MATKA TEŻ CZŁOWIEK

KAROLINA, CO SIĘ STAŁO?!

Mama Kubusia1 comment555 views

Od jakiegoś czasu nie ma żadnych wieści o tym, co u Was słychać i bardzo rzadko mówisz o czymkolwiek. Czy wszystko u Was w porządku? Co się stało?


A zaczęło się tak…

Jakieś dwa miesiące temu cała organizacja runęła za sprawą chorób, które dorwały zarówno Kubę, jak i mnie. Większość dni spędzaliśmy w łóżku oglądając bajki czy układając puzzle. Rzadko włączałam komputer – albo nie miałam na to sił, albo potrzebował mnie mój syn. Początkowo cieszył mnie taki stan rzeczy – fajnie było odpocząć od internetowego świata, nabrać dystansu, niczego nie planować. Z czasem jednak spodobało mi się to na tyle, że ciężko było mi wrócić do normalnego trybu. Mówiłam sobie: “To nic, to tylko kolejny dzień, wrzucę coś jutro!” i tym sposobem z kilku dni zrobiło się kilka tygodni. Rzadko publikowałam, jeszcze mniej było mnie w mediach społecznościowych. I mimo poczucia winy – to był naprawdę dobry czas.

Tak, mój “internetowy urlop” z pewnością dobiegł końca, choć naprawdę ciężko było mi wrócić z dnia na dzień. Dlatego robiłam to stopniowo – uznając to za najlepsze rozwiązanie. Dopiero wiadomości od Was uświadomiły mi, że wszystko wygląda tak, jakby stało się u nas coś bardzo złego, co uniemożliwia mi obecność w sieci. Częściowo mogłabym wytłumaczyć się problemami osobistymi, z którymi musiałam zmierzyć się w ostatnim czasie, jednak nie były one głównym powodem. Po prostu najzwyczajniej w świecie potrzebowałam takiej przerwy od internetu. I mimo tego, że trochę na tym straciłam – nie żałuję.

Co robiliśmy przez ten czas? Odpoczywaliśmy, mówię całkiem szczerze. To był czas, kiedy wreszcie robiłam to, na co tak naprawdę miałam ochotę i kiedy wreszcie udało mi się załatwić wiele ważnych spraw. Chwilowe problemy z telefonem pozwoliły mi przez jakiś czas pozostać całkowicie offline.  Absolutnie nie potrafiłam zebrać się w sobie i wrócić do systematyczności, do swojego stałego trybu, po prostu nie mogłam się zorganizować tak, jak bym tego chciała. Nagła zmiana pogody na cieplejszą kompletnie mnie rozbroiła i pozbawiła na chwilę zdolności planowania. Na szczęście ten czas pozwolił mi nabrać dystansu i poukładać to, co ważne. W efekcie tego – teraz – mogę spokojnie wrócić.

Podejrzewam, że nie takiej odpowiedzi większość Was oczekiwała. Z pewnością czekaliście na jakąś fajną, życiową historię, która wyjaśniłaby moją niską aktywność w sieci. A tu taki psikus. ;)

1 Comment

Leave a Response