MATKA TEŻ CZŁOWIEK

DZISIAJ CIĘŻKO JEST BYĆ AUTENTYCZNĄ.

Mama Kubusia14 comments780 views

NIE MOŻESZ MÓWIĆ OTWARCIE O SWOICH UCZUCIACH, BO POWIEDZĄ CI, ŻE ROBISZ TO POD PUBLIKĘ. JESTEŚ SZCZĘŚLIWA? UDAJESZ. JEST CI ŹLE? PRZESADZASZ. TAK JEST DZISIAJ. A JUTRO? JUTRO BĘDZIE BĘDZIE TYLKO GORZEJ.

Wstaję rano, załatwiam poranną toaletę, wchodzę do kuchni, mocno zamykam drzwi i odpalam papierosa. Włączam WiFi w telefonie (z reguły wyłączam je na noc, by nie marnować baterii) i zalewa mnie fala powiadomień z różnych źródeł. Kasuję wszystkie powiadomienia, ot jeden przycisk i mam wszystko z głowy. Chcę sama zdecydować, jakie wieści są dla mnie najważniejsze.

Instagram, InstaStory – zalewa mnie fala panienek, które już o szóstej, może piątej rano wyglądają jak gwiazdy z czerwonego  dywanu i wmawiają mi, że zmiana kształtu twarzy i całe to piękno, to jedynie efekt kremów i zabiegów. Myślę sobie “AHA”, po czym wchodzę na Fejsa. DRAMAT. Drugi raz w tym roku założyłam nowe konto, aby odciąć się od tak zwanych śmieci – rzeczy, które są mi kompletnie niepotrzebne. Jednak widzę je, bo weszli z nimi w interakcję moi znajomi. Przesuwam, przesuwam i nagle… Rzuca mi się w oczy pewna panienka, która wbija mi się rękoma i nogami na profil od dłuższego czasu – śmiało rzec można, że niemal wyskakuje mi z lodówki. Z reguły olewam, lecę dalej, ale znów ona i znów. Myślę, że ok, w porządku – dam jej szansę, bo dlaczego nie?

Przełącza mnie na jej InstaStory. Nawet jej nie poznałam. Mówi o uczuciach, o pewności siebie, o naturalności. Cycki zrobione, usta zrobione, rzęsy zrobione, brwi wytatuowane, paznokcie zrobione – jaka to kuźwa naturalność?! Ja rozumiem sytuacje: a) obgryzasz paznokcie, ale nagle ważne impreza i je doklejasz, sama tak robiłam! b) jakiś mega do dupy trafem przypaliłaś sobie rzęsy (zdarza się!) i sobie kurcze doczepisz, na raz. Ale serio? Mówić o naturalności śmigając ze sztucznymi cyckami, rzęsami, brwiami, paznokciami, ustami?

Czy to nie hipokryzja?

Blisko dwa lata temu też zachłysnęłam się światem kosmetyków. Mimo sporych problemów skórnych potrafiłam zrobić z siebie Elsę z Krainy Lodu, serio. Zrobiłam raz, drugi, trzeci i uznałam, że sorry, ale nie. Czułam się jak w masce i osoba, którą mijałam w lustrze z pewnością nie była Karoliną, którą znam. Czułam, że staję się kimś kim nie jestem i sprawiam wrażenie osoby, którą nie jestem. OPAMIĘTAŁAM SIĘ, poważnie. Rozumiem też problemy związane z cerą, bo i jak do niedawna borykałam się z nimi w najgorszym tych słów znaczeniu, był dramat, serio. Rozumiem, że ktoś może nie mieć widocznych rzęs i je sobie doklei. Rozumiem, że ktoś może mieć problem z nierównością piersi (sama go mam) i jeśli go stać to poprawi.
Ale to jeszcze NIC!

Świetnie Cię widzieć!

Można być hipokrytką i o tym nie wiedzieć – wiem, bo i mi się zdarzyło, Tobie z pewnością też. Nic wielkiego, przecież wszyscy jesteśmy ludźmi i mamy prawo do błędów, nie jesteśmy idealni. Ale jak dla mnie – najgorszym świństwem jakie można zrobić drugiej osobie to planowana hipokryzja. To zaplanowana, albo i spontaniczna akcja mająca na celu ośmieszenie “obiektu” i późniejszego odwrócenia kota ogonem, aby wszystko wyglądało tak, aby to “obiekt” śmieszków czuł się winny Znam to z autopsji. Tego nie robią tylko dzieci, to robią ludzie, dorośli ludzie, którzy mają męża, dzieci i pozornie idealny dom. Robią coś, czego nie widzisz, a potem wmawiają Ci, że się udawało, że się nie dostrzegło. A potem wylatują z terminem spotkania wiedząc, że wtedy nie dasz rady.

NIE MAM NAJLEPSZEJ PRZYJACIÓŁKI

Poza Magdą – chrzestną Kuby. Z Magdą znamy się właściwie od zerówki, ale bliżej poznałyśmy się chyba pod koniec gimnazjum. Pamiętam jak dziś, kiedy jeździłyśmy z papierami do liceum i kiedy obchodziłyśmy “na bogato” z ekipą z Olsztyna i okolic Malborka moje osiemnaste urodziny. Potem kontakt nieco się urwał, ale odkąd obie mamy dzieci – trwa.

Wiecie, ja nie jestem wzorem przyjaciółki. To znaczy, generalnie jest tak, że ktoś mi bliski ZAWSZE może na mnie liczyć, bez względu na dzień, godzinę, okoliczności. Ja nie potrafię podtrzymywać znajomości i bardzo nad tym ubolewam. Jednak, mówię o tym wprost, a nie pieprzę, że mam kuźwa wielu przyjaciół, z którymi spędzam czas na co dzień.

Ja jestem mega wyobcowana, czasem mam wrażenie, że jestem wyobcowana względem swojego życia, z tego świata. Ale wiesz, co? Nie żałuję, bo jestem sobą. Ze wszystkimi swoimi niedoskonałościami jestem nietknięta skalpelem, sztucznością i fałszywością.

  • Honorata Dyjasek

    Pod tym względem jesteśmy do siebie bardzo podobne (wiem, że nie tylko pod tym). Nie umiem mieć przyjaciół i nie lubię mieć znajomych. Jeszcze całkiem niedawno miałam wiele bliskich mi osób, z którymi mogłam się spotkać, pogadać, pożartować, wyskoczyć gdzieś z dziećmi, przegadać godziny na fejsie, ale czasami dopada mnie pewien rodzaj bezsilności, tęsknoty, rezygnacji, nie wiem jak to nazwać i nagle okazuje się, że nie mam ani jednej osoby wokół siebie, z którą mogłabym o tym pogadać. Nie mogę, bo często nie chcę. Bo otwieranie się przed kimś, to pokazywanie swoich słabości, a tego nie lubię robić.

    • Szczerze?

    • Honorata Dyjasek

      tylko i wyłącznie

    • Brakuje mi Twojej osoby w moim życiu, chyba nawet najbardziej.

  • Fałszywość otacza nas teraz z każdej strony. Dobrze, że są ludzie, którzy to przyznają bo jeśli ktoś ma niskie poczucie własnej wartości to te przeidealizowane zdjęcia tylko pogorszą jego stan. Sama czasem tak to odbierałam a potem myślałam sobie, że to jeden wielki fejk a te dziewczyny na żywo nie wyglądają tak cudownie. No, ale żyjemy w czasach sztuczności i parcia na lajki.

  • Patrycja Kle-an

    Znam to doskonale! Ja często jestem nazywana sztuczna i plastikowa. Ot co ! Doczepiłam włosy bo chciałam dobrze się poczuć,nie kryje tego że tak jest a wręcz przeciwnie mówię że to podniosło mnie choć w części z depresji w ktora popadlam tykać 30kg w ciąży. Zrobiłam paznokcie bo koleżanka się uczy i potrzebowała modelki! A dziś dostałam wiadomość że zamieniam się w kukłę że sklepu z ubraniami…. Zrobiłaś nowe konto a ja myślałam że mnie nie lubisz i mnie usunęłaś zr znajomych :(

  • Ewelina

    Także codziennie patrzę i oglądam swoich znajomych na fb czy insta. Dziennie przestaje obserwować mniej więcej 3-4 osoby lub marki podobnie jak zaczynam obserwować nowe. Gdy coś mnie wkurza to przestaje na to patrzeć z własnej woli..bo mogę..

  • naszebabelkowo.blogspot.com

    Mnie to w sumie grzeje, czy ktoś ma wszystko sztuczne, czy naturalne. Sama pewnie bym sobie niektóre rzeczy poprawiła, gdyby było mnie na to stać ;) A przyjaciółek nie mam – najwyżej ze dwie koleżanki – bo jestem aspoleczna i nie lubię kontaktu z ludźmi. Mam swój świat i swoje zabawki – i bardzo mi z tym dobrze :)

  • Mam dwie przyjaciółki. Dlaczego te dwie przyjaźnie przetrwały? Bo nie oczekujemy od siebie zbyt wiele. Wszystkie trzy dużo pracujemy, lubimy swoją pracę i swoje życie. Szanujemy swój czas, jesteśmy blisko, możemy na siebie liczyć. Ale mamy swoje życia.

  • Justyna

    Nie istnieje coś takiego jak autentyczność w internecie :) Każdy zakłada maski, każdy udaje kogoś kim nie jest, by choć przy tych wirtualnych znajomych poczuć się odrobinę lepiej.

    • A jeśli ktoś nie ma wirtualnych znajomych? ;)

  • Bożena Jędral

    Odcinam się od fałszywych ludzi. Zwyczajnie doszłam do etapu, ze nie muszę się wszystkim podobać i nie muszę być dla wszystkich miła. Mam dwie przyjaciółki. Jedną od 25 lat druga od 10. mam też zaprzyjaźnione koleżanki, raptem dwie. Nie gadamy non stop, ale jak się zdzwonimy jest tak, jakbyśmy rozmawiały 5 minut temu. Nie udaje, nie muszę. Każdemu tego życzę.