostało mi wyjaśnione także duży plus i za urządzenie i za obsługę klienta!