URODA

PERUKA CZY PRZEDŁUŻANIE WŁOSÓW?

Mama Kubusia480 views

Kiedy na początku roku w skutek drastycznego rozjaśniania włosów zaczęły wypadać mi włosy myślałam, że etap ich utraty szybko się skończy. Niestety, nie było tak wesoło, a moją głową zaprzątało jedno słowo – peruka.


W dzisiejszych czasach peruki kojarzą nam się głównie z osobami, które potrzebują ich w skutek ciężkiej choroby, lub z przyjęciem, na które przebieramy się zakładając odpowiednie stroje. Przyznam, że mimo częstego zagęszczania i przedłużania włosów pojedynczymi pasemkami – mi również typowa peruka kojarzyła się jednoznacznie. Niestety kiedy na początku roku w skutek mojego drastycznego rozjaśniania włosów powoli zaczęły wypadać mi włosy – zmieniłam podejście do tematu. Kiedy z każdym myciem traciłam coraz większe ilości włosów zaczęłam zastanawiać się nad zakupem peruki, która miała służyć mi do czasu, aż moje naturalne włosy odrosną. I przyznaję się bez bicia – byłam załamana. Zarówno tym, że tak bardzo skrzywdziłam samą siebie, jak i tym, że przez jakiś czas wstyd było mi opuszczać dom.

Peruka” – to słowo na swój sposób prześladowało mnie niemal dniami i nocami, a o jej zakupie zaczynałam myśleć coraz bardziej poważnie. Od początku wiedziałam, że nie pokuszę się o włosy syntetyczne – one rzeczywiście świetnie sprawdzą się podczas przebieranych imprez, ale nie będą nadawały się do codziennego użytku. Dlaczego? Włosy syntetyczne od naturalnych można odróżnić gołym okiem, ponieważ te pierwsze strasznie się świecą, a w dotyku przypominają włosy popularnych lalek dla dzieci. Chyba żadna z nas nie chciałaby nosić czegoś takiego na głowie przez dłuższy czas.

Odpowiednio dobrana peruka, która wykonana została z naturalnych, ludzkich włosów (a takie znajdziemy chociażby na: newhairbuy.com) do złudzenia przypominać będzie naturalne włosy. Zresztą, spójrzcie na zdjęcia poniżej – czy domyślałybyście się, że któraś z pań ma na sobie perukę?

Podjęłam jednak decyzję o tym, aby nie kupować sobie peruki, a pieniądze przeznaczyć na porządną pielęgnację własnych włosów. Wróciłam do punktu wyjścia (czyli czarnego koloru) i zdecydowałam się najzwyczajniej w świecie przedłużyć włosy, kiedy już odpowiednio odrosną. Mogłabym zrobić to właściwie już teraz, ponieważ aktualnie wszystko to, co mam na swojej głowie to kompletnie nowe włosy, które urosły mi od zimy. Cała reszta dłuższych pasemek najzwyczajniej w świecie się skruszyła. Zastanawiam się jednak, czy przedłużyć włosy metodą na ringi (tak, jak zawsze to robiłam) czy też pokusić się o dopinane pasma.

A Wy zmieniałyście kiedyś włosy za pomocą peruk lub doczepianych pasemek? Jeśli macie ochotę zaszaleć, serdecznie zapraszam Was na: newhairbuy.com!

Leave a Response