MATKA TEŻ CZŁOWIEK

3 RZECZY, KTÓRYCH ŻAŁUJĘ NAJBARDZIEJ

Mama Kubusia660 views

Nie ma na tym świecie ludzi idealnych i każdy z nas popełnił w życiu jakieś błędy. Część z nich była nieistotna, innych żałujemy do dziś. Są też takie, o których czasem przypominamy sobie z mocnym poczuciem nostalgii. 


Czy można żałować świadomych decyzji?

Wydawać by się mogło, że skoro decydujemy się na coś to jesteśmy w pełni świadomi konsekwencji, jakie nas czekają. I choć często w chwili podejmowania jakiejś decyzji zdaje nam się, że te konsekwencje są znośne (a czasem nawet totalnie nieistotne) – z czasem, nawet po latach okazuje się, że zaczynamy żałować naszego wyboru. Bardzo często jest już za późno by cokolwiek zmienić, a jeszcze częściej chyba jest tak, że gdybyśmy chcieli – udałoby nam się to zmienić, jednak wymagałoby to od nas wiele poświęcenia, w efekcie czego rezygnujemy. Znasz to, prawda? Uczucie niespełnienia pokryte jeszcze większym uczuciem niezadowolenia. Dziś opowiem Ci o swoich wyborach, z których nie jestem zadowolona.

Czego najbardziej żałuję w swoim życiu?

Nie wiem czy pamiętasz, jak opowiadałam o tym, że jako dziecko uwielbiałam grać na keyboardzie, a później na pianinie. Nieskromnie mówiąc szło mi naprawdę świetnie. Do tego stopnia, że w domowym zaciszu komponowałam własne piosenki. I wszystko byłoby naprawdę dobrze, gdybym na swojej drodze nie spotkała nauczyciela, którego wyniosłość i pycha nie zmusiłyby mnie do rezygnacji ze swojej pasji. Tu wcale nie chodzi o to, że wymagał ode mnie za dużo, bo w tym czasie i ja stawiałam sobie poprzeczkę w tej kwestii coraz wyżej. Po prostu atmosfera, jaka panowała na lekcjach gry była nie do zniesienia. A wszystko przez…? Nie pamiętam przez co. Pamiętam, że nie mogłam się z tym człowiekiem totalnie porozumieć, choć początkowo było całkiem nieźle. To przez niego zaczęłam pasję traktować jak przykry obowiązek stawiania się na prywatnych zajęciach. W efekcie tego zrezygnowałam, powiedziałam dość, po prostu. I do gry nie wróciłam już nigdy. Dlaczego tego żałuję? Miło byłoby móc teraz mieć w domu pianino i w wolnej chwili zagrać “Turkish March” Mozarta czy “Für Elise” Beethovena, o “Canon in D” Pachelbela nie wspominając. Nigdy nie marzyłam o zostaniu pianistką, choć pewnie wtedy wyglądało to tak w oczach moich rodziców. Chciałam po prostu grać i dziś najzwyczajniej w świecie żałuję, że przestałam. Choć gra naprawdę nie była trudna. Tym bardziej, że zapamiętywanie nut i granie ze słuchu przychodziło mi z taką łatwością…


Gdybym jakieś dziesięć lat temu wiedziała, jak chcę żyć i co tak naprawdę sprawia mi największą przyjemność i była pewna swoich zainteresowań – z całą pewnością nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz i moje życie wyglądałoby zupełnie inaczej. Gdybym lata temu odnalazła pasję, którą odnalazłam kilka lat temu – z całą pewnością po zdaniu matury nie przeprowadzałabym się do Gdańska, a do Poznania i składała papiery na filologię koreańską. I tego żałuję strasznie, że będąc nastolatką nie miałam jeszcze tak ściśle sprecyzowanego planu na życie, choć wydawało mi się wtedy, że wiem wszystko. Ale co tak naprawdę o życiu może wiedzieć nastoletni człowiek zdający maturę? Oczywiście nie mówię tutaj o życiowych doświadczeniach, a o planach na przyszłość i pomyśle na życie. Zdaję sobie sprawę, że niektóre osoby w tym wieku mają to już dość mocno sprecyzowane. Ja niestety do nich nie należałam.


Ostatniej rzeczy, której żałuję najbardziej jest decyzja o rezygnacji ze studiów prawniczych, którą podjęłam w liceum. Odkąd pamiętam – czułam ogromną miętę do prawa i zawsze gdzieś tam w głębi serca chciałam zostać panią prokurator. Na panią adwokat zdecydowanie bym się nie nadawała, na sędzinę tym bardziej, ale prokuratura… to było coś. W mojej rodzinie wszyscy byli pewni, że podejmę ten kierunek. Mój tata obiecał mi nawet zakup samochodu, jeśli ukończę prawnicze studia. Być może dlatego do dziś najbardziej wciągają mnie filmy i dramy powiązane z prawem?


Nie ma na tym świecie ludzi idealnych i każdy z nas popełnił w życiu jakieś błędy. Część z nich była nieistotna, innych żałujemy do dziś. Są też takie, o których czasem przypominamy sobie z mocnym poczuciem nostalgii. Ja wspomnianych, trzech rzeczy żałuję najbardziej, ale czy żałuję ich na tyle, że gdybym miała możliwość – cofnęłabym się i zmieniła swoje życie? Prawdę mówiąc – nie sądzę. Wydawać by się mogło, że spełnienie marzeń jest najlepszym, co może spotkać człowieka. Moje życie potoczyło się zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażałam, a mimo tego, nie zmieniłabym tego, że jestem teraz mamą prawie sześcioletniego chłopca. Dziecka, które każdego dnia pokazuje mi swoją ogromną i bezinteresowną miłość, zaskakuje, a jednocześnie potrafi doprowadzić do białej gorączki. I absolutnie nie mam teraz na myśli tego, że urodzenie i wychowywanie dziecka jest największym sukcesem w moim życiu, ponieważ należę do osób, którym daleko od takich myśli, a co dopiero słów.

Czy zrezygnowałam z marzeń? Absolutnie. Ja po prostu zmieniłam je częściowo wraz ze zmianami, jakie zaszły w moim życiu.

Leave a Response