URODA

#SHORTHAIR #PHYTOPARIS – CO Z MOIMI WŁOSAMI?

Mama Kubusia1 comment865 views

Wraz z końcem stycznia podjęłam możliwie najgorszą decyzję związaną z moimi włosami w tym roku, choć kiedy myślę o tym teraz – była to najgorsza tego typu decyzja w ciągu ostatnich kilku lat. Naprawdę. Chcesz wiedzieć, dlaczego?


#blondhairdontcare

Zdecydowałam się zrealizować pomysł, który chodził za mną od dłuższego czasu. Miałam już naprawdę bardzo długie, gęste, czarne i zdrowe włosy. I w tym samym momencie podjęłam decyzję o ich rozjaśnieniu. Zmieniałam kolory włosów od wielu lat (przynajmniej od dziesięciu!) i robiłam to na naprawdę różne sposoby – a mimo to, moje włosy wciąż były silne i gęste. Nigdy nie doświadczyłam właściwie żadnych, negatywnych skutków wobec koloryzacji, które często sobie fundowałam – ewentualnie raz kolor spłukał się szybciej niż powinien i to byłoby na tyle. I właśnie tak dlatego tak bardzo pewna byłam rozjaśniania (do białego blondu), o którym podjęłam decyzję z końcem stycznia. Jak dobrze wiecie od ponad trzech lat na mojej głowie gościła czerń, którą pogłębiałam średnio co dwa miesiące, ze względu na szybko rosnące włosy. Nie jest więc trudno domyśleć się, że ciemny pigment głęboko zakorzenił się w strukturze mojego włosa. Mimo to uparłam się i rozpoczęłam rozjaśnianie. Szło bardzo opornie, a ja zamiast odpuścić i zdecydować się na fajną rudość – katowałam włosy dalej. Nawet w najczarniejszym scenariuszu nie przypuszczałabym, że naprawdę skończy się to dla mnie tak ogromną tragedią. Zamiast mocnych, długich i gęstych włosów – na głowie miałam postrzępione siano i ubytki. O tym, jak bardzo to przeżyłam nie będę się rozpisywała – serio, do dziś ogarnia mnie smutek na samo wspomnienie.

Phyto Paris

Doskonale zdawałam sobie sprawę z tego, że jedynym co mogę zrobić to szybki i konkretny ratunek dla włosów i skóry głowy. Zdecydowałam się na kurację produktami Phyto Paris z linii PHYTOKERATINE EXTREME. Twórcą marki jest Patrick Ales, a kosmetyki dostępne są jedynie w aptekach i wybranych aptekach internetowych. Wizjoner postawił na naturalne składniki, wyciągnął to co najlepsze z roślin i już w 1967 roku opatentował PHYTOTHERATHRIE (Phyto – rośliny, Thera – pielęgnacja, Trhrie {od Trixos} – włosy). Przyznam, że produkty zaciekawiły mnie od samego początku, ponieważ dotychczas traktowałam swoje włosy jedynie chemią zawartą w popularnych produktach dostępnych w drogeriach. Wśród asortymentu Phyto Paris znajdziecie wiele produktów przeznaczonych do różnych włosów i problemów.

Jak wiecie, jakiś czas temu zdecydowałam się mocno skrócić swoje włosy – postanowiłam pozbyć się zbędnej sieczki, która kruszyła się przy każdym rozczesywaniu włosów. Uznałam, że lepszym rozwiązaniem jest dbanie o włosy, które odrastają i poświęcenie im większej uwagi. Od ponad dwóch miesięcy regularnie używam kreatynowej maski odbudowującej, kreatynowego szamponu odbudowującego i kreatynowego kremu odbudowującego. W tym czasie zdążyłam już wyrobić sobie mocną opinię na temat linii Phytokeratine Extreme.

 Skłamałabym pisząc, że produkty nie poprawiły kondycji moich włosów! Co prawda do kondycji, jaką miały jeszcze kilka miesięcy temu dzieli mnie jeszcze bardzo daleka droga, jednak jestem absolutnie oczarowania linią Phytokeratine Exrteme, a moim faworytem został keratynowy krem odbudowujący. Z racji tego, że jest to produkt, którego nie należy spłukiwać – używam go codziennie, przed każdym czesaniem i układaniem włosów. Dzięki temu włosy, które odrastają są naprawdę mocne, miękkie i błyszczące – czego z pewnością nie udałoby mi się uzyskać stosując drogeryjne produkty. Ten krem jest moim absolutnym hitem i z pewnością jeszcze przez długi czas będzie gościł na mojej półce.

1 Comment

Leave a Response