URODA

PIELĘGNACJA SUCHEJ SKÓRY Z LA ROCHE-POSAY ISO-UREA

Mama Kubusia12 comments817 views

Właściwie każdego roku wraz z początkiem lata i wzrostem temperatur odczuwałam ogromny dyskomfort wiążący się z założeniem krótszych ubrań. Dlaczego w tym roku było inaczej i wskoczyłam w krótkie spodenki z uśmiechem na twarzy?

Wiesz kochana, o ile na pielęgnację cery poświęcam wiele czasu (a ostatnimi tygodniami i pieniędzy), o tyle nigdy nie byłam osobą, która systematycznie wklepuje w ciało balsam po kąpieli.  Nigdy nie miałam do tego cierpliwości, ale też brakowało mi czasu i byłam najzwyczajniej w świecie leniwa.

Niestety wraz ze wzrostem intensywności  problemów z niedoczynnością tarczycy i Hashimoto – urosły też moje problemy ze skórą. Stała się strasznie przesuszona i mało przyjemna w dotyku. To tak, jakbyś próbowała przytulić papier ścierny. Wystarczyło lekkie pociągnięcie paznokciem, a na moim ciele pojawiały się krwawe i bolesne rany, później blizny. Wiesz pewnie, jak smutno wyglądają suche kolana, prawda? Spróbuj więc wyobrazić sobie taką suchość skóry na łokciach, połączoną z krwawymi ranami. Bolało. Bolało mocno i długo. Mimo tego, że w wielu kwestiach moje samozaparcie jest nieco destrukcyjne, o tyle w tej kwestii zabrakło mi go, aby zabrać się za ten problem i wreszcie coś z nim zrobić. Brakowało mi samozaparcia, by po każdej kąpieli wklepywać w całe ciało jakiś balsam. I wiesz co?

WYSZŁO MI TO NA DOBRE. Nadal nie stosuję żadnego mleczka czy balsamu regularnie, każdego dnia. I co ważne – wiem, że nie muszę i z pewnością jeszcze przez jakiś czas nie będę musiała. Znalazłam produkt idealny, który zaspokaja moje potrzeby i nie ma konieczności, abym stosowała go codziennie.

LA ROCHE-POSAY ISO-UREA

Pozornie zwykłe, nawilżające mleczko z nieco wyższej półki cenowej, które ma wygładzić i nawilżyć skórę. Wiesz, mogłabym Ci teraz opowiedzieć o składzie, o zapewnieniach producenta – wiem jednak, że masz mało czasu i pragniesz konkretów.

Mleczka używam od ponad miesiąca, a wciąż mam jeszcze pół tubki z pompką. Początkowo starałam się używać go codziennie, ale niestety… nie jestem w tym dobra. Obecnie używam go średnio raz czy dwa razy w tygodniu. Wchłania się wyjątkowo szybko nie pozostawiając na ciele lepkiego osadu, ani niczego innego co mogłoby spowodować dyskomfort. Zapach mleczka jest przyjemny, ale i niedrażniący.

Z racji tego, że nie mogę obecnie pozwolić sobie na stosowanie wielu kosmetyków (zarówno kolorowych, jak i pielęgnacyjnych) – to mój numer jeden w kwestii pielęgnacji ciała. Mleczko naprawdę nawilża intensywnie i naprawdę nie muszę czekać na to, aż się wchłonie. A co ważne – jest bardzo wydajne.

Prawdę mówiąc nie wiem, czy będę mogła pozwolić sobie na zakup kolejnej tubki, więc jeszcze przez miesiąc czy dwa będę cieszyła się obecną. Wiem jednak, że produkt jest naprawdę wart uwagi i zaspokoi potrzeby kobiet, które posiadają naprawdę wymagającą i suchą skórę.

Więcej informacji na temat produktów do ciała La Roche-Posay znajdziecie na stronie producenta: tutaj.

 

  • Kurcze, ja mam bardzo suchą skórę, a teraz w ciąży pojawiły się problemy z tarczycą i skóra z mega suchej zrobiła się jeszcze bardziej sucha – masakra! Może się skuszę na ten specyfik.

  • Irmina Garaj

    To by mi się zdecydowanie przydało. Dla mnie ogromny plus za pompke, wygodne i praktyczne

  • Na codzienne aplikowanie balsamów do ciała też za bardzo nie mam czasu. Ale przynajmniej raz w tygodniu staram się robić domowy peeling z jakimś olejem, a po prysznicu na siłowni jednak coś tam w siebie wsmarować przynajmniej 2 razy w tygodniu.

  • Ewelina

    Doskonale Cię rozumiem. Nie znoszę kremów i balsamow. Przede wszystkim dlatego, że dlugo się wchłaniają. Ten balsam wydaje się całkiem niezły. Spróbuję!

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Moje ciało też przesuszone, a twarz dla odmiany za bardzo się błyszczy. Też mam problem z systematycznością – więc sporo kosmetyków kupuję, a potem prawie wcale ich nie używam. Ale jeśli produkt naprawdę dobry – to pewnie warto się zmobilizować :)

  • Honorata Dyjasek

    Jest to marka, która mnie bardzo ciekawi, ale jeszcze nie miałam okazji jej wypróbować. Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła, bo moja skóra ostatnio pozostawia wiele do życzenia.

  • Anna Kot

    muszę wypróbować :)

  • Justyna

    nie mam większych problemów ze swoją skórą, być może dlatego, że zapewniam swojemu organizmowi odpowiednie nawodnienie, wspieram się tez suplementacją i choć nie mam swojej wybranej marki, której jestem wierna, zawsze staram się wieczorem stosować mleczka bądź balsamy. Obecnie moim numerem jeden jest też olejek do kąpieli o zapachu lawendowym. Po prostu uwielbiam. Chętnie też kiedyś sięgnę po opisywany przez ciebie preparat.

  • mało znam kosmetyki la roche posay, obecnie używam kremu effeclar duo +

  • Bożena Jędral

    Lubie markę LaRoche, zwłąszcza kremy BB i ochronny na słońce.

  • Małgorzata Skiba

    Zgadzam się z Tobą. To bardzo dobry kosmetyk, tylko taki drogi…w drogerii np.z Eveline można kupić świetny nawilżającu valsam za ok 15zł. Taki zamiennik dla basamu cytrusowego Biotherm. Więc jak jednak nie zdecydujesz się na La Roche to polecam Ci ten:)

  • Bardzo lubię tę markę, jest świetna i na pewno warta polecenia :)
    http://www.annandstyle.pl