ZDROWIE

GDY MAMA CHORUJE

Mama Kubusia631 views

Kiedyś na zdrowie generalnie nie powinnam była narzekać – w ciągu roku rzadko dotykało mnie nawet katar. Podczas gdy inni rodzice zmagali się z przeziębieniami i chorobami nie tylko swoich dzieci, ale i własnymi – ja cieszyłam się dobrym zdrowiem. Jednak od wielu lat było tak, że bardzo silne przeziębienie dotykało mnie w najmniej odpowiednim czasie – podczas wakacji. Niestety, w ciągu ostatnich kilku lat bardzo się to zmieniło – lekkie przeziębienie łapie się mnie dosłownie co kilka tygodni,

W moim przypadku objawy przeziębienia widoczne są już “dzień po”. Załóżmy, że dzisiaj wyjdę na basen, nie dosuszę włosów i zawieje mnie nawet lekki wiatr – następnego dnia jestem już załatwiona. U mnie wszystko zaczyna się od silnego bólu mięśni i zaczerwienionych oczu. Nie mam siły chodzić, siedzieć, ani nawet leżeć – najchętniej schowałabym się w jakimś ciepłym i przytulnym miejscu, a niestety nigdy nie mam na to najmniejszej szansy.  Jeszcze tego samego dnia wieczorem dopada mnie zatkany nos, który burzy moje marzenia o przespanej nocy. Ranem budzę się z drapiącym gardłem, niemiłosierną chrypką, gorączką i bólem głowy, który sprawia, że nawet najmniejszy szept wydaje mi się być piorunem z nieba! Na szczęście mniej więcej dwa lata temu udało mi się znaleźć złoty lek, który bardzo szybko stawia mnie na nogi, a są nim tabletki Tabcin – nie wyobrażam sobie, aby mogło ich zabraknąć. Rzadko kiedy zdarza mi się stosować inne produkty, a tym bardziej aerozole do nosa. Jakkolwiek śmiesznym może się to wydawać – psik psiki podbieram Kubie i mam to szczęście, że działa na mnie lek na katar w małych noskach.

Bayer

Jak wszyscy doskonale wiedzą – mama nie ma czasu na chorowanie. Wszystkie chyba widziałyśmy różnego rodzaju memy prawiące o tym, że kiedy facet ma katar – umiera, a kiedy kobieta naprawdę jest chora – nie zmienia się nic. Niestety tę “prawdę” mogłam niejednokrotnie odczuć na własnej skórze. Bez względu na to jak podle się czuję – mój “plan dnia” nie ulega zmianie. I tak muszę zrobić zakupy, pobawić się z dzieckiem, ogarnąć dom i posiłki, a czasem nawet zleceń nie da się odłożyć na później.

Kiedy choruję zawsze wybieram jedną z dwóch opcji: jeśli czuję, że to nic wielkiego i podejrzewam, że samo przejdzie – nie biorę żadnych leków i po prostu czekam; jednak kiedy już pierwszego dnia ból mięśni paraliżuje mój organizm – od razu zaczynam działać. Osobiście nie ratuję się żadnym miodem, ani innymi tego typu domowymi specyfikami, po prostu nie mam na to czasu. Kiedy mam silny katar – sięgam po leki Kuby, kiedy męczy mnie silny kaszel i gorączka – od razu w ruch idą tabletki i proszki. Działają one znacznie szybciej i efektami mogę cieszyć się wcześniej, niż w przypadku “leczenia domowego”. Oczywiście każdy organizm jest inny, więc każda z nas wie, co na nią działa najlepiej. W moim wypadku jednak to właśnie wspomniane tabletki na przeziębienie okazują się strzałem w dziesiątkę, oraz proszki i to najlepiej jeszcze takie z dopiskiem “extra” na opakowaniu.

Leave a Response