PSYCHOLOGIA

BLIZNY PO SAMOOKALECZANIU – CZY JEST SIĘ CZEGO WSTYDZIĆ?

Mama Kubusia1 comment546 views

Moje blizny mi samej nie przeszkadzają, są częścią mojego życia, jakimś etapem. Tylko… jak widzę jak się gapią ludzie to jest mi mega przykro. Dlaczego jeżeli ktoś ma blizny po oparzeniu to społeczeństwo akceptuje – popatrzą, współczują i przechodzą nad tym do porządku dziennego – a w takich sytuacji nie? Ja nie chcę współczucia, tylko traktowania mnie jako osobę normalną.


Blizny po samookaleczaniu

W ciągu ostatniej doby dostałam od Was sporo wiadomości dotyczących depresji, prób samobójczych, samookaleczeń. Czytając Wasze historie naprawdę chciało mi się płakać, jednak to ta jedna poruszyła mnie najbardziej. Dlaczego? Chociaż u większości dziewczyn schemat był taki sam, obawy identyczne – to tylko jedna z kobiet nie mogła poradzić sobie z czymś, z czym ja uporałam się już dawno – z bliznami. Czytając jej historię zdałam sobie sprawę z tego, że coś co ja zaakceptowałam już dawno – dla niektórych osób może być naprawdę ogromnym problemem, nad którym ciężko dojść do porządku dziennego. I to nie dlatego, że same mają z tym problem, ale dlatego, że społeczeństwo reaguje zazwyczaj… powiedzmy, dość niewłaściwie.


Blizna bliźnie nie równa

To niestety brutalna prawda, z różnych względów. Jestem pewna, że każda z nas ma na Ciebie jakąś bliznę, którą lubi mniej czy bardziej. Osoby, które miały problemy z depresją, próbami samobójczymi i okaleczaniem się – mają zazwyczaj tych blizn całkiem sporo, w różnych miejscach ciała. Jestem tego idealnym przykładem. Pamiętam, jak te blizny powstały, pamiętam też, jak czułam się w tamtych chwilach. To był (z różnych względów) najgorszy i najtrudniejszy okres mojego życia. Choć właściwie tego, co wtedy miało miejsce nie powinno się nazywać życiem, a pustą egzystencją przepełnioną bólem. Mimo tego wszystko, co się wydarzyło – jestem tutaj. Dużo silniejsza, dużo mocniejsza, dużo bardziej świadoma swoich słabości i swoich mocnych stron. Świadoma tego, jak wiele jestem w stanie przetrwać. Świadoma swojej siły w obliczu życiowych trudności. A te blizny? Są częścią mnie do tego stopnia, że w ogóle przestałam je zauważać. Absolutnie nie są czymś, czego się wstydzę, lub z czym mam problem. Dlaczego więc problem mają inni, a w szczególności osoby, których sprawa w ogóle nie dotyczy?

Jak ludzie reagują na blizny po samookaleczaniu?

Ja już nie wiem co mam robić. Strasznie mi źle, że ludzie oceniają mnie przez wygląd (blizny). Gdziekolwiek nie pójdę – lekarz, praca, sklep… Ludzie patrzą i oceniają. Nawet zostałam przez to zwolniona z pracy.

Jest dokładnie tak, jak napisała ta dziewczyna. Kiedy spotykamy osobę poparzoną, pogryzioną przez psa – popatrzymy, współczujemy w myślach i potem po prostu przechodzimy nad tym do porządku dziennego. Kiedy spotykamy osobę po próbach samobójczych czy problemach z samookaleczeniam sytuacja jest zupełnie inna mimo tego, że powinniśmy zachować się dokładnie tak samo. Samookaleczanie to nie jest jakaś głupia fanaberia nastolatków. To nie jest coś, co zajmuje jakąś osobę ot tak, dla zabawy. To nie jest śmieszny sposób na zabicie nudy. A blizny nie są czymś, przez co trzeba skreślić człowieka. Nie są czymś, przez co należy patrzeć na niego z pogardą czy współczuciem. Nie są też czymś z czego należy się śmiać, z czego należy szydzić. Są czymś, nad czym również powinno się przejść do porządku dziennego. Są czymś, co nie powinno wywoływać aż tak wielkiego oburzenia, jak ma to miejsce teraz. Ja doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że temat depresji (a samookaleczeń i prób samobójczych, to już w ogóle) jest w naszym społeczeństwie tematem tabu. Świadczą o tym chociażby wpisy w sieci po tym, kiedy życie odbierze sobie jakiś nastolatek. Czytaliście kiedyś te komentarze? Widzieliście ile w nich nienawiści, jadu i niezrozumienia? W takich sytuacjach zamiast chwili refleksji mamy łańcuszek pełen szyderstw i wyśmiewania. Wierzcie mi lub nie, ale mogę się założyć, że wśród Waszego najbliższego otoczenia mnóstwo osób zmaga się z depresją. Sądzisz, że się mylę, bo nie przypominasz sobie, aby ktoś dawał wyraźne sygnały? Kochanie, rozczaruję Cię. Osoby zmagające się z depresją są lepszymi aktorami niż nasza polska elita.

Ciebie też dotyczy (bądź dotyczył) ten problem? Nie martw się, to nie Ty musisz się wstydzić. Ty masz za sobą ciężką drogę, z której wyszłaś cało. I możesz być z siebie dumna, niektórzy nie znaleźli w sobie tylu sił.

  • Pamiętam jak w czasie drugiej ciąży pan Położny próbował pobrać mi krew i moje blizny go rozpraszaly. W końcu rozesmial się i stwierdził, że musiało mi się bardzo nudzić że sobie to zrobiłam. Nie odpowiedziałam nic, bo i tak by nie zrozumiał, że w pewnym czasie ból fizyczny był dla mnie o wiele lżejszy niż rozrywający ból wewnątrz. Tego nawet nie da się opisać słowami. Ciągnęło się to za mną latami od szkoły średniej do czasu kiedy zaszłam w drugą ciążę. Wtedy obiecałam starszemu synkowi, że już nigdy nie zrobię sobie krzywdy. To dzieci mnie uratowały. Moje własne prywatne promyki słońca, spływające prosto na moje poszarpane serce ;) Cieszę się że to już za mną ❤